27.07.2015

Ty miły jesteś ślepy
Halina Poświatowska

Andre Kohn


Ty miły jesteś ślepy
więc cię nie winię
ale ja miałam dwoje oczu widzących
na nic
widzącymi oczami
nie dostrzegłam twojego serca
chwytnymi rękami
nie ujęłam
i wymknęło mi się
jak ziemia bogu
żeby zataczać się po orbitach
samotności
i stałeś się odległy
jak Mleczna Droga
widna już nocą tylko
bezsenna z chłodu.
We wzajemnym świetle
Brian Patten

Nie wiem, co mnie tu przyniosło,
Z miejsca, w którym mnie prawie nie było,
I do którego najpewniej nie wrócę.

Poginęły twarze, i nie ma już miejsc,
W których mógłbym przystanąć,
A przystanąwszy, nie mieć im tego za złe.

Niektóre twarze zostawiły ślad,
I ja też – kto wie? - rzuciłem na nie
Jakiś czar, wywarłem jakiś urok,
Żeby los im sprzyjał.

Trudno jednak zgadnąć,
Jak wpływamy na siebie,
Kiedy i na jakiej zasadzie.
Mijamy się, a lśniąc krótko we wzajemnym świetle,
Pokrzepiamy się myślą, że droga jest słuszna.


tłum. Jerzy Jarniewicz

08.07.2015

Perswazja
Anna Kamieńska
fotografia*

Samotność nie jest taka zła jak się wydaje
Jest dobra po to aby ukryć szczęście i łzy
Samotność jest dobra żebyśmy mogli czasem
być sami tylko z radością
sami tylko z miłością
tylko z morzem
Samotność jest dobra żeby nikomu nie ciążyć w drodze
nie wieszać się na szyi jak order złoty z imienia
Żeby widzieć człowieka nie tam gdzie właśnie stoi
Ale gdzie jest naprawdę
Gdy nie rzuca cienia
Dobrze jest pamiętać że łatwo nas wszystkich policzyć
Ale na żadnych liczydłach
Nie można dodać naszych samotności
Pociesz się chociaż żyjemy w tłoku
Odchodzimy na pewno każdy osobno
Może dlatego że On kocha w nas nas samych

05.07.2015

Ucieczka
Małgorzata Hillar

Anny Maddock


Myślą o niej
Jest silna
jest pewna siebie

Poziomki zamienia
w krople słońca
albo rozgniata je
cieniutkim obcasem
czerwonego pantofla

Zapala i gasi
słoneczniki

Przebiega przez potok
po zielonej nitce
powoju

Nie wiedzą
że uciekając przed samotnością
ukryłaby się
w fioletowym dzwonku
albo w dziupli
opuszczonej przez sowę
Pamięć
Teresa Ferenc


Źródłem się podziemnym
dobijasz
wołasz
Nigdzie ujścia

Szczelnie cię zamknęłam

Objęłam tak mocno

że chcąc twój bieg zamknąć
siebie zatrzasnęłam

Szukam po omacku
noc mi się pogłębia

Coraz bardziej jesteś
im bardziej cię nie ma

02.07.2015

Rozbierz się z Krystyny
Krystyna Miłobędzka


rozbierz się z Krystyny
z dziecka matki kobiety
lokatorki kochanki turystki żony

zostaje rozbieranie
smugi zrzucanych ubrań
lekkie ruchy, nic więcej

18.06.2015

Motto 2
Kozioł Urszula

Joanna-Sierko-Filipowska


może ten wiersz
jest kaprysem Boga
który ukrył swój sekret
pod nietrwałym nalotem barw
na skrzydle motyla
wiem, że moja ojczysta mowa
przetrwa jeszcze ledwo parę pokoleń
potem słowa moje wrócą do łupiny
albo wsiąkną od spodu
w zwycięskie słoje tej mowy
która przebija się na powierzchnię
kiedyś
jakiś łowca osobliwości
wychwyci je siatką na chwilę
cóż to za kaprys – powie –
wsączyć tyle migotliwych pyłów
znaczeń
w coś równie nietrwałego
jak ten dziwaczny zapis.

17.06.2015

 Modlitwa
Mieczysław Jastrun
http://www.jakmalowany.pl/brothers-grimms-homeland

Który całe stworzenie
Utrzymujesz w chwiejnej równowadze,
Który ważysz promienie
Ciężkich planet na wielkiej wadze,

Który trzymasz rozdzielcze tablice
A uczestniczysz w ziemskich trwogach
I znasz naszych oddechów tajemnicę,
Bo oddechem jesteś, tchnieniem Boga,

Duchu wiecznej przemiany materii,
W jednej ręce masz ład, w drugiej chaos;
Nie zna nikt ciemności tak niezmiernej
Jak ta, którą twe światło wydało.

Spraw, abyśmy powrócić mogli
Do słowa, do czystego ziarna,
Do gołębi, baranków, dziecinnych modlitw
I aby oddalona była krwawa ofiara. 
Ten obraz
Julia Hartwig

Marie Lespecier


Nikomu nie ufać
Nikogo już nie mieć
bo już nie było komu wynagrodzić
ani komu karać za zaniechanie

Na tym co było
narastało życie
choć z żywą zawsze raną

Idzie przez świat ciosy zadając
które w niego samego godzą
Odkrywa po latach wszystko co zagubione
nagle tak żyje jak już żyć nie może
bo siebie już nie odgaduje
a światło co się przed nim odsłania
jest tak gęste że wszystko zataja
I tylko jest ten obraz gdy idzie ku wodzie
i chce zatopić swoją miłość i pamięć 

05.06.2015

Przed ścianami słów
Nelly Sachs
Carrie Vielle

Przed ścianami słów - milczenie -
Za ścianami słów - milczenie -
Objawienia goryczy rosną przez skórę
oczy brną przez lodowcowe wody cierpienia
Ręce szukają w ciemnościach
białych blanków niebytu
Na zewnątrz
w przestwór bożej miłości wdziera się taniec
ranę życia zadaje się gwieździe -

tłum. Ryszard Krynicki
Miłość
Ewa Lipska

Lauri Blank

Miłość jest jasnowidzem.
Przewiduje siebie ciebie i mnie.

Jest z narodu wybranego
i posługuje się językiem
wysokiego napięcia.

W Bibliotece Narodowej
powala nawet
nieoczytane książki.

W lawinie chórów
odkrywa echo
euforii i śmierci.

A kiedy cię dopadnie
staraj się być w domu.
Albo coś w tym rodzaju.
Byleby się spotkać. 

01.06.2015

Do dziecka
Mieczysław Jastrun

Anita Kałuża

Wszystko najlepsze w człowieku,
W tysiącu mężczyzn i kobiet,
W oczach, we włosach, w uśmiechu –
Jest w tobie.

Wszystkie najczulsze wyrazy,
Wiosna na ziemi i niebie,
Morza i gór krajobrazy
Dla ciebie.

Ty masz niespełna trzy lata
I tysiąc lat masz i więcej.
Początkiem i końcem świata
Twe serce.

Ty jesteś jabłkiem i drzewem,
Obłokiem, gwiazdą, rozumem.
Przez ciebie to, czego nie wiem,
Już umiem.


z tomu "Poezja i prawda", 1955
Dzieci
Karol Wojtyła
Donald Zolan


Dorastają znienacka przez miłość i potem tak nagle dorośli
trzymając się za ręce wędrują w wielkim tłumie –
(serca schwytane jak ptaki, profile wrastają w ziemię a w półmrok).
Wiem, że w ich sercach bije tętno całej ludzkości.

Trzymając się za ręce, usiedli cicho nad brzegiem.
Pień drzewa i ziemia w księżycu: niedoszeptany tli trójkąt.
Mgły nie dźwignęły się jeszcze. Serca dzieci wyrastają nad rzekę.
Czy zawsze tak będzie – pytam – gdy wstaną stąd i pójdą?

Albo też jeszcze indziej: kielich światła nachylony wśród roślin
odsłania w każdej z nich jakieś przedtem nieznane dno.
Tego co w Was się zaczęło czy potraficie nie popsuć,

czy będziecie zawsze oddzielać dobro i zło?
Moja kochana mama
Julian Kornhauser

Julia Margaret Cameron

moja mamusia
pije
dlatego że wyszła
niedobrze za mąż
i jest nieszczęśliwa
raz kupiła mi buciki
były za duże
ale z czerwonym paskiem
wujku
musisz być bardzo bogaty
bo tyle u was ciepłej wody
co najbardziej chciałbyś
nic
tylko żeby mnie ktoś kochał
troszeczkę

31.05.2015

Uśmiech dla Pana Boga
Józef Baran
Zdjęcie z http://www.werandacountry.pl/


jak tu się nie uśmiechać
dziś do Pana Boga
gdy wyświęca się wkoło
rajska pogoda

trzmiel wtula się
w płatki
zbierając mi metafory
bez odurzony niebem
pachnie jak szalony
siwy koń z baśni
pasie się na łące
i w pręcikach dmuchawców
roziskrzone słońce

chciałbym uśmiechem
odwdzięczyć się Panie
za to zielone
traw zmarwychpowstanie
za ważkość ważki i chwilowość chwili
która za chwilę w wieczność się przesili
za to wśród życia
ziemskie zabłąkanie
chciałbym uśmiechem
odwdzięczyć się Panie

z tym dniem majowym
życiu tak do twarzy
że w podzięce czymś ciepłym
muszę Cię obdarzyć


W moim prywatnym "ogrodzie ze słów" sporo już ścieżek wydeptanych i nie tylko przeze mnie jak się okazuje. Świadczy o tym licznik, który pokazuje ponad milion wyświetleń. Miło czyta się razem :-)

26.05.2015

O mojej matce
Adam Zagajewski

Zbigniew Pronaszko

O mojej matce nie umiałbym nic powiedzieć -
jak powtarzała, będziesz kiedyś żałował,
gdy mnie już nie będzie, i jak nie wierzyłem
ani w „już”, a nie w „nie będzie”,
jak lubiłem patrzeć, kiedy czytała modną powieść,
zaglądając od razu do ostatniego rozdziału,
jak w kuchni, uważając, że to nie jest dla niej
odpowiednie miejsce, przyrządza niedzielną kawę,
albo, jeszcze gorzej, filety z dorsza,
jak czeka na przyjście gości i patrzy w lustro,
robiąc tę minę, która skutecznie chroniła ją przed
zobaczeniem siebie naprawdę (co, zdaje się,
odziedziczyłem po niej, jak i kilka innych słabości),
jak potem swobodnie rozprawia o rzeczach,
które nie były jej forte, i jak ja jej niemądrze
dokuczałem, tak jak wtedy, kiedy ona
porównała siebie do Beethovena, głuchnącego,
a ja powiedziałem, okrutnie, ale wiesz, on
miał talent, i jak wszystko mi wybaczyła
i jak ja to pamiętam, i jak leciałem z Houston
na jej pogrzeb i jak nic nie umiałem powiedzieć,
i wciąż nie umiem.

24.05.2015

Dyktando
Ewa Lipska

Pod dyktando.
Żeby tylko nie popełnić błędu.
Naród
nie napisać przez tłum otwarty.
Wiedzieć
kiedy zamykać a kiedy otwierać
usta.
Milczeć ?
ale z jakiej litery?
Odmienić się
ale nie przez przypadek.
Uważać
aby miłość nie napisać oddzielnie
tak jak czarna jagoda albo pierwszy lepszy.
Czujnie
po pewnych datach postawić kropkę.
Przy innych
minutę ciszy.
Uważać
aby życia nie napisać przez skróty.
Pamiętać
aby nie popełnić błędu przy śmierci.
Umrzeć
ortograficznie.

05.05.2015

Urszula Kozioł

Jeannette Woitzik


***
Język bada ostrożnie wypukłości liter
wnika w szczeliny pomiędzy zgłoskami
niektóre laski zapisanych słów
są jak pnie baobabu
tu można mieszkać
w tym się można skryć
w upatrzonej niszy w szparce
pod korą znaków upychać
niewidzialnego gołym okiem
złote pierścienie
słoje
uchodzącego czasu.

***
Na początku nie było słowa
na początku było najwyżej jego początek
jaka głoska
litera
która święta sylaba –
Co poprzedza słowo co
ciebie poprzedza
ekstaza namysł
gest
ciemne narzecze pod naskórkiem mowy –
Po takiej kresce jaka
kreska
po takim słowie jakie słowo
proch jaki po takim prochu –
zbliża się wschodzi od nowa
chwila tamta pierwsza
gdy magma świata musi ulec w końcu
przemocy słowa
i kiedy nic
musi się stać jako coś –
(powiedzmy:
świat jak ty
lub jako ja teraz
tutaj)

04.05.2015

Nieprzystosowanie
 Czesław Miłosz

Nie nadawałem się do życia gdzie indziej niż w raju.
Po prostu takie było moje genetyczne nieprzystosowanie.
Na ziemi ukłucie się kolcem róży zmieniało się w ranę, za każdym razem, kiedy za obłok chowało się słońce, czułem smutek.
Udawałem, że jak inni pracuję od rana do wieczora, ale nieobecny, powierzony niewidzialnym krajom.
Dla pociechy uciekałem do miejskich parków, żeby popatrzeć i wiernie malować kwiaty i drzewa, ale te z rzeczywistych zmieniały się w rośliny rajskiego ogrodu.
Nie pokochałem kobiety moimi pięcioma zmysłami, chciałem w niej widzieć jedynie siostrę sprzed naszego wygnania.
Religię ceniłem za to, że na tej ziemi bólu była pieśnią żałobną i proszalną. 
Późna dojrzałość
Czesław Miłosz

Mariska Karto


Nieprędko, bo dopiero pod dziewięćdziesiątkę
otworzyły się drzwi we mnie i wszedłem
w klarowność poranka.

Czułem, jak oddalają się ode mnie, jeden po drugim,
niby okręty, moje wcześniejsze żywoty razem z ich
udręką.

Ukazywały się, przyznane mojemu rylcowi,
kraje, miasta, ogrody, morskie zatoki, dla opisania ich
lepiej niż dawniej.

Nie byłem oddzielony od ludzi, żal i litość nas
połączyły, i mówiłem: zapomnieliśmy, że jesteśmy
wszyscy dziećmi Króla.

Bo przychodzimy stamtąd, gdzie nie ma jeszcze
podziału na Tak i Nie, ani podziału na jest, będzie i było.

Jesteśmy nieszczęśni, bo robimy użytek z mniej niż
setnej części daru, który otrzymaliśmy na naszą
długą podróż.

Chwile z wczoraj i sprzed wieków: cios
Miecza, malowanie rzęs przed lustrem z wygładzonego
metalu, śmiertelny strzał z muszkietu, zderzenie
karaweli z rafą mieszkają w nas i czekają na
dopełnienie.

Zawsze wiedziałem, że będę robotnikiem w winnicy, ale
tak samo wszyscy ludzie żyjący równocześnie ze
mną, świadomi tego czy nieświadomi. 

30.04.2015

Nie narodzona
 Anna Świrszczyńska

Jestem jeszcze nie narodzona,
 na pięć minut przed narodzeniem.
 Mogę się jeszcze cofnąć
 w swoje nienarodzenie.
 Oto już dziesięć minut przed,
 oto już godzina przed narodzeniem.
 Cofam się,
 idę,
 biegnę
 w swoje minus życie.

Idę swoim nienarodzeniem jak tunelem
 o niesamowitych perspektywach.
 Dziesięć lat przed,
 sto pięćdziesiąt lat przed,
 idę, dudnią moje kroki,
 fantastyczna podróż przez epoki,
 w których mnie nie było.

Jakże długie jest moje minus życie,
 nieistnienie tak bardzo przypomina nieśmiertelność.

Oto romantyzm, gdzie mogłabym być starą panną,
 oto renesans, gdzie byłabym
 brzydką i niekochaną żoną złego męża,
 średniowiecze, gdzie nosiłabym wodę w oberży.

Idę wciąż dalej,
 jakie echo,
 dudnią moje kroki
 przez moje minus życie,
 przez odwrotność życia.
 Dochodzę do Adama i Ewy,
 już nic nie widać, ciemno.
 Tutaj już umiera moje nieistnienie
 nieważną śmiercią matematycznej fikcji.
 Nieważną jak byłaby śmierć mojego istnienia,
 gdybym się urodziła naprawdę.