26.03.2017

Tomas Tranströmer 


Szyny


Druga w nocy, księżyc. Pociąg przystanął
pośrodku równiny. Daleko światełka miasta
mrugają, zimne, na horyzoncie.
Jak kiedyś ktoś zabrnie tak daleko w sen,
że, wróciwszy do pokoju,
już nigdy sobie nie przypomni, że był tam.
I jak kiedyś ktoś tak pogrąży się w chorobę,
że dni dawniej przeżyte są jak rój światełek
zimnych, wątłych, na horyzoncie.

Pociąg stoi zupełnie nieruchomo.
Druga. Pełnia księżyca, parę gwiazd.

 przełożył Czesław Miłosz

Tomas Tranströmer


Do przyjaciół za granicą

Tak mało do Was pisałem. Lecz czego nie mogłem napisać
rosło jak dawny statek powietrzny
i w końcu wyślizgnęło się przez nocne niebo.

Oto list u cenzora. Cenzor zapala lampę.
Wszystko przywiera, co mi zbędne.
W świetle wyskakują moje słowa jak małpy na kratę:
miotają się, zamierają, pokazują zęby!

Czytajcie między wierszami. Spotkamy się za lat 200,
gdy zapomniane będą mikrofony w ścianach hotelu
i nareszcie zasną. Staną się skamielinami.

przeł. Leonard Neuger
Tomas Tranströmer


Łuki romańskie

We wnętrzu ogromnego kościoła romańskiego cisnęli się turyści.
Rozpościerało się sklepienie za sklepieniem bez prześwitu.
Drgało kilka płomyków świec.
Objął mnie anioł bez twarzy
i zaszeptał przez całe ciało:
"Nie wstydź się tego, że jesteś człowiekiem, bądź dumny!
W twoim wnętrzu otwiera się sklepienie za sklepieniem bez końca.
Nigdy nie będziesz gotowy i tak jest słusznie."
Byłem ślepy od łez
i wyprowadzono mnie na buzującą od słońca piazzę
wraz z Mr i Mrs Jones, Panem Tanaką i Signorą Sabatini
a we wnętrzu ich wszystkich otwierało się sklepienie za sklepieniem bez końca.

przeł. Leonard Neuger

***
7 marca 1979

Dość mając wszystkich, którzy przychodzą ze słowami,
ze słowami, ale nie mówiąc nic,
wyjechałem na zaśnieżoną wyspę.
Pustkowie nie zna słów.
Niezapisane stronice ciągną się na wszystkie strony!
Natrafiam na ślady sarnich kopytek w śniegu.
Mowa, choć żadnych słów.

przeł. Czesław Miłosz

25.03.2017

Lars Gustafsson

Przez lustro

Najdroższa
śpiąc daleko od siebie
jednak dzielimy noc

i śnimy o sobie.
Gdybym obudził się teraz,
nie byłoby mnie.

Śnię o tobie
która śnisz mnie.

Jeśli cię obudzę,
zniknę.

Tłumaczenie: Zbigniew Kruszyński
Z tomu: „Dziwne drobne przedmioty”

Lars Gustafsson
Lars Gustafsson
Poza ironią

Wznoszące się słońce i opadający dźwięk,
po południu świat bardziej głuchy, jak sen.

Kiedy daleko stąd otwiera się okno,
przez pokój przebiega rozhuśtane światło

dotykając ścian, jedna po drugiej.

W dni, kiedy mnie tu nie ma, dzieje się tak samo,
ale niepostrzeżenie: cały świat jest niepostrzeżenie.

Sprytne światło przemyka przez listowie,
a ptak śpiewa piosenkę nie widziany przeze mnie,

kiedy chce, odlatuje i znika.
Tutaj jest niepokój, ale bez rozpaczy.

Tłumaczenie: Zbigniew Kruszyński
Z tomu: „Dziwne drobne przedmioty”*

* http://booklips.pl/czytelnia/wiersze/siedem-wierszy-larsa-gustafssona-laureata-nagrody-herberta-2016/
Lars Gustafsson*

Spać z kotem w łóżku


Nie wiem, czy lubię koty.
Moim zwierzęciem jest pies.
Psy rzadziej kłamią.
Ale przyjemnie jest spać z kotami
w łóżku, gdzieś w nogach łóżka,
tam gdzie palce ostrożnie
wyglądają na świat wśród nocy
jak strażnicy na murze
bardzo starego miasta.
Miasto Sen, Równina Mroku.
Kot w odpowiedniej odległości
i cichym porozumieniu 
z palcami: 10 obrońców 
przed ciemnością, chaosem, nicością
i odgłos pociągu w dali.
Sen kota wywołuje we mnie 
głębszy sen,
gdy jak embrion zwija się 
wokół własnego środka,
stwarza wrażenie zażyłości, 
tak, zadomowienia w tym świecie,
jakby to było 
naturalne miejsce 
do życia.

 tłumaczenie: Zbigniew  Kruszyński
*(1936–2016) szwedzki poeta, filozof, eseista i dramaturg, laureat Nagrody im. Herberta w 2016



Ryszard Krynicki *


Koty

Koty udały się Panu Bogu –

mawia czasem Wisława Szymborska.

Niekiedy dodaje: Tylko.

Niekiedy: Najbardziej.

*Ryszard Krynicki został  laureatem Międzynarodowej Nagrody Literackiej im. Zbigniewa Herberta  w 2015 r.

19.03.2017

Ryszard Kapuściński

* * *
Dnia, który straciłeś
już nie nadrobisz,
świat poszedł naprzód,
zostałeś w tyle -
ręce masz puste
i oczy puste

siedzisz w parku
na ławce,
wpatrujesz się w mrówkę,
ale i ona zajęta poszła sobie
zostałeś sam
nikogo wokół ciebie

z tomu "Wiersze zebrane", Warszawa 2008r.
Ryszard Kapuściński 

* * *
Opuściły mnie siły
radość odeszła bez śladu
moje ręce błądzą
nie znajdują rzeczy pewnych

chciałbym
aby wzleciał ptak
aby zaszczekał pies

szukam dowodów
że coś jest możliwe

z tomu "Wiersze zebrane", Warszawa 2008

17.03.2017

Fernando Pessoa


* * *
Wszystko co się kończy jest śmiercią, i nasza jest śmierć
Jeśli to dla nas się kończy. Tamten krzew
Więdnie, a z nim odchodzi
Część mojego życia.

We wszystkim na co patrzyłem została cząstka mnie.
Ze rzeczami,które widziałem przemijam, jeśli one przemijają,
Nie do odróżnienia jest wspomnienie
Tego co widziałem od tego czym byłem.


tłum. z portugalskiego Andrzej Talarczyk

I nie zostało mi nic oprócz Boga -
 to znaczy
 zostało wszystko
 jeżeli wierzysz
(Ryszard Kapuściński)


[*]Pół roku temu o 20:15
Peter Paul Wiplinger


Matka

przypominam sobie
twoje oczy

twoje włosy
twoją twarz

twoje ręce
twoją postać

twoją mowę
twoje milczenie

twoje spojrzenie
w dal

tuż przed 
twoją śmiercią

tłum. Joanna Nasiukiewicz

***

 
Śmierć

Czy wiesz, jak się umiera?
Jak by się zasypiało.
Noc szafirowa teraz
na czeremchy opada białość.

Ktoś się nad tobą schyli
i powie ciepłym głosem;
niczego nie bój się.

Marian Ośniałowski


 ***
 
Dlaczego 
świat 
przeleciał obok mnie 
tak szybko 

nie dał się zatrzymać 
zbliżyć 
przejść na ty 

pognał 

znikający punkt 
 w ogniu i dymie

Ryszard Kapuściński

16.03.2017


Theodore Roethke

Objawienie

Tak wiele powrotów sprawia, że żyjemy: drzewo, które
się zazielenia, ptak wdrapujący się na gałąź,
ziarno, co rozwija się poza sobą,
kret przekopujący się przez czarny muł,
robak – nieustraszony badacz ziemi.
Czy te analogie niepokoją? Niebo w chmurach,
przesuwanie się księżyca, gra fal,
morski wiatr zatrzymany w drzewach latem.

Czynimy to, co winniśmy – nic więcej.
Ciało porusza się, choć powoli, ku żądzy.
Zdążamy do czegoś, czego nie znamy.

tłum. Tadeusz Rybowski

 Anna Frajlich

    Jeszcze jeden fin de siecle

    Porzucił nas dwudziesty wiek
    na pastwę nieznanego
    i teraz my są
    z fin de siecle
    my z wieku minionego

    tak szumnie brzmiało
    postęp wzrost
    nasz wiek
    ideologia

    i tylko śmieje nam się w nos
    biologia biologia biologia...

Walt Whitman


Kiedyś czytałem książkę


Kiedyś czytałem książkę, biografię sławną,
I pytałem sam siebie: Więc tak autor wyobraża sobie życie człowieka?
I kiedy ja przeminę, ktoś też tak opisze moje życie?
(Jak gdyby ktoś rzeczywiście wiedział cokolwiek o moim prawdziwym życiu,
Kiedy nawet ja sam, myślę często, wiem o nim nic lub bardzo niewiele,
Ledwie kilka drobiazgów, luźnych słabiutkich nitek, kłamstewek
Usiłuję wytropić na własny użytek).


tłum. Andrzej Szuba

13.03.2017


Jakub Gorzkiewicz

* * * Pamiętam o Tobie

Pamiętam o Tobie nie dlatego, że włosy Twoje
mogłyby być ścieżkami do ogrodów

W których światło rozpala korzenie
a kwiaty tryskają z ziemi jak uśmiech po wiosennym spacerze

Pamiętam o Tobie nie dlatego, że tak niewinnie
układasz słowa w mojej głowie...

a co nie wypowiesz dopowie sen lub niecierpliwość ust

Pamiętam o Tobie nie jak o wczorajszym poranku
Ani jak o nocy, która rzuca gwiazdami po niebie dalej niż tęsknota

Pamiętam o Tobie bo wiele jest dróg, które wiodą do szczęścia
a z nich ta najtrudniejsza wiedzie do Twego serca...
Mamie Krystynie dedykuję ten wiersz...
***
Ryszard Mierzejewski

Inny bukiet

                                          Mamie 

mamo 
gdziekolwiek teraz jesteś
mówię do ciebie
ciemności i cisza nie są przeszkodą
jutro minie pięć miesięcy
od kiedy odeszłaś
dzisiaj jest twoje święto
przez pięćdziesiąt lat dawałem ci 
świeże pachnące wiosną kwiaty
wiersz pisałem
tą samą ręką niezdarną dziecięcą 
potem męską 
zawsze przepraszałem obiecywałem 
że się poprawię
miłość i wdzięczność wyznawałem

dzisiaj mówię ze ściśniętym gardłem 
z trudem łzy powstrzymuję
nie widzę twojego uśmiechu
miłości w oczach
wiem że jesteś blisko
a jednak
bardzo bardzo daleko
płomyk ze znicza cmentarnego ci niosę 
kilka z trudem poskładanych słów 
jak bukiet sztucznych kwiatów
przepraszam że
nie pachną już wiosną

11.03.2017

Breyten Breytenbach



Jestem Afryką

o 15.34 w piątek 23 lipca 1971
sunę po przepaści Afryki
(jak kameleon po wargach mowy)
ponad Libią, na ukos od Benghazi,
po czerwonej ziemi, gdzie zabawne chmurki
jak białe słonie kosztują swego cienia;
a teraz ponad wstęgą Morza Śródziemnego:
niebo jest w górze i w dole:
Afryko, chciałbym do ciebie przywrzeć,
moja rzeczywistości, moja ziemio,
ta bolesność za ciemnymi szkłami,
które chronią przed blaskiem twojej wspaniałości,
białej jak słonie-chmury, to nie są łzy skruchy ani smutku:
Afryko, serce mi pęka z dumy,
Afryko, kraju moich przodków,
kraju, gdzie ojciec wpatrzony w horyzont
uspokaja drzewa,
kontynencie, na którym moja matka
z muszel i słońca potrafi wyczarować dom,
obszarze, na którym moi towarzysze powstaną w całej bezgraniczności człowieczeństwa: Afryko,
płaczę, gdyż jesteś życiem mojego życia,
gdyż zawsze z powrotem się odrodzę
teraz jestem słowem z ciała mego kraju,
mojego lądu, mej przeszłości, teraz wiem
że musimy zajść dalej, o całą wieczność dalej
poza granice przyzwyczajeń, że każdy
musi zdruzgotać małoduszne struktury
zniewolenia, niewiedzy i odosobnienia
aby dorównać twej naturze:
być wysokim i stać tak pewnie jak twe góry
zarośnięty jak ty lasami,
twardy i nieokiełzany jak twe pustynie, bogaty jak twe wybrzeża,
urodzajny jak łożyska twych rzek, wolny jak twe zwierzęta,
człowiek jak twoi ludzie,
na zawsze człowiek tak jak oni, przez pamięć dla ich ran:
Afryko, nasieniem rewolucji
obsiejemy cię taką, jaka jesteś:
a jesteś: dniem i nocą, w których mieszkają ludzie

Afryko, gdzie sny są czarne,
Afryko, płaczę bo jestem silny,
Afryko, do widzenia


przeł. z języka afrikaans Andrzej Braga 
(właśc. Andrzej Dąbrówka; z tomu „Cały czas”, Kraków 1980)