18.10.2017

Halina Poświatowska

*** 

 czasem
stęskniona okrutnie
pojawiam się ludziom
w mojej dawnej twarzy
idę na moich dawnych stopach
i dotykam ich uśmiechu
dawnymi rękoma

 ale zdradza mnie
przejrzystość skóry
przypominającej strukturę papieru
i nieruchomość źrenic
i po przejściu moim
brak najbliższego śladu na śniegu

 i nagle porażeni wiedzą
rozsuwają się wylęknieni
ofiarując mi wielką białą przestrzeń
bez horyzontu

16.10.2017


 Damian Damianow

Wieczność

Pozwalam oczom błądzić w morskiej dali,
a myślom – snuć po sennych się ogrodach.
Nie czuję nic, nie myślę. Promienieję
w zachodzie słońca i w niebieskich wodach.
W niepamięć puszczam wszystko: sławę, wiersze,
przyziemne żądze, słowa, zakłamanie.
Jesteśmy wszyscy równi wobec śmierci,
a słowa w proch rozsypią się wraz z nami.
I nas, i nasze słowa skryje ziemia,
bo nieśmiertelność nie ze słów się bierze.
Prawdziwa nieśmiertelność to milczenie,
to morze, co ociera się o ciebie,
i swoje pieśni cichym szeptem nuci...
...Ja, zasłuchany, z ciszy tej zielonej
zdołam wyłowić głosy wszystkich ludzi,
którzy już żyli i żyć będą po mnie.

przełożyła Dorota Dobrew 

  Damian Damianow

Aż kiedyś…


Właściwie wszystko jest niezwykle proste...
Rodzimy się, żyjemy, umieramy.
Zjawiamy się jak przypadkowi goście –
świat coś nam daje, my mu coś dajemy…
A potem przemijamy. W ziarno, w rymy,
w człowieka, w nowy los niepowtarzalny.
…Aż kiedyś, kiedyś może powrócimy,
wyrównać stary dług niewyrównany.

przełożyła Dorota Dobrew 
Agnieszka Osiecka

W żółtych płomieniach liści


W żółtych płomieniach liści brzoza dopala się ślicznie
Grudzień ucieka za grudniem, styczeń mi stuka za styczniem
Wśród ptaków wielkie poruszenie, ci odlatują, ci zostają
Na łące stoją jak na scenie, czy też przeżyją, czy dotrwają

I ja żegnałam nieraz kogo i powracałam już nie taka
Choć na mej ręce lśniła srogo obrączka srebrna jak u ptaka
I ja żegnałam nieraz kogo, za chmurą, za górą, za drogą
I ja żegnałam nieraz kogo, i ja żegnałam nieraz

Gęsi już wszystkie po wyroku, nie doczekają się kolędy
Ucięte głowy ze łzą w oku zwiędną jak kwiaty, które zwiędły
Dziś jeszcze gęsi kroczą dumnie w ostatnim sennym kontredansie
Jak tłuste księżne, które dumnie witały przewrót, kiedy stał się

I ja witałam nieraz kogo, chociaż paliły wstydem skronie
I powierzałam Panu Bogu to, co w pamięci jeszcze płonie
I ja witałam nieraz kogo, za chmurą, za górą, za drogą
I ja witałam nieraz kogo i ja witałam nieraz

Ognisko palą na polanie, w nim liszka przez pomyłkę gore
A razem z liszką, drogi Panie, me serce biedne, ciężko chore
Lecz nie rozczulaj się nad sercem, na cóż mi kwiaty, pomarańcze
Ja jeszcze z wiosną się rozkręcę, ja jeszcze z wiosną się roztańczę

I ja żegnałam nieraz kogo i powracałam już nie taka
Choć na mej ręce lśniła srogo obrączka srebrna jak u ptaka
I ja żegnałam nieraz kogo, za chmurą, za górą, za drogą
I ja żegnałam nieraz kogo, i ja żegnałam nieraz 
[*]Anna Szałapak*

odeszła 14.X.2017 [*]

Chwalmy Pana...


Dzięki Ci Panie za ten świat
Dzięki Ci Panie za dzikich zwierząt śpiew 
Za Twoją sprawą kwitnie kwiat
I rodzi się człowiek, pisklę i lew.

Grajmy Panu na harfie 
Grajmy Panu na cytrze
Chwalmy śpiewem i tańcem
Cuda te fantastyczne.
Grajmy Panu w niebiosach
Grajmy Panu w dolinach
Z Jego światłem we włosach
Każdy życie zaczyna.
Grajmy Panu na harfie
Grajmy Panu na cytrze
Chwalmy śpiewem i tańcem
Cuda te fantastyczne.
Och och to radości szloch och
Aj aj dziękczynienia maj as

Och Ty, który chronisz biedne domki ślimaków
I wielkie góry obu Ameryk
Ty, który śledzisz tajne loty ptaków
I krzyki nasze jęki i szmery
Dzięki, że dałeś nam czas
Dzięki, że słuchasz i oglądasz nas

Grajmy Panu na harfie 
Grajmy Panu na cytrze
Chwalmy śpiewem i tańcem
Cuda te fantastyczne.
Grajmy Panu w niebiosach
Grajmy Panu w dolinach
Z Jego światłem we włosach
Każdy życie zaczyna.
Grajmy Panu na harfie
Grajmy Panu na cytrze
Chwalmy śpiewem i tańcem
Cuda te fantastyczne.
Och och to radości szloch och
Aj aj dziękczynienia maj 

*Zmarła Anna Szałapak, Biały Anioł Piwnicy pod Baranami. 

12.10.2017


Roman Brandstaetter

Zbliż się do mego serca...

Zbliż się do mego serca. Mam poczucie winy.
Wciąż mi się zdaje, że jestem mordercą,
Poszukiwanym przez wszystkie straże niebiosów,
Które coraz szczelniej otaczają moje ciało,
Ciało mojej nieustannej ucieczki,
Ciało mojej pustyni,
Ciało mojej heretyckiej teologii.
Nie mam zamiaru
Ukrywać się w lesie elegijnych eukaliptusów
Ani zacierać śladów mojej obecności
Na piasku. Czekam na przyjście
Dwóch czarno odzianych aniołów
Z bambusowymi laseczkami
W filuternych dłoniach.
Któż nie pozna ich uśmiechów, misternie złożonych,
Jak wnętrze róży? Któż nie pozna?
Muszę być winny, bo mam poczucie winy.
Jest to równanie niemożliwe do rozwiązania.
Wprawdzie rozcinam zagadnienie jak owoc granatu,
Chcąc w jego wnętrzu znaleźć odpowiedź,
Ale pestka nie jest odpowiedzią. Jest zalążkiem
Innego granatu. Zliż się do mego serca.

Andrzej Babiński


* * *
Czy wiesz co to tęsknota?
Nawoływany ptak krzyczy
Chmary ptaków krzyczące upośledzają
Ja krocząc zwracam wzrok ptakom
to imię swoje znać, to kupić zegarek na rękę
to znać swój chód kroków
to wziąć łabędzia na ręce jak to czyni woda,
która niesie go w ramionach
to cofnąć czas złamany, tęsknota złamanymi
skrzydłami ubóstwa
wulkan wód drga łabędziem
jak Hamlet co z zakłamania widowni opuszcza ręce
Zasłania oczy, Hamlet jest ślepcem
to mieć siebie w porównaniach
to przeżyć wszystkie wykopaliska
(przeżycia są wykopaliskami)
i z nich wynieść talizman ten co na szyi
to jeszcze iść naprzód
to to, że wszystkim naraz mówisz na ty i że ty
niedotykalny
pozwolisz się dotykać
i to chwil kiedy noc się rozwidnia...

11.10.2017


Stanisław Grochowiak


Tęsknię za tobą jesiennie

Tęsknię za tobą jesiennie -
Za tobą odległą
O zimne deszcze -

Szukam cię w nocy ciemnej,
W taki mrok,
W taki chłód


Tęsknota za świeżością

I bywa taka także - taka także historia
Ona w chwilach zwątpienia,
W porę grzmotu wyobraźni...

Ja sam
Sam w tej norze, gdzie wszystko przepoczwarzone
Serca w małe motocykle,
Uszy w małe aerodromy,
Domy w maszyny pełne śpiewającego mięsa.

I wówczas ta tęsknota -
Ta złota trąbka serca:

Żeby ktoś wszedł, kwiaty rzucił,
Żeby ktoś wpadł, wodę podał,
Żeby ktoś wniósł pachnące potem ciało
Z małym deszczem na włoskach pod pachami.

Żeby ktoś tak suknią mocno zawiał
Na udręczony poezją
Aksamitny pysk.

09.10.2017


"Jeżeli człowiek, który przed tobą stoi, nie jest dla ciebie «ziemią świętą» to daj mu święty spokój" 

Pieśń Słoneczna*


Św. Franciszek z Asyżu

 Najwyższy, wszechmogący, dobry Panie, Twoja jest sława, chwała i cześć, i wszelkie błogosławieństwo. Tobie jednemu, Najwyższy, one przystoją i żaden człowiek nie jest godny wymówić Twego Imienia. Pochwalony bądź, Panie mój, ze wszystkimi Twymi stworzeniami, szczególnie z panem bratem słońcem, przez które staje się dzień i nas przez nie oświecasz. I ono jest piękne i świecące wielkim blaskiem: Twoim, Najwyższy jest wyobrażeniem. Pochwalony bądź, Panie mój, przez brata księżyc i gwiazdy, ukształtowałeś je na niebie jasne i cenne, i piękne. Pochwalony bądź, Panie mój, przez brata wiatr i przez powietrze, i chmury, i pogodę, i każdy czas, przez które Twoim stworzeniom dajesz utrzymanie. Pochwalony bądź, Panie mój, przez siostrę wodę, która jest bardzo pożyteczna i pokorna, i cenna, i czysta. Pochwalony bądź, Panie mój, przez brata ogień, którym rozświetlasz noc: i jest on piękny, i radosny, i krzepki, i mocny. Pochwalony bądź, Panie mój, przez siostrę naszą matkę ziemię, która nas żywi i chowa, wydaje różne owoce z barwnymi kwiatami i trawami. Pochwalony bądź, Panie mój, przez tych, którzy przebaczają dla Twej miłości i znoszą słabości i prześladowania. Błogosławieni ci, którzy je zniosą w pokoju, ponieważ przez Ciebie, Najwyższy, będą uwieńczeni. Pochwalony bądź, Panie mój, przez naszą siostrę śmierć cielesną, której żaden człowiek żywy uniknąć nie może. Biada tym, którzy umierają w grzechach śmiertelnych; Błogosławieni ci, których śmierć zastanie w Twej najświętszej woli, albowiem śmierć druga nie wyrządzi im krzywdy. Chwalcie i błogosławcie mojego Pana, i dziękujcie Mu, i służcie z wielką pokorą. 

* PIEŚŃ POCHWALNA ALBO POCHWAŁA STWORZEŃ

07.10.2017


Halina Poświatowska


* * *

znów jestem tu
na tym samym brzegu
który złoty i płaski
rozciągnięta na wznak
słońce
pochylone nade mną
i moje ciało coraz bardziej jak ziemia

nie dostrzega nic więcej
oprócz własnej skupionej brunatności

żadna sosna
nie miała twoich włosów

i żaden mech
pod moją ręką nie giął się
tak miękko
żaden ptak
w moim zamkniętym napięstku
tak nie drgał
i żadna noc
z gwiazd odarta
tak nie ciążyła mrokiem

za chwilę powiem świat
i zakreślę granicę
moim stopom i włosom
wymierny
coraz bardziej jak ziemia
pulsujący
nie ma żadnej przestrzeni
pomiędzy słowem i miłością
jesteś w przestrzeni
pomiędzy słowem i miłością
nie ma żadnej pewności
tylko słowo miłość
miłość w słowie

kocham cię bardziej niż wszystkie słowniki świata

05.10.2017


Salvatore Quasimodo

Nikt

Jestem może jak dziecko,
w którym umarli budzą strach,
ale które śmierć przyzywa,
aby je uwolniła od wszelkich stworzeń:
dzieci, drzewa, insektów;
od każdej rzeczy z sercem pełnym smutku.
Bo nie ma więcej darów,
a ulice są ciemne,
i nie ma już nikogo,
kto by sprawił, aby zapłakało
w pobliżu ciebie, Panie.


przełożył Zbigniew Krawczyk 

 Alda Merini

Jestem sobie kobietą 

    dla Salvatore Quasimodo
    jestem sobie kobietą, która rozpacza
    która w żadnym miejscu nigdy nie zazna spokoju,
    którą pogardzają ludzie, na którą przechodnie
    patrzą z pogardą i złością;
    jestem duszą powieszoną na krzyżu
    zdeptaną, wyśmianą, oplutą:
    pozostały mi już tylko oczy
    które wznoszę ku niebu krzycząc do Ciebie:
    zabierz z mojego łona wszelkie westchnienie!

    tłum. Magdalena Kamińska

04.10.2017


Ks. Janusz Stanisław Pasierb

bądź gotów stań we drzwiach

bliźni nie jest
zabliźnioną osobą po dawnym ciosie raną
zbielałą blizną

to ktoś kto się zbliża
kogo jeszcze nie ma
lecz jest już blisko

***




odkrycia

odsłonić twarz
własną
odkryć cudzą
już to są wielkie odkrycia

odnalezienie Oblicza
może być
nieprzeczuwalnym wstrząsem
dla twego życia

***

droga na górę Sokei

odkąd znalazłem drogę
wiodącą na górę Sokei
wiem że narodziny i śmierć
nie różnią się od siebie

Ks. Janusz Stanisław Pasierb


syn marnotrawny


która jest dłuższa
droga odejścia
czy droga powrotu

nie potrafię uciec
nigdy tak daleko
żebym nie mógł wrócić

dokąd od Ciebie uciekam
tam jesteś
czekasz

25.09.2017


Halina Poświatowska


***

tkliwość
trzeba mi tkliwości
tkliwością napełnię moje włosy
moje żywe włosy
moje palce, paznokcie

bez niej nie umiałabym oddychać
tkliwości trzeba moim płucom

są tam zaświecone
delikatne kaganki

poprzez czyste szkło
prześwituje różowo
tkliwość

Halina Poświatowska


* * *

jest cała ziemia samotności
i tylko jedna grudka twojego uśmiechu

jest całe morze samotności
twoja tkliwość ponad nim jak zagubiony ptak

jest całe niebo samotności
i tylko jeden w nim anioł
o skrzydłach nieważkich jak te słowa

Halina Poświatowska

Rozcinam pomarańczę bólu


Rozcinam pomarańczę bólu
połową bólu karmię twoje usta
głodni tak dzielą chleb
spragnieni wodę

uboga jestem - mam tylko ciało
usta ściągnięte tęsknotą
ręce - jesienne liście
wyglądające odlotu

rozcinam pomarańczę bólu
sprawiedliwie na pół
gorzkim ziarnem karmię twoje usta

21.09.2017


Jacques Prévert

Trzy zapałki


Trzy zapałki kolejno zapalone nocą
Pierwsza by zobaczyć twoje oczy
Druga by zobaczyć twoje usta
Trzecia by zobaczyć całą twoją twarz
I całkowity spokój
Aby wszystkiego nauczyć się na pamięć
Gdy obejmę cię swymi ramionami


tłum. Konstanty Ildefons Gałczyński

 Edward Estlin Cummings


* * *
miłość jest gęstsza niż zapomnieć
przejrzystsza niż pamiętać
rzadsza niż fale są wzburzone
częstsza niż ponieść klęskę

jest nocna i szaleńcza
i nie być mniej nie może
nie morze które głębsze
potrafi być niż morze

miłość mniej zawsze jest niż walczyć
mniej nigdy niż ocaleć
mniej większa niż najmniejsze zacząć
mniej mniejsza niż żyć dalej

jest mocna i słoneczna
w niej śmierci więcej nie ma
niż w niebie które świętsze
potrafi być od nieba

Renate Schoof

Wieczorem

mój ukochany otwiera okno

i rzeczywiście
wycięte w obłokach
utrwalone lakierem
ukazują się słowa

kocham cię
kocham cię
kocham cię

wzdłuż i wszerz
wypisane
na niebie
nie znanym dotąd pismem

tłum. Katarzyna Viefhaus

Ryszard Mierzejewski


Nic więcej


chciałbym teraz trzymać
twoje dłonie
przyłożyć je do ust i
policzka
zamknąć oczy i śnić
z tobą na jawie
zapomnieć o świecie
o wszystkim
dookoła
czuć tylko ciepło
bijące
od ciebie słyszeć
tylko głos
twego serca