25.02.2017

 Konstandinos Kawafis

 Świece

Dni przyszłości przed nami –
jak ustawione w rzędzie świece zapalone,
złote, ciepłe, pełne życia.

Za nami – dni, co przeminęły:
smutny szereg świec wygasłych;
te najbliższe jeszcze trochę dymią,
zimne świece, zniszczone, pogięte.

Nie chcę na nie patrzeć – ich widok mnie zasmuca;
i boli mnie, gdy wspomnę, jak niegdyś płonęły.
Przed siebie patrzę – na zapalone świece.

Nie chcę się odwrócić, abym nie zadrżał widząc,
jak szybko się wydłuża ciemny szereg –
i więcej, coraz więcej świec wygasłych.

Przełożył: Zygmunt Kubiak
ADAM SZYPER
Nie ma odległych miejsc

Nie ma odległych miejsc
Jeśli istnieje ktoś kto o tobie myśli
Jeśli wiesz, że ktoś o Tobie myśli
Jeśli niebo, które dzieli
Jest tylko przestrzenią, która łączy

Andrzej Dębkowski*

Wiersz o człowieku

                                            Adamowi Szyperowi

przez ile obozowych bram
przenosiła cię matka
ile baraków
ile prycz i tragedii...

ufałeś w mleko w proszku od polskiej kobiety
i w ciepło matczynego ciała
kiedy Bóg krzepił w niej męstwo

przekleństwa rzucane na pastwę rozpaczy
łączyły ludzi

dobrze że piszesz wiersze
o murzyńskich gettach
i wietnamskich emigrantach
szukających pracy na ulicach Manhattanu
i że nie zapominasz
o nieznośnym powietrzu na Piotrkowskiej

Przyjacielu z Kendall Parku
już więcej nie musisz
usprawiedliwiać swojego istnienia

Adam Szyper
Włodzimierz Siwierski*

Dzieciństwo

Byłeś mądrym dzieckiem
Wiedziałeś, że nie wolno płakać.
Milczałeś bo każdy dźwięk
Oznaczać mógł koniec twego
Żywego nieistnienia.

Wiedziałeś, że trzeba schodzić
Silniejszym z drogi, a nigdzie
 Nie widziałeś słabszego od siebie.
Kopałeś matkę po nogach
Gdy chwiała się, gdy z zimna drżała
W widmowo trupich szeregach.

Byłeś mądrym dzieckiem, wiedziałeś
Że godzinami trzeba stać na baczność
Zimą na porannych apelach
Że aufzejerka da ci może z litości
Jeszcze jeden zgniły kartofel.

Strach wznosił cię ponad wszystkie
Dziecięce reakcje, lecz gdy noc
Zapadała w cuchnącym baraku
Wśród ludzi, którzy jak otępiałe raki
Tuż przed ugotowaniem
W gęstym smrodzie leżeli na sobie
Na chwilę odzyskiwałeś głos
I pytałeś w końcu jak dziecko:
Mamo co to znaczy jabłko?
Mamo co to znaczy kura?

Adam Szyper

Świat, na którym jesteśmy gośćmi

Świat, na którym jesteśmy gośćmi
rządzony jest przez samych złodziei.
Złodzieje rządzą tym światem.
Wyciszą śpiew ptaków i dzieci.
Kradną naszą ziemię, wodę, powietrze,
a sprzedają nam gazowe maski
i reklamują podbój kosmosu.
Kradną nasz renesans, humanizm, romantyzm,
a gdy ze skargą dzwonimy do Better Busibess Bureau,
automat ze sztucznym głosem mówi:
"Proszę zostawić swój numer".
Tak, kradną nam naftę i ozon, i krew i pot,
z którego budują dzisiaj
feudalny kapitalizm.
Świat, w którym jesteśmy gośćmi
zdominowany jest przez złodziei.
Złodzieje rządzą tym światem.
Kradną nasze arterie, wnętrzności, hemoglobinę,
nasze oczy, nasze uszy, dusze i ciała,
nasze wschody i zachody słońca
a sprzedają nam cholesterol, stres i raka odbytnicy.
Złodzieje oszukują nas i ogłupiają.
Wiedzą, że bezsilni jesteśmy w ich prawach i konstytucjach.
Kradną nam nasze żony, naszych mężów i zamieniają ich
w bezduszne, pełne antybiotyków i hormonów mięso
i chyba jedyną rzecz, którą nam zostawiają
to śmierć, podatki i dziury
w coraz droższym szwajcarskim serze.
Taki jest świat, na którym jesteśmy gośćmi.
Takie jest życie, z którego jesteśmy okradani

23.02.2017


Pablo Neruda


* * *
Abyś mnie słyszała, 
moje słowa
smukleją czasami,
tak jak smukleją ślady mew na plażach.

Bransoleta, grzechotka pijana 
dla twoich rąk łagodnych jak winne grona.

Widzę, jak odległe są moje słowa.
Bardziej są już twoje niż moje.
Pną się jak bluszcz po moim starym smutku.

One pną się tak samo po wilgotnych ścianach.
To ty jesteś winna tej krwawej zabawy.
Uciekają z mojej jaskini mrocznej.
To ty sobą wszystko wypełniasz, wszystko wypełniasz.

Wcześniej niż ty zamieszkały samotność, którą zajmujesz,
i przyzwyczajone są bardziej niż ty do mojego smutku.

Teraz chcę, by powiedziały to, co ci chcę powiedzieć,
abyś słyszała tak, jak ja chcę, abyś mnie słyszała.

Wiatr niepokoju jeszcze je często porywa.
Huragany snów jeszcze je czasem obalają.
Inne słyszysz głosy w moim głosie pełnym smutku.
Płacz dawnych ust, krew dawnych błagań.

Kochaj mnie, towarzyszko. Nie opuszczaj mnie. Chodź za mną.
Chodź za mną, towarzyszko, przez tę falę niepokoju.
Ale zabarwiają się twoją miłością moje słowa.
To ty sobą wszystko zajmujesz, wszystko zajmujesz.

Ze wszystkich robię bezkresną bransoletę
dla twoich białych rąk, łagodnych jak winne grona.

tłum. Jan Zych

z tomu „Dwadzieścia wierszy o miłości 
i jedna pieśń rozpaczy”, 1924

18.02.2017

  Gunnar Ekelöf

Fuga - Melancholia

Oglądam się za siebie, liczę swoje zwycięstwa
- tak ich niewiele - i swe porażki - jakże liczne...
W wyśnionym krajobrazie, gdzie wciąż jeszcze majaczy
kurz licznych marszów, i krótkich i długich zarazem,
gdzie nikt nie wydaje bitwy i nikt jej nie odmawia,
widzę je, bielejące kości tych mnogich kohort
pragnień, co były moje...
Nareszcie nad rzeką... Aby wolny od udręki
od pustynnych miraży, tryskających źródeł,
niepomny wszystkich odpowiedzi na wszystkie pytania,
niepokoju wzrastania, bojaźni usychania,
polatywać kołysząc się łagodnie na falach,
co toczą swoje szkliste sklepienia na wybrzeża,
by pianą swą obmywać leżące tam kamienie,
szare i pogrążone miękko w piasku, na granicy,
co dzieli i zespala zarazem krainy
zarówno opuszczone jak i te nie osiągnięte.
To wszystko, czego pragnę - jak te uschłe gałęzie,
jak te szczątki okrętów, co niegdyś spłonęły,
jak te ciała zwęglone i spalone ogniem...
By zostać uniesionym w dal, aż znikną brzegi.
By nie móc ni zawrócić, ani też powrócić,
By ani sprawy nie przegrać, ani jej nie wygrać.
- Wielki odwrót nareszcie został zakończony.

przełożył Zygmunt Łanowski 

 Gerard Manley Hopkins

Pstre piękno

Za wszystko, co pstrokate, chwała niech będzie Panu -
Za niebo wielobarwne jak łaciate cielę;
Za grzbiety pstrągów, różem nakrapiane w cętki;

Za skrzydła zięb; żar szkarłatny rozłupanych kasztanów;
Za ziemię w działkach, w kawałkach - za ugór i za zieleń;
I za rzemiosło wszelkie, jego narzędzia i sprzęty.

Wszystkiemu, co nadmierne, osobliwe, sprzeczne,
Wartkim i wolnym, słodkim i słonym, mocnym i miękkim,
On wciąż początek daje, Ten, czyje piękno jest wieczne:
Jemu niech będą dzięki.

przekład Stanisław Barańczak 

17.02.2017

Druga przestrzeń


Czesław Miłosz

Jakie przestronne niebiańskie pokoje!
Wstępowanie do nich po stopniach z powietrza.
Nad obłokami rajskie wiszące ogrody.
Dusza odrywa się od ciała i szybuje,
Pamięta, że jest wysokość
I jest niskość.
Czy naprawdę zgubiliśmy wiarę w drugą przestrzeń?
I znikło, przepadło i Niebo, i Piekło?
Bez łąk pozaziemskich jak spotkać Zbawienie?
Gdzie znajdzie sobie siedzibę związek potępionych?
Płaczmy, lamentujmy po wielkiej utracie.
Porysujmy węglem twarze, rozpuszczajmy włosy.
Błagajmy, niech nam będzie wrócona
Anna Kamieńska
[*]5m-cy temu o godz.20:15*


Krzyż


Przyśnił mi się krzyż
którego jedno ramię było krótkie
a drugie nieskończenie długie
Niektórzy mówią
że to jest łatwe
Problemy są już za nas rozstrzygnięte
brzemię jest lekkie i wszelka łza
będzie otarta
wystarczy

16.02.2017

Ewa Pilipczuk


Z biegiem lat(a)

Wplączę we włosy szelest wiatru,
pobiegnę ścieżką zamyślenia,
dopóki lato swe teatrum
roztacza w sierpnia światłocieniach.

Póki oddechem nocy płynie
zapach maciejki i wrzosowisk,
świerszcz stroi skrzypki w koniczynie,
wieczorem obłok się różowi -

chodź ze mną, może napotkamy
zakątek, gdzie śpi tajemnica.
W trawach zielonych, jak malachit
pozwól uśmiechy swoje zliczać.

Otwórz spełnieniu drzwi na oścież
zanim się rosy w szron zamienią,
kiedy stoimy
na pomoście
pomiędzy latem,
a jesienią. 
Ewa Pilipczuk

Tylko po co

Można żyć bez śpiewu ptaków
kiedy słońce z mgieł wychodzi
nie podziwiać barwy kwiatu
wśród zamętu zwykłych godzin

nie śniąc nigdy o obłokach
tak z dnia na dzień, jak najprościej
w ramy czasu wstawiać kroki
bez fantazji, łez radości

nie całować bzów w ogrodzie
gdy od rosy lśniące kiście
bez tęsknoty, marzeń co dzień
zachwycenia złotym liściem

nie smakując muśnięć wiatru
nie nurzając się w zieloność
bez zadumy nad dnia sacrum
gdy zachodnie zorze płoną

bez tych szeptów, gwiazd na niebie
tkwić w spokoju dniem i nocą
bez poezji i uniesień
tylko po co?

15.02.2017

Anna Świrszczyńska

Powaga

Namiętność do ciebie jak głęboka woda, jak rzeka, płynąca
pod ziemią.
Odchylam głowę do tyłu, patrzę w silne niebo.
Biorę na barki brzemię miłości powoli i w skupieniu, jak siłacz
podejmuje odpowiedni dla siebie ciężar, probierz swej dzielności
i mocy.
Tak cię kocham, że nawet nie mogę się uśmiechnąć.

14.02.2017

 Anna Kamieńska


 Z wielką radością

Podrzuciłam w górę myśl.
Upadł kamyk.

Stąpnęłam w pustkę.
Zakrzepła koło mnie.

Porzuciłam siebie obecną.
Podbiegła nowa - już czekająca.

W ten sposób nigdy nie mogę osiągnąć
abstrakcji, pustki, przyszłości.

To są trzy rzeczy nieosiągalne.

Dlatego chodzę i wdycham istnienie
z wielką radością dla mojego ciała.
Anna Kamieńska

Porównanie

Piszę ziemia
a mówię morze
mówię ja
bo myślę o tobie

Słońce przecieka w owoc
wszystko przelewa się we wszystko
wiatr jakiś miesza rozmaitość rzeczy
strumień jedności zaciera granice
jedna jest krew

Tworzyć to znaczy
nagle
ujrzeć całość
Tak tworzy Bóg
nam dana
iskra

Rzecz z rzeczą sczepia się
pazurem podobieństwa
rzecz rzeczy szuka i gdzieś na ich styku
rodzi się światło sensu.
 Ks. Wacław Buryła

Życie bez miłości

Życie bez miłości
to czas bez nadziei
to korowód godzin
cięższych od kamienia
i pustka nocy
oblewanych łzami
których nie zatrzyma
krucha ściana świtu
to kroki wleczone
codziennie po schodach
nie wiadomo dokąd
nie wiadomo po co
to obrywanie
kartek z kalendarza
kiedy w dzień kolejny
nikt drzwi nie otworzy
i nikt uśmiechu
nie poda jak chleba
to gorycz herbaty
pitej wciąż samotnie
bo przy stole znowu
siądzie nieobecność
po takim życiu
 boli nawet wieczność

08.02.2017

Wisława Szymborska

Spis

Sporządziłam spis pytań,
na które nie doczekam się już odpowiedzi,
bo albo za wcześnie na nie,
albo nie zdołam ich pojąć.

Spis pytań jest długi,
porusza sprawy ważne i mniej ważne,
a że nie chcę was nudzić,
wyjawię tylko niektóre:

Co było rzeczywiste,
a co się ledwie zdawało
na tej widowni
gwiezdnej i podgwiezdnej,
gdzie prócz wejściówki
obowiązuje wyjściówka;

Co z całym światem żywym,
którego nie zdążę
z innym żywym porównać;

O czym będą pisały
nazajutrz gazety;

Kiedy ustaną wojny
i co je zastąpi;

Na czyim teraz palcu
serdeczny pierścionek
skradziony mi - zgubiony;

Gdzie miejsce wolnej woli,
która potrafi być i nie być
równocześnie;

Co z dziesiątkami ludzi -
czy myśmy naprawdę się znali;

Co próbowała mi powiedzieć M.,
kiedy już mówić nie mogła;

Dlaczego rzeczy złe
brałam za dobre
i czego mi potrzeba,
żeby się więcej nie mylić?

Pewne pytania
notowałam chwilę przed zaśnięciem.
Po przebudzeniu
już ich nie mogłam odczytać.

Czasami podejrzewam,
że to szyfr właściwy.
Ale to też pytanie,
które mnie kiedyś opuści.

06.02.2017

Anna Kojtochowa

 *** 
Niektóre winy
Ciążą jak belka
gdy mrówka
zeschłą szpilkę sosny
dźwiga na grzbiecie
aby ją donieść
w głąb mrowiska
Tylko my już ich nigdzie
Nie doniesiemy ani tym bardziej
nigdy nie zmażemy




*** 
Stare słowa nie umierają
Paryja ruczaj jakla potok
fosa cembrowina listek leszczyna
i zawsze młoda radośnica
Tyle ich jeszcze
W dawnych kalendarzach
zapomnianych kajetach
tworzą przebrzmiały świat
Taki w którym
paromiesięczny Filip
przytuli różowy policzek
do twarzy sędziwego człowieka
co tylko ujrzanego
czuje że spotyka kogoś
kogo nie trzeba się bać
ze starego
bezpiecznego świata

27.01.2017

Bolesław Leśmian 


Nie obiecuję ci prawie nic


 Nie obiecuję ci wiele...

Bo tyle co prawie nic...

Najwyżej wiosenną zieleń...

I pogodne dni...

Najwyżej uśmiech na twarzy...

I dłoń w potrzebie...

Nie obiecuję ci wiele...

Bo tylko po prostu siebie...