23.04.2014

Skóra
Małgorzata Hillar


 Codziennie szukam siebie
 ja obcy sobie człowiek
 uległy barwom
dźwiękom
ciszy

 Podporządkowany swoim oczom
i rękom
 które wzrusza
 miękkość ptasiego pióra

 Codziennie siebie szukam

 Gdy jestem już blisko
 staję nagle bezradna
 nad żółtym mleczem
 napotkanym po drodze

 Myślałam
 może kiedy przyjdziesz
 odszukam siebie

 Ale zanurzona
 w twoich dłoniach
 znalazłam tylko

 własną skórę
Punkt widzenia
Andrzej Poniedzielski

Uzbierało się już reguł i wyjątków
Słów rzuconych między bajki a wspomnienia
Są i książki z bohaterem złym i dobrym
Wzloty bose
Kilka ścian zburzonych grochem
Uzbierało się już trochę

 I wystarczy na pytania
I na jutro na zwątpienia
Uzbierało się na własny punkt widzenia

 Uskładało się z wieczornych smutnych rozmów
z przeświadczenia
Uskładało się na mały ale własny
punkt widzenia
Uskładało się na mały ale własny
znikający punkt widzenia

19.04.2014

WIELKANOC 
 Jan Lechoń
Władysław Bończa Rutkowski
 

Droga, wierzba sadzona wśród zielonej łąki,
Na której pierwsze jaskry żółcieją i mlecze.
Pośród wierzb po kamieniach wąska struga ciecze,
A pod niebem wysoko śpiewają skowronki.

Wśród tej łąki wilgotnej od porannej rosy,
Droga, którą co święto szli ludzie ze śpiewką,
Idzie sobie Pan Jezus, wpółnagi i bosy
Z wielkanocną w przebitej dłoni chorągiewką.

Naprzeciw idzie chłopka. Ma kosy złociste,
Łowicka jej spódniczka i piękna zapaska.
Poznała Zbawiciela z świętego obrazka,
Upadła na kolana i krzyknęła: "Chryste!".

Bije głową o ziemię z serdeczną rozpaczą,
A Chrystus się pochylił nad klęczącym ciałem
I rzeknie: "Powiedz ludziom, niech więcej nie płaczą,
Dwa dni leżałem w grobie. I dziś zmartwychwstałem"

Bolesław Leśmian
W CZAS ZMARTWYCHWSTANIA
El Greco- Zmartwychwstanie


W czas zmartwychwstania Boża moc
Trafi na opór nagłych zdarzeń.

Nie wszystko stanie się w tę noc
Według niebieskich wyobrażeń.

Są takie gardła, których zew
Umilkł w mogile - bezpowrotnie.

Jest taka krew - przelana krew,
Której nie przelał nikt - dwukrotnie.

Jest takie próchno, co już dość
Zaznało grozy w swym konaniu!

Jest taka dumna w ziemi kość,
Co się sprzeciwi - zmartwychwstaniu!

I cóż, że surma w niebie gra,
By nowym bytem świat odurzyć?

Nie każdy śmiech się zbudzić da!
Nie każda łza się da powtórzyć
Zmartwychwstanie (Modlitwa Poety)
Jerzy Liebert

Zmartwychwstanie... Zmartwychwstanie!...

Dopomóż mi, Boże Panie,
Uszczęśliwić Ludzkość całą,
Patrz! Ciśnie się wszak nawałą
Do stóp Twoich... Ja tak proszę -
Pozwólżeż mi tu rozgorzeć,
Cuda czynić, Piękno tworzyć,
Całą duszę w Wszechświat włożyć
I do Ciebie modły wznosić...
Słyszę już niebiańskie chóry,
I aniołów świętych granie -
Pieśni lecące za chmury ...
Zmartwychwstanie!... Zmartwychwstanie!...
Dopomóż mi, Boże Panie,

Być dla maluczkich - Ochroną,
Dla nieszczęśliwych - Pociechą,
Dla zbłądzonych - cichą Strzechą,
Zaś dla Narodu - Koroną
Ozdobioną w ideały,
W perły czyste i kryształy,
Co blaski w noce ciskają,
Przyświecając jak ognisko...
Pozwólżeż mi, Panie Boże,
Zmienić w Raj ziemskie siedlisko -
Niech me pieśni czas przetrwają,
Niech trwa wiecznie to, co stworzę...
W SOBOTĘ REZUREKCYJNĄ 
 Jan Kasprowicz
Władysław Bończa Rutkowski 

Wyszedł ci sobie Pan Jezus
We Wielkanocną Sobotę,
Kłaniało mu się po drodze
Schodzące słońce złote.

Idzie na rezurekcję,
Rozgląda się dookoła,
A gdzie li wzrok jego padnie,
Śmieje się trawa wesoła.

Nagle przystaje Pan Jezus
I omal ze śmiechu nie pęka:
„Po co - powiada - przy drodze
Ta głaźna Boża Męka?”

Po co te godła śmierci?
Odpowiedź wam się kłania
Jasna: gdzie nie ma śmierci,
Nie może być zmartwychwstania.

Dał się przekonać Pan Jezus
Zwykłemu dziadowinie,
Dlatego od lat już tak dawnych
Przy drogach na krzyżach ginie.
WIELKANOC
 Janusz Kopeć
Roman Kochanowski

Chryste ludowy mędrcu
Swoją cierniową koronę
Zostawiłeś na Podkarpaciu
Ona zakwitła głogami
Dziką różą , tarniną


Na Wielkanoc po Wielkim Poście
Zakwitnie barwinkiem
Zielona gałązka wierzbiny
Żółtozłota forsycja


Zajdź do nas Chryste
Już ścieżki się zielenią
Czeka zielony dywan
obudzonych ze snu traw


Czekają palmy nadrzeczne
Będą Cię witać, jak zawsze
Wystrojone świątecznie
płowowłose smukłe panny


Idź polnymi ścieżkami
Samotnie, jak przyrodnik
Zapukaj cicho do chaty
Tam staruszka mówi pacierze


Zanieś jej puszyste bazie
Kolorowe pisanki i palmę
Cukrowego baranka z kokardą
Trochę nadziei na jutro


Potem poleć z wiatrem daleko
Wybierz znów małą chatynkę
Zostaw tam swoją koronę
Ale bez cierni, radosną


Zadzwonią wszystkie dzwony
Palmy pochylą się nisko
Zapłaczą pisanki rzewnie
W wielkanocnym koszyku.

18.04.2014

* * *  ukrzyżowany na szczycie Golgoty
Zofia Szydzik


ukrzyżowany na szczycie Golgoty
umiłowany Syn Ojca
Pana wszechrzeczy

zagrzmiały niebiosa błyskawicą
rozdzierając je
w rozpaczy - gdyś konał
zapadły ciemności
a ziemia zatrzęsła się - gdyś ją odkupił
nieludzkim konaniem

i mnie...
która to - dorzucając jeden gwóźdź
do Twojej męki
ten - wbity w prawy nadgarstek
ponownie zawiodła

patrzę na ten obraz ofiarny
na potężne drzewo
a na nim zbroczone krwią ciało
i czuję - jak mój świat się kurczy
tkwię...
wrośnięta grzechem zwątpienia
w ziemię
i wiem
że mi wybaczyłeś
a jedna kropla Twojej krwi
jak ziarno prawdy
kiełkuje we mnie

a potem już tylko cisza
krzycząca cisza...

i spadł rzęsisty deszcz Twoich łez
jak w łaźni
zmył z sumień naszych grzech

i ślady Twojej kaźni

Wyznanie Szymona z Cyreny
Roman Brandstaetter

Nie z własnej woli dźwigałem Twój krzyż,
Panie.
Kazali.

Wracałem z pola do domu
Po ciężkiej pracy
I byłem zmęczony.

Gdy szedłem u podnóża Golgoty,
I Ciebie,
Padającego pod ciężarem krzyża.
Chciałem Cię ominąć
- Nie lubię takiego widowiska -
Ale centurion chwycił mnie za ramię
I krzyknął:
"Ponieś ten krzyż!"

Cóż miałem robić
Musiałem.
Kazali.
Nie zląkł się
ks.Jan Twardowski

Tylko święty Jan umarł w domu na posłaniu
z poduszką pod głową owinięty w śpiwór
jeden nie zląkł się krzyża, jeden stał pod krzyżem
pozostali ze strachu w Wielki Piątek zbiegli
kto ucieka od Krzyża - krzyż większy dostanie
Wielkopostna legenda
Halina Poświatowska

dwa tysiące lat temu
urodziła panna w Galilei
niemowlę

dziecko było bezbrzeżnie nagie
a ona nie miała nic
oprócz miłości

i tak rosło
ogrzewane oddechem
aż dorosło
do nienawiści

i przybili go do drzewa ludzie
a ona patrzyła

potem - mówią - że wstąpiła w niebo
ale równie dobrze mogła wstąpić w ból

17.04.2014

 Getsemani
Roman Brandstaetter

Gdy smutna stała się Jego dusza aż do śmierci,
Odszedł na rzut kamieniem i padł na oblicze
Swoje jak na oblicze światła.

Apostołowie odgrodzili się od Niego
Ścianą snu.
O czym śnić mogą ludzie
W tłoczni krwi i potu? O czym?
Może liczyli we śnie
Chleby spadające na Galileę
I ryby wzlatujące do nieba?

Stojąc na rzut kamienia
Pomiędzy ludźmi i Bogiem,
Modlił się:
"Ojcze, boję się ludzkim strachem
I smucę się ludzkim smutkiem.
Błagają Cię o to moje spękane wargi,
Tę godzinę krzyża,
Ale nie według mojej,
Ale Twojej woli.
Błaga Cię o to moje zmęczone i słabe ciało,
Błagają Cię o to moje spękane wargi,
Błagają Cię o to moje spuchnięte nogi.
Ale chociaż Cię błagam,
Nie wysłuchaj modlitwy mojego ciała,
Nie wysłuchaj modlitwy moich ust,
Nie wysłuchaj modlitwy moich rąk,
Nie wysłuchaj modlitwy moich nóg,
Nie wysłuchaj modlitwy mojego krwawego potu.
Albowiem nie może być zaprzeczony płacz psalmów
I nie może być zaprzeczony język proroków,
I nie może być zaprzeczone istnienie człowieka,
Brata moich cierpień i zabójcy mojej krwi,
Dlatego niech nadejdzie godzina krzyża
I niech się stanie Twoja wola,
Albowiem ona jest moją wolą,
Boże,
Obleczony w moje drżące i spocone ciało".

Tak modlił się,
A oni, chociaż słyszeli Jego słowa,
Nic nie rozumieli. Nie chcąc wrócić
Do rzeczywistości, leżeli bez ruchu
Na dnie snu
I udawali, że nawet nie słyszą
Szelestu anioła, który pełzał
Pomiędzy ich ciałami,
Jak ulicami wyludnionego miasta.

Długo trwa ostatnia wieczerza
Mahmoud Darwish

Długo trwa Ostatnia Wieczerza. Dłużą się przykazania.
Ojcze nasz, któryś jest z nami, bądź miłościw, poczekaj
na nas trochę!

Nie oddalaj od nas kielicha. Pozwól zadać jeszcze kilka pytań.
Nie oskarżaj nikogo. Bądź miłosierny dla tych, co słabość
okażą.

Ojcze nasz, któryś jest u kresu! Wstępuj powoli ku
śmierci naszej.

Za ciasno tu na nasz krzyk. Za ciasno naszej myśli w tym ciele.
Ojcze, wypowiedziałeś słowo, które w nas było.
Weź nas ze sobą. Do pierwszej wody nas zabierz, do
pierwszej rzeczy, do pierwszego słowa.

Długo trwała Wieczerza. Mało było chleba. Dłużyły się
przykazania.

Wstąp w niebo razem z nami, bo Twoi apostołowie
wymordują nas, Ojcze, jednego po drugim.


z arabskiego przełożyła Hanna Jankowska
Pascha
Lucjan Rydel
Władimir Kalinin

Był wieczór Paschy; w milczeniu głębokim
Siedli napoju pożywać i jadła -
Wieczernik szarym napełniał się mrokiem;

Półjasność zmierzchu, mglista i wybladła
Na stół białymi zasłany rańtuchy
I na ich twarze łagodnie się kładła.

I cisza była; a w tej ciszy głuchej,
Przez kratę okna powiew coraz rzadszy
Gnał z pól zielonych wiośniane podmuchy.

Pośród rybitwów tych ubogich siadłszy
Chleb w obie ręce wziął i kielich wina.
I zadumany w twarze uczniów patrzy.

A w tych źrenicach Człowieczego Syna
Mistycznych brzasków grała jasność złota
i myśl ogromna jakaś - i jedyna....

Z ich oczu - serca patrzała prostota;
Pierwsi pić mieli z Kielicha Miłości,
Pierwsi pożywać mieli Chleb Żywota
 Iż byli, jako ptaki leśne - prości.

16.04.2014

Faza
Giuseppe Ungaretti*


Krok za krokiem
aż znalazłem
studnię miłości

W oku
tysiąca i jednej nocy
spocząłem

Do opuszczonych ogrodów
przybijała – ona
jak gołębica

W powietrzu
południa
które było omdleniem
zbierałem dla niej
pomarańcze i jaśminy


przełożył Grzegorz Franczak

*Giuseppe Ungaretti 
Nikos Chadzinikolau

Kim Nelson
Miłość z soli 

Przychodzisz dziewiątą falą tęsknoty.
Łączymy się na brzegu morza
łupką słońca.
Ręce odzyskują czułość magnetyczną,
wargi drżenie rozbudzonej wiosny
i jak ptaki w zagłębieniu nieba
utożsamiamy się z wiecznością.
 Miłość jest z morskiej soli...

Z miłości

Drzwi otwierasz
i chronisz się w moich rękach.
Noc zamykamy patynową pieczęcią,
Naśladujemy siebie na pościeli białej
jak sen.
 Z miłości wyprowadzamy dzień.

Jesteś rzeką

Jesteś rzeką
skrępowaną brzegami moich ramion.
Płyniesz powoli jak przemijanie,
jak niebo wtopione w chmury.
W powodzi miłości wyzwalasz się omdlała.
Wtedy leżymy obok siebie
na brzegu nowego dnia.
Zanim przyszła
ks. Jan Twardowski
Jan Brueghel le Jeune

Gdy mamut mruczał w raju
pięć słoni straszyło
wielkie oczy i cztery skrzydła ważki
wiatr nieśmiały a podrywał drzewa

kiedy jeszcze ziemskiej miłości nie było
nikt nie mówił kocham a potem - zabij mnie lecz nie nudź
jak spokojnie spał Adam zanim przyszła Ewa
 I jeden atom powietrza znów dwoje...

Kazimierz Przerwa-Tetmajer

Carrie Vielle


...I jeden atom powietrza znów dwoje
naszych spokojnych ust sobą obdzielił,
i jeden spływa na dwie nasze głowy,
obok leżące, promień księżycowy,
i dziś my razem, znów razem oboje,
o czym śnić wczoraj bym się nie ośmielił...
Przed własnym szczęściem tak zdumiony stoję,
jak by mi nagle przed stopą wystrzelił
słup ognia - i szedł w niebieskie sklepienia,
i stał się niebu filarem z płomienia...
Berceuse
Maria Pawlikowska-Jasnorzewska

Oczy twe ciche są jeszcze, oczy twe ciche są jeszcze,
kiedy mnie bierzesz w ramiona -
spokojnych gwiazd płyną deszcze, łagodnych gwiazd płyną deszcze
i śnieg na śniegu gdzieś kona...

W milczeniu zbladły nam twarze, w milczeniu zgasły nam twarze
i dusze bledną w miłości...
w błękitnym stoi oparze, w półsennym stoi oparze
różowe serce światłości...

Spoczywam na twoim łożu, zasypiam na twoim łożu
jak na dnie srebrzystych noszy,
stojących gdzieś na rozdrożu, wstrzymanych gdzieś na rozdrożu

w oczekiwaniu rozkoszy...