04.12.2016

Halina Poświatowska

***
jeszcze nie wspominałam o miłości
miłość
tak - ona jedna
nie podlega upływowi czasu
trwa
jeśli jest - jest wieczna
a jeśli jej nie ma

klepsydry oceanów toczą ziarnka piasku
księżyc nieustannie odmienia złotą twarz
pociemniałym światem ciągnie ogromny wiatr

nie ma zmiłowania
nie ma odkupienia
nie ma nas
nie ma
nie ma
Halina Poświatowska


Czym jest miłość

Płomieniem który posiadł drewnianą chatę - pijanym
pocałunkiem wgryzł się w głąb strzechy.
Piorunem - który kocha wysokie drzewa - wodą
uwięzioną płasko - wyzwalaną przez niesyty wolności wiatr.
Włosami sosny - gładzonymi jego ręką - włosami
rozśpiewanymi w szaloną wdzięczną pieśń.
Ciemną głową topielicy - która palce rozsnuła
w poprzek fali - a uśmiech dała nieżywemu słońcu.
Wyciągnięta na brzeg - płakała długo i nie wyschła
aż dotąd póki smutni ludzie nie zakopali jej w ziemi.
Płomieniem.

02.12.2016

Edward Słoński


Chciałbym ci tyle powiedzieć

Chciałbym ci tyle powiedzieć
i nic powiedzieć nie mogę - 
ktoś podpatruje nas wiecznie,
ktoś wciąż zachodzi nam drogę.

Jest tyle słodkich tajemnic,
rzeczy nikomu nie znanych,
wydarzeń z bajek dla dzieci,
na piasku kreda pisanych.

Chętnie bym zdradził przed tobą
te wszystkie moje sekrety,
żebyś wiedziała wreszcie,
co warte serce poety.

01.12.2016

Zdzisław Klemens Dębicki


Na drogi moje 

Na drogi moje,
Po których szedłem samotny,
Spojrzały oczy twoje
I upadł blask stokrotny
Na drogi moje...

Na serce moje,
Kiedy targało się w męce,
Słodkie i dobre swoje
Tyś położyła ręce - 
Na serce moje...

Na usta moje,
Które miłości bluźniły - 
Tyś położyła swoje,
By odtąd szczęście piły
Z nich usta moje...
Lucjan Rydel



Oświadczyny

Poszła ze mną do ogródka,
Usiedliśmy na ławce pod ścianą,
Była trwożna i taka cichutka,
Kiedym patrzał w jej twarz ukochaną.

Lipa kwitła przed nami w ogródku
I pachniała drobnym kwieciem złotem...
Gdym za rękę brał ją pomalutku,
Serce we mnie waliło jak młotem/
"Chciałabyś mnie?"
- Myślę, żebym chciała!..."
- Wierz mi, Jadwiś, że nam dobrze będzie".
- Wierzę panie!..." A lipa słuchała
I słuchały nas kwiatki na grzędzie.

I nie kwiatki i nie lipa sama,
Całe niebo słuchało nas z góry,
I błękitna rozwarła się brama
I Bóg słuchał i niebieskie chóry.

29.11.2016

Tadeusz Różewicz


Kolor oczu i pytania

Czy moja ukochana
ma modre oczy
ze srebrną drzazgą
Nie

Czy moja miła
ma piwne oczy 
ze złotą iskrą
Nie

Cz moja ukochana
ma czarne oczy
bez światła
Nie

Moja miła ma oczy
które opadają na mnie 
jak jesienny
szary deszcz
Kazimierz Wierzyński


Ty jesteś taka ładna

Ty jesteś taka ładna i twoje dziewczęce
Serce, jak bukiet, w słońcu kolorami płonie.
Podniosę cię do góry i wezmę na ręce.
A ty nad moją głową klaskać będziesz w dłonie.

Wyszukam ci przepiórcze gniazdo w polnej trawie,
Podkowę na gościńcu, miód w pszczelnej zamieci,
I będziemy dziś tacy, jak śmiech przy zabawie,
Dwoje w słonecznym szczęściu opalonych dzieci.
Tadeusz Borowski


Czy wrócisz do mnie?

Czy wrócisz do mnie? Jakby fala,
jak mrokiem nocnym, który z dołu
oplata nogi i napływa
ciężko nawisłym, opuchniętym
niebem na piersi - tak ty jesteś:
jak cień mój przy mnie, jak me ciało
tak rzeczywista; nieuchwytna
i tak głęboka jak odbicie
mej zamroczonej twarzy w szybie
czarnej od nocy. Tylko wiem,
że coś się miesza we mnie, jakbym
po prostu tak od siebie odszedł,
jak się od stołu lub łóżka
idzie nie zostawiając nic. Lecz
ja jestem w sobie tak jak w cieżkim
śnię; wiem, śnie siebie, ale nic
już nie pamiętam, co prześniłem...

24.11.2016

Clarice Lispector*


Już ukrywałam miłość w obawie, że ją stracę


Już ukrywałam miłość w obawie, że ją stracę, i straciłam miłość, bo ją ukrywałam.
Już trzymałam kogoś za rękę pełna strachu i byłam tak przerażona, że nie czułam ręki.
Już wyrzuciłam ze swojego życia ludzi, których kochałam, i potem było mi przykro.
Już płakałam całe noce i wyczerpana zasnęłam, już poszłam spać tak szczęśliwa, że nie mogłam zmrużyć oka.
Już wierzyłam w doskonałe miłości a następnie stwierdziłam, że ich nie ma.
Już kochałam ludzi, którzy mnie rozczarowali, i zawiodłam ludzi, którzy mnie kochali.
Już spędziłam godziny przed lustrem, próbując odkryć, kim jestem, i byłam tak pewna siebie, że zapragnęłam zniknąć.
Już kłamałam, a potem było mi przykro, już mówiłam prawdę i też było mi przykro.
Już udawałam, że nie zależy mi na ludziach, których kocham, a potem cicho w kącie płakałam.
Już wierzyłam ludziom, którzy nie byli tego warci, i przestałam wierzyć tym, którzy naprawdę byli wartościowi.
Już uśmiechałam się, kiedy miałam w oczach smutne łzy, już płakałam z szalonego śmiechu.
I śmiałam się, aż nie mogłam złapać tchu.
Już z wściekłością rozbijałam talerze, szklanki i wazony.
Już czułam, że kogoś bardzo mi brakuje, ale nigdy mu tego nie powiedziałam.
Już krzyczałam, kiedy należało być cicho, i milczałam, kiedy powinna byłam krzyczeć.
Już wiele razy nie mówilam, co myślę, żeby zadowolić niektórych ludzi, a wiele razy mówilam, czego nie myślałam, by ranić innych.
Już udawałam, że nie jestem tym, kim jestem, aby zadowolić innych, i udawałam, że nie jestem tym, kim jestem, aby zdenerwować innych.
Już powiedziałam wiele głupich żartów tylko dlatego, żeby moi przyjaciele byli zadowoleni.
Już wymyśliłam wiele opowieści ze szczęśliwym zakończeniem, aby dać nadzieję tym, którzy jej potrzebowali.
Już tyle marzyłam i śniłam, że pomyliłam marzenia z rzeczywistością.
Już bałam się ciemności, a teraz w ciemności odnajduję siebie, zwijam się w kłębek i po prostu jestem.
Już wiele razy upadłam na ziemię, myśląc, że się nie podniosę, a następnie wiele razy podnosiłam się myśląc, że już nigdy nie upadnę.
Już dzwoniłam do kogoś, do kogo nie chciałam dzwonić, żeby nie zadzwonić do osoby, do której naprawdę chciałam zadzwonić.
Już pobiegłam za samochodem, który zabierał kogoś bliskiego.
Już wzywałam matkę w środku nocy, przerażona jakimś koszmarem, ale ona nie przyszła i to był jeszcze gorszy koszmar.
Już myślałam że niektórzy znajomi są moimi "przyjaciółmi", a potem zdałam sobie sprawę z tego, że nimi nie są, zaś niektórzy ludzie, których nigdy nie nazywałam przyjaciółmi, zawsze byli dla mnie czymś wyjątkowym.
Nie próbujcie skrępować mnie konkretnymi zasadami, bo nie zawsze mogę ich przestrzegać.
Nie pokazuj mi, czego oczekujesz ode mnie, bo ja podążam tylko za swoim sercem.
Nie każcie mi być tym, kim nie jestem, nie zachęcajcie mnie do bycia taką, jak wszyscy, bo, szczerze mówiąc, jestem inna.
Nie mogę kochać tylko połowicznie, nie mogę żyć w kłamstwie i nie mogę latać, kiedy moje stopy są na ziemi.
Nadal jestem taka sama, ale z pewnością nie będę taka na zawsze.
Lubię truciznę o powolnym działaniu i bardziej gorzkie napoje, największe wzloty i szalone pomysły, złożone idee i najgłębsze uczucia.
Mam ogromny apetyt i najdzikszą wyobraźnię.
Możecie mnie rzucic w dół klifu, powiem po prostu - Uwielbiam latanie!


tłumaczenie Alena Mrázová

*Clarice Lispector 

21.11.2016

Harry Martinson
      
    
 
* * *

Widzieć swoje życie jako stos kamieni,
jak motyla i obłok,
jest ludzką złożoną siłą.
Empatia jest jej prawdziwą drogą.
Zrozumienie jej odległym celem.

Podróżować z własnym umysłem w czasie i przestrzeni
to jak użyczyć swojej rozpiętości skrzydeł
rozciągniętej na lata.



tłum. ze szwedzkiego Ryszard Mierzejewski

18.11.2016

Abraham a Sancta Clara*



Człowiek jest cieniem...

Człowiek jest cieniem, który ledwie mignie.
Człowiek jest dymem, który zaraz zniknie,
Jest jako ogień, który wkrótce stygnie.
Człowiek jest wodą, co szybko przepływa,
Jest jako świeca, której wciąż ubywa.
Człowiek jest szkłem, co się wnet rozbija,
Jest jako sen, który zaraz przemija.
Człowiek jest woskiem, który wnet stopnieje,
Jest jako róża, która wypłowieje.
Człowiek jest rybą, co się psuje snadnie,
Jest jako łódka, co na dno opadnie.


tłum. F. Borowiak



*Abraham a Sancta Clara 

17.11.2016

Konstanty Ildefons Gałczyński


[*]2 m-ce temu o godz. 20:15
Noc


Dopala się nafta w lampce.
Lamentuje nad uchem komar.
Może to ty, matko, na niebie
jesteś tymi gwiazdami kilkoma?

Albo na jeziorze żaglem białym?
Albo falą w brzegi pochyłe?
Może twoje dłonie posypały
mój manuskrypt gwiaździstym pyłem?

A możeś jest południowa godzina,
mazur pszczół w złotych sierpnia pokojach?
Wczoraj szpilkę znalazłem w trzcinach-
od włosów. Czy to nie twoja?





16.11.2016

Ryszard Mierzejewski

* * *

Księżyc zaspał dzisiaj nie zaświecił
latarni
Gwiazdy skuliły się z zimna i
przykryły chmurami
Wypłynąłem w ciemność Nie wiem czy
wrócę nad ranem
czy zobaczę jeszcze wschód słońca

Stoję w łodzi wypatruję światła
w oddali
Wiem że mi je troskliwie
na brzeg
wyniosłaś Już późno martwa cisza
dzwoni
płynę w ciemną otchłań

Odruchowo szukam twojej drżącej dłoni
a w myślach powtarzam nie idź za mną

zostań
Thomas Merton



Jeżeli
 szukasz...


Jeżeli szukasz niebiańskiego światła,
Ja, Samotność, jestem twą mistrzynią!

Idę przed tobą w pustkę,
Wznoszę dziwne słońca twoim nowym porankom,
Otwierając okna
Twego najgłębszego mieszkania.

Kiedy ja. Samotność, daję ów szczególny znak,
Idę za mym milczeniem, idę tam, gdzie cię wzywam!
Nie bój się, który jesteś bestią, który jesteś duchem
(Ty - Słowo i Ty - zwierzę),
Ja, Samotność jestem twym aniołem
I modlę się za ciebie.

Spójrz na pustą, bogatą noc,
Pielgrzymi księżyc!
Jestem umówioną godziną,
Jestem "teraz", które przecina
Czas jak ostrze.

Jestem niespodziewanym błyskiem
Poza "tak" i "nie",
Zwiastunką Bożego Słowa.

Idź moją drogą, a ja cię przywiodę
do złotowłosych słońc,
Do słowa i muzyki, niewinnych radości,
Pozbawionych pytań
I bez odpowiedzi:
Bo ja. Samotność, jestem twoim własnym sobą:
Ja, Nicość, jestem twoim Wszystkim
Ja, Cisza, jestem twoim Amen!


przełożył Tadeusz Ross
Wśród tylu dróg 



Jak mocno serce biło mi, gdym po raz pierwszy ujrzał obraz Twój.
Spragniony łask, miłości Twej wołałem Matko wysłuchaj mnie.


Wśród tylu dróg poprowadź serce me.
Prowadź je tam, gdzie radość wieczna jest.

Wśród tylu dróg poprowadź serce me.
Prowadź je tam, gdzie radość wieczna jest.


Jak czasem w życiu bywa źle, każdy z nas o tym dobrze wie.
Ja jednak wciąż ufam, że ty Matko będziesz prowadzić mnie.


Wśród tylu dróg poprowadź serce me.
Prowadź je tam, gdzie radość wieczna jest.

Wśród tylu dróg poprowadź serce me.
Prowadź je tam, gdzie radość wieczna jest.


Bywają w życiu chwile złe, ja także często miewam je.
Więc modlę się o Bożą dłoń i wołam: Matko szczęściem mi bądź


Wśród tylu dróg poprowadź serce me.
Prowadź je tam, gdzie radość wieczna jest.

Wśród tylu dróg poprowadź serce me.
Prowadź je tam, gdzie radość wieczna jest.

15.11.2016

Marcin Świetlicki



 Pięć Wierszy Religijnych

1
Maciek Świetlicki mówi:
- Ja wiem, to jest ten pan,
którego ojciec zabił.

Cały Nowy Testament
w jednym zdaniu.
Co dalej?

2
Maciek Świetlicki wie również o piekle.
Ktoś mu musiał nagadać.
Pójdę do piekła, tatusiu.

Nie pójdziesz. Jestem niegrzeczny.
Wiem, że pójdę. Nie pójdziesz. Na pewno.
A pamiętasz, jak cię kopnąłem? Pamiętasz?

3
Boże Ciało, pół Rynku lub trzy czwarte Rynku
oblepione wiernymi. Czemuś jestem wierny,
więc czuję się u siebie.

4
Jeśli to prawda,
że mówi przeze mnie szatan
Bóg się zlituje
i wyrwie mi język.

5
Odstąpią wody.
Odsłonią wzgórze łotrów
zawieszonych głowami w dół.

Odsłonią niebo
pełne szarych roślin.


Z Pieśni profana
Czesław Miłosz

Zen codzienny 

Nie ma piekła
dla tych, którzy wierzą,
że jest piekło,
ale jest dla tych,
którzy myślą, że go nie ma.

Jeśli ktoś grzeszy,
wiń mnie, o Niebo,
bo wszyscy ludzie
są mymi dziećmi.

Ponieważ straciłem
mój kraj rodzinny,
gdziekolwiek pójdę,
zmierzam do domu.

Nigdy, nigdy
nie zaniedbuj swego życia,
choć trwa krótko:
to życie, ulotne,
jest jedyne, jakie masz na własność.

Pragnienie
pójścia do nieba
jest początkiem
spadania do piekła.

Nie ma towarzystwa
na tej drodze narodzin i śmierci.
Samotna droga,
sam przyszedłeś, sam odchodzisz.


Z tłumaczeń Czesława Miłosza — Czesław Miłosz Przekłady poetyckie, Znak 2005

13.11.2016

Thomas Merton


 Dam ci wszystko, czego pragniesz...

Dam ci wszystko, czego pragniesz.
Poprowadzę Cię w samotność.
Poprowadzę Cię drogą,
której nie potrafisz absolutnie zrozumieć,
bo chcę, żeby to była droga najkrótsza.

Wszystko co Cię dotknie, będzie Cię palić z bólu,
będziesz cofał Twoją rękę,
aż oddalisz się od wszystkich rzeczy stworzonych.
Wtedy znajdziesz się zupełnie sam.

Nie pytaj: kiedy, ani gdzie to się stanie.
Czy na jakiejś górze,
czy w więzieniu,
czy na pustyni,
czy w obozie koncentracyjnym,
czy w szpitalu,
czy też w Getsemani.
to nie ma znaczenia.
Nie pytaj mnie więc,
bo Ci i tak nie odpowiem.
Nie będziesz wiedział,
dopóki się tam nie znajdziesz.

Zakosztujesz prawdziwej samotności,
mojej męki i mojego ubóstwa:
poprowadzę Cię na wyżyny mojej radości.
Umrzesz we mnie i odnajdziesz wszystkie rzeczy
w głębi mojego miłosierdzia,
które stworzyło Cię w tym celu...