11.12.2017


Anna Kamieńska

Psalm najmniejszy

Istnieć i żyć to mało 
i przez nieistnienie
Jego istnienie niechaj się przesiewa 
i przez życie skończone
prześwieca nieskończony

Wierzę to znaczy ukrywam się w Tobie
wierzę więc w Tobie ginę
i pragnę jednego
liściem nieważnym opaść
w Otchłań Ciebie
który jesteś
życiem

Psalm mały

Całe to rozwichrzone życie 
podarte w strzępy
poszarpane rozwłóczone po rzeczach i pragnieniach
nawet takie ma wartość przed Tobą Panie
Ty miłującą dłonią scalisz je zbierzesz 
przetworzysz jednym swoim dotknięciem
przebaczeniem

Psalm 131


Pieśń wstępujących pod górę, Dawida.
Panie, nie wynosi się moje serce
i w oczach moich nie ma pychy.
Nie kuszę się o zrozumienie spraw wyższych,
które są dla mnie niedościgłe.
Zaprawdę, ułagodziłem i uciszyłem duszę moją.
Jak nakarmione niemowlę
na łonie matki,
jak nakarmione niemowlę, tak cicha jest dusza moja.
Oczekuj Pana,
Izraelu,
Teraz i na wieki.

Z hebrajskiego przetłumaczył Roman Brandstaetter

***
Pieśń wstępowań. Dawida.
Panie, moje serce się nie wynosi,
oczy moje nie patrzą z góry,
nie ubiegam się o rzeczy wielkie
ani o zbyt cudowne.
I oto jestem spokojny.
Ucichłem jak niemowlę nakarmione przez matkę.
Jestem jak nakarmione niemowlę.
Niech Izrael zaufa Panu
teraz i na wieki.

(Biblia Paulistów)

07.12.2017

Amy Lowell

Płatki

Strumieniem jest życie,
Na który rzucamy
Płatek za płatkiem naszego serca kwiat;
Ostatni zagubiony we śnie,
One płyną tam, gdzie się rozglądamy
Patrzymy tylko na ich radość, wczesny start.

Wysyłając je w nadziei,
Spąsowiali z zadowolenia,
Rozrzucamy płatki naszej róży otwartej;
Na ich coraz szerszej powierzchni,
Ich dalekiego oddziaływania,
Nigdy tego nie poznamy. A strumień popłynie dalej
Poniesie je przed nami
Na każdego wchodzą
Zawsze dalej do nieskończonych dróg.
W pojedynkę zostajemy,
Wszystkie rzucone popłyną
Dalej, poza drogi prowadzące nieskończenie;
Zostaniemy sami,
Kiedy lata szybko przeminą,
Mimo że kwiat popłynął wcześniej, wciąż pięknie pachnie.

tłum. z angielskiego Ryszard Mierzejewski
Ks. Janusz Stanisław Pasierb



PRYWATNIE


nie ma gdzie się schować
po otrzymaniu takiej wiadomości
w naszych mieszkaniach nie ma prywatnych kaplic
można tylko na chwilę zamknąć się w łazience
usiąść na brzegu wanny i powtarzać
Jezusie Nazareński Jezusie
to przecież nie może być prawda

05.12.2017

Vilhelm Ekelund


Spokój


Już dzień ze swymi trudami
ku upadkowi pochyla się;
a tam pod ciemnymi chmurami
niebo jest czyste i zimne.

Moja dusza była pocieszona i cicha,
moje serce, twoim krzykiem stłumionym!
Jak szybko wszystko się uspokaja,
jak szybko staje się czasem minionym.


tłum. ze szwedzkiego Ryszard Mierzejewski

02.12.2017


Abraham a Sancta Clara


Człowiek jest cieniem...


Człowiek jest cieniem, który ledwie mignie.
Człowiek jest dymem, który zaraz zniknie,
Jest jako ogień, który wkrótce stygnie.
Człowiek jest wodą, co szybko przepływa,
Jest jako świeca, której wciąż ubywa.
Człowiek jest szkłem, co się wnet rozbija,
Jest jako sen, który zaraz przemija.
Człowiek jest woskiem, który wnet stopnieje,
Jest jako róża, która wypłowieje.
Człowiek jest rybą, co się psuje snadnie,
Jest jako łódka, co na dno opadnie.

tłumaczenie: F.Borowiak

[*] 20.11.2017 o godz. 21:05


Karin Boye


Minione dni

Kiedy stary człowiek leży chory, przychodzą wszystkie jego minione dni
i siadają delikatnie w krąg wokół jego łóżka.
Nie uskarżają się, nie płaczą i nie szlochają.
Kiwają się powoli i myślą o starych sprawach.
I każdy z nich opowiada swoją niezapomnianą nigdy historię, 
I każdy z nich ma świecę, którą zapala w milczeniu.
Odbijają się one wyraźnie w ciemnych wodach rzeki.
On wędruje, wędruje pod sklepieniami, pod łukami drżącego światła.


tłum. ze szwedzkiego Ryszard Mierzejewski

19.11.2017

Józef Baran 

Ballada listopadowa

listopad to niekochana kobieta
co narzeka narzeka narzeka
rozpuściła włosy przed lustrem
i na nic już nie czeka

przeczytała wszystkie listy z drzew
w żadnym nie znalazła nic dla siebie
rozrzucone leżą u jej stóp
wiatr roznosi je po ziemi i po niebie

popatrzyła w gwiazdy a tam smutki
już na resztę życia jej pisane
więc zaniosła się wariackim śmiechem
żeby nikt nie wiedział co jest grane

 Guillaume Apollinaire

 Fotografia

Twój uśmiech wabi mnie jak
Mógłby wabić mnie kwiat
Fotografio ty jesteś brunatnym grzybem
Z lasu
Który jest swoim pięknem
Są tam biele
Blask księżyca
W wyciszonym ogrodzie
Pełnym rwących wód i opętanych ogrodników
Fotografio ty jesteś dymiącym żywiołem
Który jest swoim pięknem
I są w tobie
Fotografio
Słabnące dźwięki
Słychać w nich
Cichą melodię
Fotografio ty jesteś cieniem
Słońca
Które jest swoim pięknem

 tłum. Ryszard Mierzejewski

07.11.2017


Ernest Bryll

A Ty nam, Boże, przebacz... 

A Ty nam, Boże, przebacz, że Cię nie widzimy
W kontuszu przepasanym błękitem błyskawic
A tylko Bogiem z drewna, kartofla i gliny
Co się pochylił z nami i poci się, krwawi
A Ty nam wybacz Boże, że jesteś tak mały
Abyś się wcisnął w worek, gdy zajdzie potrzeba
Pomiędzy parę łachów, kilka kromek chleba...

 Ty musisz być tak prosty, by Ciebie poznały
Nasze palce w ciemności...

                                   Musisz być tak znany
Taki codzienny, ciągle dotykany
By nawet dziecko Ciebie potrafiło
Zrozumieć. Kiedy słomki dwie na krzyż złożyło.

01.11.2017

Roman Brandstaetter


Modlitwa zaduszna

Wieczne odpoczywanie
Racz dać,
Panie,
Wszystkim, którzy umarli
Śmiercią sprawiedliwą.

Jest jesień.
Powiew jak ślepiec błądzi pośród grobów.

Bije godzina spełnionych obietnic.

Na ścieżce leży zwiędła chryzantem,
Którą dłoń nieuważna zgubiła w pośpiechu.

31.10.2017

Anna Kamieńska



Skąd przychodzą umarli do snów... 

Skąd przychodzą umarli do snów ludzi?
Rozsuwają ściany czasu,
Zjawiają się prawdziwi i czuli.
Pytają się z ogromnym zdumieniem:
Nie boicie się nas?

Gdzie przebywają wówczas, gdy nikt ich nie wspomina?
Gdy twarze ich zaczynają blaknąć
I myśl nasza nie tak łatwo przywołuje
Postać ich schyloną?

Którędy wiedzie droga umarłych do snów ludzi?
Z grobów znowu wyciągają ku nam ich ręce
Rzeczywiste i żywe.
Pragną naszych objęć i uścisków,
Jakby w nich ożywali na nowo.
I poprzez oczy nasze omglone snem
Szukają gwiazdy -
Tej jednej, która była gwiazdą ich życia.

Ostygło powietrze po ich oddechu,
Odebrzmiała fala głosu,
Ciało oddaje się ziemi solą, żelazem i wapnem.
Lecz żyją dłużej pod sennymi powiekami bliskich.
Stąd sięgają znowu do spraw życia,
Do drzwi, które tylekroć mijali,

Do stołów znaczonych odciskami ich dłoni,
Do strzępów mowy, do obrazów,
Które osadzają się w pamięci ludzkiej długo,
Jak muł skalny w głębokim dnie oceanu.

30.10.2017

Emily Dickinson

Just lost, when  I was saved!

Zgubiona - w trakcie zbawienia!
Właśnie gdy świat znikał z oczu,
Właśnie w chwili, gdy Wieczność miała się rozpocząć -
Wtedy powrócił oddech - 
Z szumem się wycofała -
Po tamtej stronie - zniechęcona fala!

Kto wrócił, tak jak ja, zwiedziwszy Pogranicze,
Ten pragnąłby wyjawiać jego tajemnice:
Jak żeglarz, który otarł się o obce lądy,
Jak pobladły Reporter, który z domu zbrodni -
Zanim pieczęć drzwi zamknie - wyszedł na ulicę!

Następnym razem - zostać!
Następnym razem - doznać
Czego Uchem ogarnąć,
Objąć okiem nie można -

Następnym razem - zwlekać,
Tempo Wieków hamować zwykłe -
Niech powoli wloką się Stulecia,
Kołują Cykle!

Zbigniew Herbert

 co robią nasi umarli

Jan przyszedł dzisiaj rano
śnił mi się ojciec
mówi

jechał w dębowej trumnie
ja blisko karawanu
idę a ojciec do mnie:

ładnieście mnie ubrali
i pogrzeb bardzo piękny
tyle kwiatów o tej porze
to musi dużo kosztować
niech tam się ojciec nie martwi
mówię - niech ludzie widzą
żeśmy kochali ojca
niczego nie żałujemy

      sześciu w czarnych liberiach
      idzie ładnie po bokach

ojciec się zastanowił
i mówi - kluczyk od biurka
jest w srebrnym kałamarzu
w drugiej szufladzie po lewej
jest jeszcze trochę pieniędzy

za te pieniądze - mówię -
kupimy ojcu płytę
dużą z czarnego marmuru

nie trzeba - mówi ojciec -
lepiej rozdajcie biednym

      sześciu w czarnych liberiach
      idzie ładnie po bokach
      dźwiga płonące latarnie

znów jakby się zastanowił
- pilnujcie kwiatów w ogrodzie
nakryjcie je na zimę
nie chcę aby zmarniały
ty jesteś najstarszy - mówi -
z woreczka za obrazem
weź spinki z prawdziwą perłą
niech ci przyniosą szczęście
dostałem je od matki
kiedy zdałem maturę
potem już nic nie mówił
zasnął widocznie mocniej

tak to troszczą się o nas
nasi umarli
napominają przez sen
odnoszą zgubione pieniądze
starają się nam o posadę
szepczą numery losów
albo gdy tego nie mogą
stukają palcem w okno

a my im z wdzięczności wielkiej
wymyślamy nieśmiertelność
zaciszną jak norka myszy 

29.10.2017


Zbigniew Herbert

Pryśnie klepsydra w twardych rękach

Pryśnie klepsydra
w twardych rękach
spiętrzy się w oczach
płaska przestrzeń

        poukładane posłusznie
        stożki kule sześciany
        formy z których wybiegło
        nieposłuszne ciało

        - leżą jak garnki rozbite
        napój uszedł w obłoki -

            optymistyczne kule
            promień astrologiczny
            atomów klocki

        szpalerem mądrych dialogów
        suchym krokiem mierniczych
        chodzą filozofowie
        absolut mylą i liczą

niżej na jakiejś cyfrze
może 3 a może 1
nieruchomieje ostyga -
uniwersum

w powietrzu ciężkim jak szkło
śpią spętane żywioły

ogień ziemię i wodę
zażegna rozum 

Zbigniew Herbert

Węzeł

Kiedy Pan Cogito statecznie postarzeje się, nie będzie kolekcjonował znaczków, antycznych monet, ani także rzadkich książek. Założy pierwszą na świecie kolekcję węzłów. Będzie starał się przekonać innych o urokach tajemnicy w supłach.
Ludzie nigdy nie cenili węzłów. Nie nauczyli się także podziwiać ich skomplikowanego piękna. Przecinali węzły mieczem, jak ów macedoński cymbał lub po prostu rozplątywali węzły dumni z tego, że mają teraz obrzydliwy sznur, którym można przywiązać prosię do drzewa albo zarzucić na szyję bliźniego. 

"Z wierszy rozproszonych"
Halina Poświatowska

czym jest śmierć...

czym jest śmierć
odchodzeniem od wiatru
od chłodnego dotyku prześcieradła
od zapachu żółtych ścian
od uważnego spojrzenia
twoich oczu
które badają oddech
gdy delikatnie rodzi się w głębi
płuc
potem przez cienkie arterie szyi
na wargi
obłoczek -
przesłaniający słońce
niebieską mgłą
uleciał
i oczy twoje - powoli
jak zgubiony okręt
opadły na dno
Halina Poświatowska

czy wszystkie dni są stracone...



czy wszystkie dni są stracone dla umarłych
dni w słońcu
i dni w deszczu
dni we wszystkich porach roku
popołudnia i wieczory
chwile
przecięcia chwil
wszystkie oddechy i słowa
potem
kolie dni
maszyjniki kolorowe
lata
epoki
czy wszyscy tracimy wszystko
żyjąc?

26.10.2017


Rainer Maria Rilke

Dzień jesienny

Panie: już czas. Tak długo lato trwało.
Rzuć na zegary słoneczne twój cień
i rozpuść wiatry na niwę dojrzałą.

Każ się napełnić ostatnim owocom;
niech je dwa jeszcze ciepłe dni opłyną,
znaglij je do spełnienia i wypędź z mocą
ostatnią słodycz w ciężkie wino.

Kto teraz nie ma domu, nigdy mieć nie będzie.
Kto teraz sam jest, długo pozostanie sam
i będzie czuwał, czytał, długie listy będzie
pisał i niespokojnie tu i tam
błądził w alejach, gdy wiatr liście pędzi.

tłum. Mieczysław Jastrun