26.05.2015

O mojej matce
Adam Zagajewski

Zbigniew Pronaszko

O mojej matce nie umiałbym nic powiedzieć -
jak powtarzała, będziesz kiedyś żałował,
gdy mnie już nie będzie, i jak nie wierzyłem
ani w „już”, a nie w „nie będzie”,
jak lubiłem patrzeć, kiedy czytała modną powieść,
zaglądając od razu do ostatniego rozdziału,
jak w kuchni, uważając, że to nie jest dla niej
odpowiednie miejsce, przyrządza niedzielną kawę,
albo, jeszcze gorzej, filety z dorsza,
jak czeka na przyjście gości i patrzy w lustro,
robiąc tę minę, która skutecznie chroniła ją przed
zobaczeniem siebie naprawdę (co, zdaje się,
odziedziczyłem po niej, jak i kilka innych słabości),
jak potem swobodnie rozprawia o rzeczach,
które nie były jej forte, i jak ja jej niemądrze
dokuczałem, tak jak wtedy, kiedy ona
porównała siebie do Beethovena, głuchnącego,
a ja powiedziałem, okrutnie, ale wiesz, on
miał talent, i jak wszystko mi wybaczyła
i jak ja to pamiętam, i jak leciałem z Houston
na jej pogrzeb i jak nic nie umiałem powiedzieć,
i wciąż nie umiem.

24.05.2015

Dyktando
Ewa Lipska

Pod dyktando.
Żeby tylko nie popełnić błędu.
Naród
nie napisać przez tłum otwarty.
Wiedzieć
kiedy zamykać a kiedy otwierać
usta.
Milczeć ?
ale z jakiej litery?
Odmienić się
ale nie przez przypadek.
Uważać
aby miłość nie napisać oddzielnie
tak jak czarna jagoda albo pierwszy lepszy.
Czujnie
po pewnych datach postawić kropkę.
Przy innych
minutę ciszy.
Uważać
aby życia nie napisać przez skróty.
Pamiętać
aby nie popełnić błędu przy śmierci.
Umrzeć
ortograficznie.

05.05.2015

Urszula Kozioł

Jeannette Woitzik


***
Język bada ostrożnie wypukłości liter
wnika w szczeliny pomiędzy zgłoskami
niektóre laski zapisanych słów
są jak pnie baobabu
tu można mieszkać
w tym się można skryć
w upatrzonej niszy w szparce
pod korą znaków upychać
niewidzialnego gołym okiem
złote pierścienie
słoje
uchodzącego czasu.

***
Na początku nie było słowa
na początku było najwyżej jego początek
jaka głoska
litera
która święta sylaba –
Co poprzedza słowo co
ciebie poprzedza
ekstaza namysł
gest
ciemne narzecze pod naskórkiem mowy –
Po takiej kresce jaka
kreska
po takim słowie jakie słowo
proch jaki po takim prochu –
zbliża się wschodzi od nowa
chwila tamta pierwsza
gdy magma świata musi ulec w końcu
przemocy słowa
i kiedy nic
musi się stać jako coś –
(powiedzmy:
świat jak ty
lub jako ja teraz
tutaj)

04.05.2015

Nieprzystosowanie
 Czesław Miłosz

Nie nadawałem się do życia gdzie indziej niż w raju.
Po prostu takie było moje genetyczne nieprzystosowanie.
Na ziemi ukłucie się kolcem róży zmieniało się w ranę, za każdym razem, kiedy za obłok chowało się słońce, czułem smutek.
Udawałem, że jak inni pracuję od rana do wieczora, ale nieobecny, powierzony niewidzialnym krajom.
Dla pociechy uciekałem do miejskich parków, żeby popatrzeć i wiernie malować kwiaty i drzewa, ale te z rzeczywistych zmieniały się w rośliny rajskiego ogrodu.
Nie pokochałem kobiety moimi pięcioma zmysłami, chciałem w niej widzieć jedynie siostrę sprzed naszego wygnania.
Religię ceniłem za to, że na tej ziemi bólu była pieśnią żałobną i proszalną. 
Późna dojrzałość
Czesław Miłosz

Mariska Karto


Nieprędko, bo dopiero pod dziewięćdziesiątkę
otworzyły się drzwi we mnie i wszedłem
w klarowność poranka.

Czułem, jak oddalają się ode mnie, jeden po drugim,
niby okręty, moje wcześniejsze żywoty razem z ich
udręką.

Ukazywały się, przyznane mojemu rylcowi,
kraje, miasta, ogrody, morskie zatoki, dla opisania ich
lepiej niż dawniej.

Nie byłem oddzielony od ludzi, żal i litość nas
połączyły, i mówiłem: zapomnieliśmy, że jesteśmy
wszyscy dziećmi Króla.

Bo przychodzimy stamtąd, gdzie nie ma jeszcze
podziału na Tak i Nie, ani podziału na jest, będzie i było.

Jesteśmy nieszczęśni, bo robimy użytek z mniej niż
setnej części daru, który otrzymaliśmy na naszą
długą podróż.

Chwile z wczoraj i sprzed wieków: cios
Miecza, malowanie rzęs przed lustrem z wygładzonego
metalu, śmiertelny strzał z muszkietu, zderzenie
karaweli z rafą mieszkają w nas i czekają na
dopełnienie.

Zawsze wiedziałem, że będę robotnikiem w winnicy, ale
tak samo wszyscy ludzie żyjący równocześnie ze
mną, świadomi tego czy nieświadomi. 

30.04.2015

Nie narodzona
 Anna Świrszczyńska

Jestem jeszcze nie narodzona,
 na pięć minut przed narodzeniem.
 Mogę się jeszcze cofnąć
 w swoje nienarodzenie.
 Oto już dziesięć minut przed,
 oto już godzina przed narodzeniem.
 Cofam się,
 idę,
 biegnę
 w swoje minus życie.

Idę swoim nienarodzeniem jak tunelem
 o niesamowitych perspektywach.
 Dziesięć lat przed,
 sto pięćdziesiąt lat przed,
 idę, dudnią moje kroki,
 fantastyczna podróż przez epoki,
 w których mnie nie było.

Jakże długie jest moje minus życie,
 nieistnienie tak bardzo przypomina nieśmiertelność.

Oto romantyzm, gdzie mogłabym być starą panną,
 oto renesans, gdzie byłabym
 brzydką i niekochaną żoną złego męża,
 średniowiecze, gdzie nosiłabym wodę w oberży.

Idę wciąż dalej,
 jakie echo,
 dudnią moje kroki
 przez moje minus życie,
 przez odwrotność życia.
 Dochodzę do Adama i Ewy,
 już nic nie widać, ciemno.
 Tutaj już umiera moje nieistnienie
 nieważną śmiercią matematycznej fikcji.
 Nieważną jak byłaby śmierć mojego istnienia,
 gdybym się urodziła naprawdę.

29.04.2015

Siła miłości
Paulo Coelho
Carolyn Blish

Miłość nie polega na tym,
aby stać nieruchomo jak pustynia,
ani hulać po świecie jak wiatr,
ani patrzeć z daleka.

Miłość jest tą siłą,
która przemienia i ulepsza świat.
Kiedy dotarłem do niej po raz pierwszy,
wydawała mi się absolutnie doskonała.

Z czasem jednak odkryłem,
że jest odbiciem tego wszystkiego,
co zostało stworzone,
że nią również miotają i namiętności,
i wojny.

To my, ludzie, karmimy Duszę Świata,
a świat, w którym żyjemy, stanie się
lepszy lub gorszy w zależności od tego,
czy my sami będziemy lepsi czy gorsi.

Tu właśnie przychodzi z pomocą siła Miłości,
bo zawsze, gdy kochamy, to pragniemy
być lepsi niż jesteśmy.

23.04.2015

Zauroczenie
Halina Birenbaum
*

zauroczył mnie internet
upoił złudą
wirtualną bajką mylną
nadzieją
przyjaciółmi wirtualnymi
nieznanymi z oczu z głosu
twarzy
wirtualne chwilowe
przystanie
w kliknięciu myszki
znalezione
i jak kliknięcie myszki
stracone 



*Fotografia ze strony: http://biznes.interia.pl/finanse-osobiste/news/m-boni-szybki-internet-w-calym-kraju-do-2020-roku,1975847,4141

17.04.2015

 Bóg trzymał mnie przed sobą...
Ernest Bryll


Bóg trzymał mnie przed sobą jak lampkę maleńką
I osłaniał od wiatru, i twarz swą oświecał
Bladłem - On znowu ogienek rozniecał

  Jakby się bał co będzie, gdy sadzą zadymię
Zapełgam i sczernieję, gasząc jego imię. 
Bóg szeptem mnie obudził... 
 Ernest Bryll


Bóg szeptem mnie obudził i choć milczał potem

Słyszałem Jego oddech... Jakby na mnie czekał

Niby chciał odejść, ale jeszcze zwlekał...

A ja, okryty ciemnym, zimnym potem

Starałem się przypomnieć, co do mnie powiedział

Co otworzył w mym ciele, czego się dowiedział

- Gdy byłem we snach długo wędrujący

Sam siebie szukający i nie znajdujący. 

13.04.2015

Pytania i odpowiedzi
Ewa Willaume-Pielka


Bóg cię nie spyta kim byłeś
co posiadasz i co zrobiłeś
ale spyta ile miłości było w dziele twoim
 ilu ludziom pomogłeś, podzieliłeś się swoim
 ostatnim groszem, strawą, także czasem wolnym
 oraz ile im nocy podarowałeś spokojnych.

Spyta, czy potrafiłeś pomagać w potrzebie
 rękę podałeś, przytuliłeś do siebie
 uspokoiłeś jakąś przestraszoną duszę
wyciszyłeś nadmiar niepotrzebnych wzruszeń
i pomogłeś wchodzić do Przyszłości.

Czy zatem jest w tobie tak wiele szczerości
że potrafisz rozróżniać
samouwielbienie od samoobrony?
 Ludzi należy chronić
przed światem skażanym
 oziębłością tych
 którzy nie chcą bliźnich zrozumieć.

Bóg cię spyta
 a ty odpowiedzieć powinieneś umieć. 

10.04.2015

Odbicia
Anna Kamieńska

Stwarzamy siebie dla siebie zakochanymi oczyma
nie było nas a oto zaczynamy istnieć


Ktoś rzekł mi bądź odrzekłam bądź nawzajem
więc odtąd co dzień siebie stwarzamy dla siebie


Tak bardzo mnie stworzyłeś tak stworzyłam ciebie
że nie umrzemy w sobie zaszczepieni


Nieobecny nieobecnością nawet mnie potwierdzasz
podwojeni tęsknotą jak odbicia w wodzie

09.04.2015

MOJA CHWILA
Adam Ziemianin

Rafał Olbiński



Trwaj jeszcze moja chwilo
We wszechświecie
Niech gwiazdy mnie okadzą
Solą i kosmicznym pieprzem
Niech chichocze nad ranem
Niebo pełne od księżyca
Niech zważy się
Niepomyślny wiatr
W gwiazdozbiorze Wagi
A potem do lamusa
Niech daje szusa
Trwaj moja chwilo
Bo jesteś tak krótka
Że głupieję ze szczęścia  
Dowód na istnienie
Julia Hartwig

Wszystko pogubiłam
nie ma już nic
miejsca straciły swoje miejsca

Więc nic?

Jednak po zagubieniu
jednak po oczyszczeniu
zostaje
niewyobrażalne

i komuś czy czemuś
o tym wiadomo

08.04.2015

 Kwiecień i cisza
Tomas Tranströmer



Wiosna leży odłogiem.
Aksamitnie mroczny rów
pełznie przy moim boku
nie odbijając żadnego obrazu.

 Jedynie żółte kwiaty
świecą.

 Jestem niesiony w swoim cieniu
jak skrzypce
w czarnym futerale.

 A to jedyne co chcę powiedzieć
lśni poza zasięgiem
jak srebro
w lombardzie. 

02.04.2015

MODLITWY MOJEGO WIEKU (wybrane wiersze)
Adam Ziemianin


Leszek Bujnowski


Niebieski cyrkiel

Na chwilę mi dałeś
 Miejsce na Twej Ziemi
 Cienkie linie dróg
 Cyrklem wyznaczyłeś

I wodzisz mnie wciąż
 Po ścieżkach krętych
 Gdzie nawet trawy
 Szepczą Twoje Imię

Czasami hymn śpiewam
 Na Twoją chwałę
 Czasem coś w złości
 syczę przez zęby

Bo tyle skrajnych
 Dawno już przekroczonych
 I tyle decyzji
 tak do końca błędnych

Wciąż uczę się żyć
 Na własnej skórze
 I płacę jak umiem
 Ten dziwny rachunek
*** A to ja, Panie Boże...
Ernest Bryll


A to ja, Panie Boże, ja z paluchem brudnym

Którym ci znowu w ranie będę grzebał długo

A to ja, Panie Boże, baranek obłudny

Co się uśmiechnie tylko gdy krew pójdzie strugą

I patrząc w Twoje oczy osłupiałe

Zapyta- Boli Boga?...Przepraszam nie chciałem...


29.03.2015

Tatry - Niedziela Palmowa
 Józef Bieniecki
Kazimierz Sichulski

A palmami powiewają drzewa,
 Koś na palmie bogobojnie śpiewa.
 Dzieci niosą na niedzielę palmy,
 Swe hosanna wyśpiewuje halny.

Wzdłuż potoka u Dzikiej Doliny,
 Po góralsku ubrane dziewczyny,
 Powitania w ręku palmy niosą,
 Zapłakane pierwszą wiosny rosą.

Barwy fiolet na krokusach, cieniu,
 Czas pokutny na płatkach w westchnieniu.
 Zapatrzone w podniebne baranki,
 Zasłuchane w halny refren Halki.

Hej hosanna, płynie ku niebiosom,
 Smyczki wodzą, górskim silnym głosom.
 Uwielbiamy, by jutro Cię zdradzić,
 Nie możemy nic biedni poradzić.

To dla Ciebie biją ranne dzwony,
 W Twym misterium będziesz powtórzony.
 By na drodze uwielbienia, chwały,
 Świat zobaczył jak człowiek jest mały.

Niech smyczkowy głos poniesie w hale,
 Skalne wokół i Niżne Podhale.
 My Górale to najlepiej wiemy,
 I za Tobą dlatego idziemy.

28.03.2015

Samotność I
Tomas Tranströmer*

Scanpix/Forum

Tu byłem bliski śmierci, jednego wieczoru, w lutym.
Samochód wpadł w poślizg i sunął w poprzek
po złej stronie drogi. Jadący z przeciwka-
ich światła- byli coraz bliżej.

Moje imię, moje dziewczyny, moja praca,
wszystko to zostało za mną i w ciszy oddalało się
coraz bardziej. Byłem bez imienia
jak chłopiec na podwórku szkolnym, otoczony przez wrogów.

Potężne światła nadjeżdżających samochodów,
skupiły się na mnie a ja próbowałem skręcić
w przeźroczystym strachu, który pływał jak białko.
Sekundy rosły-pełno w nich miejsca-
aż stały się wielkie jak szpitalne budynki.

Można się tam było nawet zatrzymać
i odetchnąć chwilę
przed zmiażdżeniem.

I wtedy przyszło oparcie: pomocne ziarnko piasku
lub cudowny podmuch wiatru. Samochód uwolnił się
i szybko przeczołgał w poprzek drogi.
Wyrósł jeszcze jakiś słup lecz złamany-ostry dźwięk-
przepadł w ciemnościach.

Aż nastała cisza. Siedziałem w pasach
i widziałem jak przez śnieżną zamieć, ktoś się zbliża
by zobaczyć co ze mnie zostało.

przeł. Antoni Orzech

*Poeta, uhonorowany nagrodą Nobla w 2011 r., miał 83 lata. Zmarł w Sztokholmie
 ALLEGRO
 Tomas Tranströmer

 Po ciężkim dniu gram Haydna
i czuję zwykłe ciepło w dłoniach.

 Klawisze uległe. Uderzają łagodne młoteczki.
Barwa tonów zielona, żywa i spokojna.

 Dźwięki mówią, że wolność istnieje
i  ktoś nie płaci podatku cesarzowi.

 Wkładam ręce do mych haydnowskich kieszeni
i udaję, że patrzę na świat ze spokojem.

 Wciągam haydnowską flagę – to znaczy:
”Nie poddajemy się. Chociaż pragniemy pokoju.”

 Muzyka jest domem ze szkła, stojącym na zboczu,
po którym lecą kamienie, toczą się kamienie.

 I kamienie przelatują na wylot
a każda szyba pozostaje nietknięta.
przeł. Antoni Orzech