4.09.2017


Anne Sexton

Jezus idący

Gdy Jezus szedł na pustynię
niósł na swych plecach człowieka,
przynajmniej miało to kształt człowieka,
może rybaka z wilgotnym nosem,
może piekarza z zasypanymi mąką oczami.
Człowiek nie żył, na to wyglądało,
choć nie można go było zabić.
Jezus już niósł wielu ludzi
ale tym razem był to jeden człowiek -
jeśli to rzeczywiście był człowiek,
tam, na odludziu, wszystkie liście
wyciągały ku niemu dłonie
lecz Jezus szedł dalej.
Pszczoły zapraszały go do swego miodu
lecz Jezus szedł dalej.
Odyniec wyrwał swe serce i dał mu
lecz Jezus ze swym ciężarem
szedł dalej.
Diabeł przybliżył się i uderzył go w twarz
a Jezus szedł dalej.
Diabeł rozkazał ziemi jeździć jak winda
Jezus szedł dalej.
Diabeł wzniósł miasto kurew,
każda czekała w małym anielskim łozu,
Jezus ze swym ciężarem szedł dalej.
Przez czterdzieści dni, przez czterdzieści nocy
stawiał krok za krokiem
i człowiek którego niósł,
jeśli to był człowiek,
stawał się coraz cięższy.
Niósł czterdzieści księżyców
które są jednym księżycem.
Niósł wszystkie buty
wszystkich ludzi świata
które są jednym butem.
Niósł naszą krew.
Jedną krew.
Modlić się, Jezus wie,
to znaczy być człowiekiem dźwigającym drugiego.

tłum. z angielskiego Grzegorz Musiał

20.03.2014

Wiosenne popołudnie
 Anne Sexton
Elżbieta Kowalska

Każda rzecz jest żółta, jest zielona.
Nasłuchuj jej gardła, jej ziemskiej skóry,
suchych jak kość głosów żab,
pulsujących jak reklamy.
Małe leśne zwierzątka
zanoszą swe maski pośmiertne
do ciasnej zimowej pieczary.
Strach na wróble wyjął
dwoje oczu jak diamenty
i odszedł do wioski.
Generał i listonosz
odłożyli swoje tobołki.
To zdarzyło się kiedyś,
lecz wciąż jest aktualne.
Wszystko jest tu możliwe.

Dlatego też
młoda dziewczyna zdjęła
zimowe ubranie i swobodnie
wspięła się na gałąź drzewa,
zawieszoną nad rozlewiskiem rzecznym.
Wniknęła w tę gałąź
głęboko ponad schronieniem ryb,
które przepływają przez jej odbicie
i płyną w górę i w dół po schodach jej nóg,
Jej ciało unosi chmury w drodze do domu.
Spogląda na swą twarz odbitą
w rzece, do której ślepi mężczyźni
przychodzą by kąpać się w południe.

Dlatego też
ziemia, ten zimowy koszmar,
wyleczyła swe rany i rozkwitła.
zielonym ptactwem i witaminami.

Dlatego też
drzewa obracają się w swoich okopach
i unoszą w delikatnych palcach
małe deszczowe kielichy.

Dlatego też
pewna kobieta stojąc przy piecu
śpiewa i gotuje kwiaty.
Każda rzecz jest żółta, jest zielona.

Wiosna na pewno pozwoli
zupełnie nagiej dziewczynie
przewracać się w blasku słońca bez obawy
na tym nowym posłaniu.
Naliczyła już siedem
kwiatów w zielonym zwierciadle.
Dwie rzeki łączą się pod nią.
Twarz dziecka marszczy się
na wodzie i na zawsze znika.
Widać jedynie kobietę
w jej cielesnej piękności.
Jej wypieszczona i odporna skóra
spoczywa głęboko pod drzewem podwodnym,
Wszystko jest możliwe,
a ślepi mężczyźni znów widzą.


przełożyłaTeresa Truszkowska

30.01.2014

Anne Sexton


* * *
Poszłam do ptaka
o ludzkiej głowie
i spytałam:
Proszę Pana,
gdzie jest Bóg?

Bóg jest zbyt zajęty,
by przebywać tu, na ziemi,
Jego aniołowie są jak
zgromadzenie tysiąca
wiecznie trzepoczących gęsi
Lecz mogę ci powiedzieć, gdzie jest źródło Boga.
Czy ono jest na ziemi?
spytałam
Tak, odpowiedział.
Jedna z tych gęsi
wywlokła je z raju.

Szłam przez wiele dni,
obok wiedźm, co zjadają babcie szydełkujące wełniane buciki,
tak jakby inkasowały dług.
Potem w środku pustyni
znalazłam źródło,
kipiało raz wyżej, raz niżej jak gromada kociąt
i była tam woda,
i ja piłam,
i była tam woda,
i piłam.

Potem źródło przemówiło do mnie.
Rzekło: Obfitość czerpię z obfitości,
lecz obfitość pozostaje.
Wtedy zrozumiałam.

przełożyła Maria Korusiewicz

14.03.2013

Słowa

Anne Sexton

O słowa należy dbać,
nawet o te cudowne.
Dla cudownych robimy najwięcej,
czasami roją się jak owady
i nie żądlą, lecz całują.
Potrafią być niegorsze od palców.
Potrafią być pewne jak skała,
na której nie wahasz się usiąść.
Potrafią być stokrotkami, ale i siniakami.

Mimo to jestem zakochana w słowach.
Są gołębiami spadającymi z sufitu.
Są sześcioma nieskalanymi pomarańczami na moich kolanach.
Są i drzewami, i kończynami lata,
a także słońcem, jego ognistym obliczem.

A jednak często mnie zawodzą.
Tyle rzeczy chcę powiedzieć,
tyle historii, obrazów, przysłów, etc.
Lecz słowa nie dość się do tego nadają,
całują mnie nie te co trzeba.
Czasami wzbijam się jak orzeł
ale na skrzydłach strzyżyka.

Jednakże staram się uważać
i być dla nich miła.
Ze słowami i jajkami należy ostrożnie.
Gdy się je uszkodzi, nikt ich 
nie naprawi
tłum. Monika J. Sujczyńska
Anne Sexton, właściwie: Anne Gray Harvey (1928-1974) - amerykańska poetka i pisarka