16.03.2015

Ślad stopy
Vicente Aleixandre

Rafał Olbiński

Ten ślad nie jest od pocałunku.
Nie wspomina o jęku, łzach, ani ucieczce.
Nie jest żywym świadectwem, które ktoś zostawił.
To ślad stopy: odcisk człowieka!

Stopa czy kwiat, stopa czy motyw piany, stopa czy smak
przyciągania
wszystkiego, co ma ciężar i chrzęści.
W tym odciśnięciu jest kruchość rośliny. Najsubtelniejsza
struktura wapienia,
delikatność płatków, pięć palców, które w pewnej chwili
wszystkie razem utworzyły kwiat i odleciały. Tu się
przeglądają.

Tutaj róża cielesna tętniła na piasku.
Pulsował świat — i już jest daleko.
Tu jeszcze jest naga stopa, wyciśnięta jak pocałunek
na ziemi.
Tu kształt szczupły wyrwano z chwilowym korzeniem;
zdążył jak kwiat rozwinąć się w ciało, wydać zapach
i zniknąć w powietrzu.
Zakwitł gdzieś wyżej, swą gładką chyżością...
Przeszło tędy stworzenie wymierne,
które się urodziło, wzrosło, zabłysło i pierzchło
w niepowtarzalnej chwili odciśnięcia stopy.

tłum. Krystyna Rodowska

25.04.2014

Do ciebie żywej
Vicente Aleixandre


Dotknąć ciała ludzkiego
to dotknąć nieba
Novalis
Gdy wpatruję się w płynną linię twego ciała,
jak w rzekę, która nigdy nie ustanie w biegu,
jak w lustro jasne, gdzie śpiewają ptaki,
gdzie rozkoszą jest odczuć, że świt się przybliża,

Gdy patrzę w twoje oczy, bezdenna jest śmierć,
lub stamtąd dopiero wezwało mnie życie,
śpiew głębin, które zaledwie przeczuwam.
Gdy widzę twoją postać, twe pogodne czoło,
świetlisty kamień, z którego krzeszę pocałunki,
on jest jak skały, od których odbija się słońce, lecz w nich
nie zatonie.

Gdy wargami oswajam tę kruchą muzykę,
te odgłosy czegoś, co zawsze jest młode,
upał ziemi, co śpiewa wśród zieleni,
ciało, które wilgotne, musi się rozprysnąć
jak szczęśliwa miłość, grająca w chowanego, by się znów
ujawnić,

Czuję jak świat wiruje pod mymi stopami
z właściwym sobie darem bycia gwiazdą,
radośnie szczodrobliwą gwiazdą o poranku,
co nawet morza nie chce, by w nim się podwoić.
Wszystko jest niespodzianką. Świat cały w rozbłyskach,
czuję, że morze nagle drży z zimna nagości,
że jego chciwe wnętrze już drąży gorączka
i błaga bodaj o muśnięcie światła.

Stwarzanie iskry miota. Błogość wyjednana
przesila się jak rozkosz, co nigdy nie sięgnie spełnienia,
jak nieoczekiwane wzburzenie miłości,
której wiatr się zaciska na czołach najbardziej bezbronnych.

Patrzeć na twoje ciało i w jego blasku nie zapalać światła,
być blisko tej muzyki, co współbrzmi z ptakami,
z czystością wód, z lasami, z tym cielesnym pulsem
pełni, której smak teraz poznałem na wargach.


przekład Krystyna Rodowska

15.01.2014

Leżący nocą
Vicente Aleixandre*

Vicente Romero Redondo

Dlatego, ty,
taka spokojna, przyglądając się tobie,
jak gdybym badał, w nocy pragnąc powolutku dojrzeć kolor twych oczu.
Obejmując ci dłońmi twarz, kiedy leżysz tu wyciągnięta
u mego boku, przytomna, zbudzona, w milczeniu patrząca na mnie.

W oczach twych się pogrążyć. Spałaś. Patrzeć na ciebie,
bez zachwytu ci się przyglądać, suchym okiem. Jak nie umiem na ciebie patrzeć.
Bo nie umiem na ciebie patrzeć bez miłości.
Wiem o tym. Bez miłości jeszcze cię nie widziałem.
Jak wyglądasz bez miłości?
Czasem się zastanawiam. Patrzeć na ciebie bez miłości. Widzieć cię,
jaka byłabyś z drugiej strony.
Z drugiej strony mych oczu. Tam gdzie przechodzisz,
gdzie byś szła z innym światłem, inną stopą,
z innym odgłosem kroków. Z innym wiatrem suknie twe rozwiewającym.
I przyszłabyś. Uśmiech... Przyszłabyś. Patrzeć na ciebie
i widzieć, jaka jesteś. Ta, co nie wiem, jaka jesteś.
Jaka nie jesteś... Bo jesteś ta, co tu śpi.
Ta, którą budzę, którą trzymam.
Która mówi cichym głosem: "Zimno". Która całowana przeze mnie szepce
nieomal krystalicznie, której zapach doprowadza mnie do obłędu.
Ta, która pachnie życiem,
czasem teraźniejszym, czasem słodkim
i wonnym.
Po którą wyciągam rękę, którą biorę i przygarniam.
Którą czuję jako stałe ciepło,
gdy siebie jako pośpiech czuję i popłoch
co mija, unicestwia się i spala.
Która trwa jak płatek róży nie blednący.
Która mi daje ciągle życie, obecne,
obecne niewzruszenie jak miłość, w moim szczęściu,
w tym budzeniu i zasypianiu, w tym świtaniu,
w tym gaszeniu światła i mówieniu... I milczeniu,
i trwaniu we śnie u boku stałego zapachu, który jest życiem.

Przełożył z hiszpańskiego
Przemysław Sitkiewicz
*Vicente Pío Marcelino Cirilo Aleixandre y Merlo (ur..1898-1984)