11.09.2018

 Zofia Szydzik  

 Życie

Zanim zejdę w dolinę -
uciszę niepokorne myśli,
szalonym pędem poplątane.
Polecę z wiatrem za muzyką
odbijającą się od grani
dźwięcznym, samotnym echem.

Pozbieram nuty, co spadły
z pięciolinii niemych dni.
Uspokoję wyjące wichry,
włóczące się bez celu
po skalistych zboczach mego ja.

Zgłębię tajemnicę mgieł,
skrywających w swej gardzieli
prawdę o nieidealnym bycie,
przetykanym zamętem i krzykiem.
A potem - będę czekać.

Żyję ... by czekać !

25.10.2017


Zofia Szydzik

wzruszenia

spójrz...oto nasz park ze starodrzewem, o cienistych 
alejkach, po których snuje się jeszcze samotnie
nasza bliskość, a słowa kołyszą się między konarami
drzew, jak perły nanizane na nić babiego lata.

a tam...okno mojego pokoiku sprzed lat, na mansardzie,
patrzy w stronę parku i na mnie, otwiera swe powieki,
jakby chciało zapytać – pamiętasz?
...te ściany dawały azyl waszej miłości...

zdaje się - jakby wszystko było wczoraj. patrzyliśmy 
w dal oboje, dzisiaj patrzę pod nogi, stojąc na krawędzi
horyzontu zdarzeń. obok starych drzew wyrosły młode,
cicho szumiąc, opowiadają nowe legendy.

w alejkach wzdychają młodzi, zakochani,
tu czas tworzy nowe, może barwniejsze repliki.
nasza, zmęczona legenda, poszła już na skróty, 
by odpocząć, lecz zanim...musi powalczyć 

z wróblami o miejsce 
na ławeczce!

16.09.2016

Zofia Szydzik


Bilet na księżyc

gdy przyjdzie mi dotknąć
kresu...
bez zdziwienia
bez łzy szkarłatnej
niech wolno mi będzie
zadecydować...
o podróży bezkresnej
ostatniej

wyjdę przed dom w noc bez skazy
spojrzę na gwieździstych sfer krajobrazy
i stwierdzę, że podróży mi potrzeba
z biletem na księżyc – nie do nieba !

gdy przyjdzie mi żegnać się
bez gestu...
z uśmiechem
zastygłym wpół oddechu
niech wolno mi będzie
w ten rejs ostatni
wyruszyć...
ja i moje
drobne manatki

wyjdę na próg w ciepłym swetrze
zaciągnę się nocnym powietrzem
i stwierdzę, że tej podróży mi potrzeba
z biletem na księżyc – nie do nieba !

zadomowię się na morzu jasności
i przemierzę wszystkie
z pozostałych jego mórz
tak jak on
w kwadrach
będę zmieniać twarz
i w parze z nim
wieczną
trzymać straż

chcę wyruszać na nocny patrol z księżycem
świecić nocą, jak on – słońca odbiciem
teraz jestem tego pewna, biletu mi potrzeba
biletu na księżyc – nie do nieba !

2.08.2016


Zofia Szydzik



Lato

w kropli brylantowej rosy przegląda się cudnie 
o poranku - przysłuchując się ptaków trelom 
to zza obłoku promykiem słońca mrugnie 
to zaleje złotem łąkę - pracowitym trzmielom 

lubi się bawić i psocić - jak dziewczę młode 
malując pejzaże – igra kolorem i odcieniem 
tańczy z zefirem nad stawem muskając lekko wodę 
o zmierzchu - spada do stóp kochanków – marzeniem 

nęci zapachem ściętych traw i ziół upojnych 
zwiewnie kołysze łanami złocących się zbóż 
gdzie chabry, kąkole i czerwień maków strojnych 
jak pąsowe wykrzykniki - to lato – lato już… !

a nocą – zagląda do naszych okien księżycem 
zerka ciekawie i mruga zalotnie gwiazdami 
że chciałoby się ten złoty denar dłońmi pochwycić 
niestety – on z promieni złotej tęsknoty utkany

5.04.2016

Zofia Szydzik 


 *** 
Gdy nadszedł czas…
 zakłopotany złożyłeś na progu
 przed gościem pełne naczynie
 doczesności

 spakowałeś ostatni bagaż…

 zabrałeś wszystko co cenne
 gorące noce naszej wiosny
 pełne złote kłosy naszego lata
 słodkie winogrona naszej jesieni

 wyruszyłeś w ostatni rejs…

 zostałam na progu z pytaniem
 nigdy nie wypowiedzianym
 wtłoczonym na powrót do ust
 tą chwilą prawdziwą do bólu

 jak zawsze…
 zapomniałeś zabrać ze sobą ciepły sweter

24.03.2016

Zofia Szydzik
Włóczęga na wieczerzy


wielkiego majątku nie mam,
tak się złożyło…

myślę…
co mogę ofiarować Ci na skromny
stół życia?…
proszę – ostatni, mały łyk szczęścia,
nie wiele go było,
szkoda – zatem nie wiele zostało…

kosz problemów nie rozwiązanych
jest do podziału…
Ty masz swoje, zatem z kim dzielić
ten dopust?…nie wiesz…
i ja nie wiem, więc dźwigam go dalej!

dziękczyniąc za ostatnią wieczerzę
w wieczerniku,
chociaż Ty ofiarowałeś nam po wsze czasy,
dar chleba i wina,
ja mogę ofiarować tylko siebie – prawdziwą,

z jasną i ciemną stroną, moje znoje i lęki,
i paranoje moje.

28.11.2015

Zofia Szydzik
Mądrzejsza o…



potrząsnęłam przeszłością, zdjęciem w sepii
szmacianą lalką z kufra, czasem jak suchy liść
w którym dokonało się, co dokonać się miało

i mądrzejsza:
o wiarę i niewiarę
o dni jak małe paciorki
o miłość, co została tą jedyną
o sekundy, jak tykanie metronomu
o śmierci, co przyszły w porę i nie w porę
o nurkowanie w odmętach nowych rzeczywistości
o strach z wytrzeszczem oczu z mroczną podszewką
o niejedno kłamstwo zdawało się w słusznej sprawie
o dno, gdy dotknęła stopa, by ponownie się odbić
o tajną szufladę jak sanktuarium
o setki zmian koloru sitowia
o niejedno przekleństwo
o kamień przegranej
o śmiech szczery
o krzyk

o to wszystko, co niczym fundament
ja włóczęga mimo okaleczonych stóp
ostrym żwirem życiowych dróg i ścieżek
wciąż jeszcze nieuleczalnie chora na życie
mówię – kocham je
tak boleśnie piękne

11.09.2015

Ostatnie liście
Zofia Szydzik

Veronika Pinke

biegłam ku tobie
przez wiosnę świeżą
zapachów pełną i rozkwitów
przez pola dojrzewających zbóż
gdzie kolorem grały
maki i kąkole
drogami długimi ogromnie
przy których szafirem
czasem błysnęła goryczka

biegłam z nadzieją
w uporze nieprzytomnym
że spotkam ciebie

przedzieram się jeszcze
przez jesienną szarugę
widzę cię i śpieszę
radośnie
po grudzie
by się nie spóźnić

listopadowy wiatr
zdmuchnął ze mnie
wszystkie moje liście
ostatnie liście…

czym ja teraz
na powitanie
zaszumię…

28.05.2014

Przypadek czy plan nakreślony z góry
Zofia Szydzik
Rafał Olbiński

przypadek
czy plan nakreślony z góry
wyzwania losu
progi do przekroczenia – mimo obaw
bariery do pokonania – mimo lęków
góry do zdobycia – mimo zwątpienia
upadki z których dźwigamy się – mimo słabości
napotkane pustynie - bezużyteczne przestrzenie
obwiniające siebie za stracony czas
lecz i tu – w mozole – mimo braku wiary
można odkryć źródło

życie
to podróż w samotności
najeżona przeszkodami
trzeba ją kontynuować – mimo woli
nie gasząc w sobie światła
danego nam na początku drogi – mimo wszystko
 to nasze powołanie 

31.01.2014

narodziny
 Zofia Szydzik


dlaczego ja
 dlaczego ty
 dlaczego my
 narodziliśmy się i po co
 w tym układzie
 czasoprzestrzeni
 jako drobina z nicości
 i co dalej ?

istnieć…
 jak w ciągu matematycznym
 rosnącym, nie zapominając
 o potęgowaniu światła
 danego nam na początku
 uczestniczyć w działaniach
 odejmując udręki
 dzieląc radości
 dodając miłość
 zamykać nienawiść w klamrze
 stawiać znaki równości
 między wyrażeniem - człowiek
 a wyrażeniem – człowieczeństwo

narodzić się i trwać
 tylko w liczbie zero
 za mało - by ŻYĆ
bez odpowiedzi
 Zofia Szydzik


czemuś Panie
 w swej niedoskonałości
 wszechrzeczy tworzenia…
 poskąpił człowiekowi
 twardości kamienia
 zabrałeś przejrzystość umysłu
 gdy oko mętnieć zaczyna
 podarowałeś słabość
 w swej szczodrości

zbuntowany człowiek
 odwraca się od słabości

czy zamysł twórczy był niedoskonały
czy to cel zamierzony

że masz go na pasku swej woli
 z kółkiem w nosie
 a on szarpie się
 urąga swej niedoli
 niedoskonały w swej złożoności
 to na swój sposób – żywotny
 mimo że kruchy – to dźwigający
 uparty jak osioł
i silnym się staje - jak tur
 gdy głową twardą jak kamień
 trzeba walić w mur

21.01.2014

droga

Zofia Szydzik
Morteza Katouzian

nie zawsze prosta i łatwa, kręta, wyboista
czasem prawie niewidoczna. za zakrętem,
nie wiadomo jeszcze, za którym 
rośnie wysoko, jak smukły cyprys – sukces, 
który burzy krew w żyłach, jak upojna noc miłosna.

lecz – zanim, trzeba jeszcze zlizać miód 
z cierni tarniny, rosnącej przy urwisku.
zebrać bukiety z melancholii, nudy i acedii 
rosnących przy drodze, zasuszone spalić,
by stały się popiołem, niczym przysięga 
tracąca ważność nad ranem!

zdążając do celu, zrywajmy radość przy drodze,
wchłaniajmy ją, niczym kwiat wchłaniający rosę .
nie wolno nam uronić z niej ani jednej kropli,
radość bowiem, jest więcej warta niż 
całe jezioro suchej powagi, 

zwaną pancerzem 
głupców!
Zofia Szydzik 
Rozmowy z wnuczką 4

fot. Jolanta Błasiak-Wielgus*

ku świadomości

powiedz mi babciu
czym jest los

to tkanina życiowych wyborów
gdzie między osnowę wpleciesz wątek kolorowych motywów
trudu siania i radości zbierania, morderczej wędrówki po wybranej
drodze życia i towarzyszących jej
równoległych ścieżkach


powiadają, że los jest przeznaczeniem
zapisanym w gwiazdach

nikt nie udzielił odpowiedzi
na tak, ani też nie podważył twierdzenia
trafnym argumentem, Wszechświat skrywa wielkie tajemnice
światów subtelnych, wejdź w głąb swej duszy, a znajdziesz
złoty klucz do bram
tychże tajemnic

czy to prawda, że los jest ślepy

ślepy na tyle
na ile ślepy jest człowiek
co czasem gra nieuczciwie z losem
ten, niby ślepiec, demaskuje oszustów i zabawę kończy szybko
w grze nie chodzi o to - czym grasz – chodzi o świadomość
że w puli często jest najwyższa stawka - życie
świadomi nie błądzimy
jak ślepcy

która z dróg jest właściwa

ta, która wiedzie do sensu życia
prowadzi przez wzgórza doskonalenia się
parowy niepowodzeń, szczyty nauczki, wąska i kamienista
przy której często błyśnie szafirowo goryczka
a miód zlizuje się z cierni tarniny
to droga dla wytrwałych
i dociekliwych

co jest sensem życia

tworzenie siebie
podążanie ku świadomości
że jesteś jedynym tkaczem gobelinu
własnego losu


Bardzo mnie poruszyła przepiękna fotografia Pani Jolanty Błasiak-Wielgus i pozwoliłam sobie na zamieszczenie jej dzisiaj. Dziękuję :-)

6.01.2014

tango
Zofia Szydzik

źródło*


zatańcz ze mną jeszcze raz i czule obejmij,
w tangu życia, niech rytm twego serca słyszę.
płynąć w tańcu, szaleńczo, jak pewnej jesieni,
niczym łódź, którą fale na grzywach kołyszą.

rozmawiaj ze mną w tańcu, podaruj słowa,
bo rozmowa wartością jest, już samą w sobie!
czekam, chociaż boli, lecz czekam od nowa,
trudno, ach jak trudno, o tangu zapomnieć!

pragnę zatracić się wirując, oddać siebie całą!
wsłuchać się w rytm i w ciszę naszej rozmowy,
powiedzieć czule, jak pragnę, mową mego ciała,
a ty, tańcz ze mną, jak kiedyś, choćby burze i gromy,

tango straconych!

*http://magicandstyle.com/p290,obraz-canvas-tango.html

21.11.2013

Cienka linia

Szydzik Zofia


czy wiesz
co najbardziej razi
zapadająca cisza
gdy pytam
padają czasem słowa
omijające sedno

klucząc pozostawiasz furtki
w razie gdyby...
przekraczasz czasem
wyznaczoną przez siebie
linię demarkacyjną
tylko w swoim interesie
na wspólny proponujesz obojętność

miotam się pomiędzy
pozorem a domysłem
szukam jeszcze w tej przestrzeni
jak w ciucholandzie
ale nic tu dla mnie

i choćby
stwarzać pozory pełnego naczynia
dalej zieje pustką

6.10.2013

poranne prześwity

Zofia Szydzik


zanim sen z powiek zgarnę
i spojrzę z żalem
na miejsce obok siebie puste
ty już zapachem kawy
przepraszasz

już nic nie widzę
tylko oczy twoje
nad wyraz niebieskie
jakby promień słońca 
przeszył pogodnie niebo
rozmieniamy nasz poranek
na drobne ciepłe chwile
na łyki kawy 
we dwoje

i nie wiem
czy jeszcze sen to 
czy rzeczywistość
czy to już mityczne „niebo”
czy tylko senna mglistość
gdzie będzie lepiej
bardziej bezpiecznie

milczę i myślę
tak dobrze - tak chcę
miłości, czułości
jak najwięcej

i budzi się we mnie pragnienie 
wybitnie niewieście…
aż boję się…

że cię kiedyś
za wszystko 
zapieszczę