10.11.2015

Jacek Podsiadło
NOC NR 40



Chciałbym, żeby ona wróciła. Chciałbym powiedzieć jej:

„Nie skrzywdziłem żadnego z narodów. Nie nawoływałem do wojny.

Nie budowałem więziennych gmachów, nie ciemiężyłem słabych.

Do zwierząt ni ludzi nie strzelałem, nie gardziłem Miłością.

Jeśli widziałem światło, podążałem za nim.

Przed ciemnością nie uciekałem.

Nie rzucałem bomb i nie wypuszczałem paraliżujących gazów.

Co zrobiłem, że odeszłaś? Moje małe zbrodnie nie są warte aż tyle.”

Chciałbym zniewolić narody, aby wydobywały dla niej rudę, węgiel

i diamenty, aby budowały dla niej świątynie i przerzucały mosty

przez przepaście. Ona wróci. Moje wiersze to sprawią,

sprawią to moje zaklęcia, moja tęsknota; wessie ją ta próżnia.
Jacek Podsiadło
KONFESATA


Ale dosyć już o mnie. Mów jak Ty się czujesz
z moim bólem – jak boli
Ciebie Twój człowiek.

Stanisław Barańczak, WIDOKÓWKA Z TEGO ŚWIATA


Spowiadam się Bogu w Jego pierwszej, drugiej i trzeciej osobie
liczby pojedynczej i mnogiej, w Jego nijakim, jak sądzę, rodzaju,
że przyszedłem na świat w lutym 25 lat temu, poczęty zatem w maju,
co łatwo obliczyć (lub sprawdzić, że w tej właśnie porze zmieniając
najczęściej miejsce pobytu zdradzam się z chęcią, by sobie
poszukać znowu jakiegoś nowego świata, gdzie może weselej,
w ten sposób – z daleka – obchodząc kolejną rocznicę niewiele
mnie już obchodzącą).
Gorąco
spowiadam się Bogu w Jego pierwszej, drugiej i trzeciej osobie,
owemu JA, owemu TY, owemu ON, ONA, ONO,
że przechodziłem przez jezdnię w miejscach, gdzie tego zabroniono,
że czasem czas schodził mi na niczym, że w butach wchodziłem na łono
natury, że nachodziły mnie kryzysy i odeszło ode mnie kilka kobiet,
że przechodziłem ospę i że schodziłem kilkadziesiąt par butów,
że gdy odchodziła mnie chęć, by żyć, szedłem w las korzystając ze skrótów
przez łany pszeniczne.
Panicznie
spowiadam się Bogu w Jego pierwszej, drugiej i trzeciej osobie,
gdy pierwsza jest głucha, druga niema a trzeciej także nie ma,
że nie umiem grać w brydża i nie odróżniam szlemika od szlema,
że grać w ogóle nie umiem, gier nie odróżniam od gierek, bo schemat
ten sam węszę w jednych i drugich. Że jest we mnie krwi drugi obieg.
Że Gierek, że Breżniew, że Żiwkow, Ceausescu i inne Staliny –
nie czuli mojego sprzeciwu. Że za to mi – choć się poczuwam do winy –
włos z głowy nie spadnie.
Bezradnie
spowiadam się Bogu w Jego pierwszej, drugiej i trzeciej osobie,
owemu MY, owemu WY i temu straszliwemu ONI,
że nie poszedłem do wojska, że nigdy nie wezmę broni,
że do kościoła nie chodzę, niech On mi się pierwszy ukłoni,
że czekam na znak jakikolwiek, choć umiem, już umiem żyć z pustką,
że będę się modlił wierszami, choć nie wiem do kogo, aż ust ktoś
nie zatka mi dłonią.
Z ironią
spowiadam się Bogu w Jego pierwszej, drugiej i trzeciej osobie
liczby pojedynczej i mnogiej, w jego nijakim, jak sądzę, rodzaju,
że przyszedłem na świat 25 lat temu, a tego co było dalej,
choćbym znał wszystkie języki, jakie na świecie tym znają,
I don’t understand, ich verstehe nicht, nie ponimaju.
89.08.29.

24.10.2015

Jacek Podsiadło*


Nie przestawaj mnie kochać. Ani na sekundę. Myśl o mnie
rano i wieczorem, w porze pacierza. Kosztem posiłków,
choćbyś miała jeszcze bardziej wyszczupleć. Proszę bardzo, oglądaj
serial "Dempsey i Makepeace na tropie", wystawy sklepów z sukienkami,
ślady choroby na swoim ciele - tylko miej mnie przed oczami.

Dźwigając pięćdziesięciokilogramowe worki cementu, noszę na rękach ciebie.
Skacząc w rytm pieśni reggae, skaczę za tobą w ogień.
Ogryzając paznokcie, gryzę je z tęsknoty za tobą.
Słuchając prognozy pogody, nasłuchuję twojego głosu.
Czasami brak mi powietrza i wiem wtedy,
że na chwilę o mnie zapomniałaś.


*Jacek Podsiadło i Roman Honet zostali ex aequo laureatami przyznanej po raz trzeci Nagrody im. Wisławy Szymborskiej

8.01.2014

Studium kamienia
 Jacek Podsiadło

kopnąłem kamień
 mały cichy i chłodny
 przydrożny byt
 potoczył się
 w trawę bez oznak bólu
 i niechęci
 niełatwo być kamieniem