Oni
Katarzyna Lengren
Pedantów nie kochamy. Może
dlatego, że oni, kiedy się tak
wyczyszczą, napną, odprasują - to
"normalnemu" człowiekowi zaraz
robi się jakoś przykro. Poezja mu
więdnie, fantazja opada - a ręce
z poobgryzanymi paznokciami
chowają się same do kieszeni. No,
ale tych stukniętych bałaganiarzy
też nie można kochać bez
zastrzeżeń. Przecież oni list miłosny
zawsze zgubią, herbatę naleją do
brudnej szklanki i w ogóle wyjść
z takim rozczochrańcem na ulicę
jakoś wstyd. W PORZĄDKU jestem
JA - bo zawsze myślę o sobie,
że w sam raz. Jaki pedant...?
Po prostu człowiek dobrze
zorganizowany. Bałaganiarz...?
Ależ skąd! Odrobina artystycznego
nieładu i tyle. To oni, inni są
niemożliwi.
