9.05.2017


Ludmiła Marjańska

Dusza i ciało

Nie wiesz, nie przewidujesz,
nie znasz sama siebie,
duszo senna i mroczna,
prostoduszna duszo.

Trwasz w półśnie,
w półistności,
nie przeczuwasz dzwonów,
które cię zbudzą nagle
i poruszą.

Śpisz jak embrion skulona,
zaledwie oddechem
rysujesz ciało,
które cię zamyka:

aż wszystko się odwróci
i to zwinne zwierzę
gładkoskóre i głupie
znajdzie się we wnykach
twoich, zbudzona duszo,
i sen mu odbierzesz.

22.01.2017

Ludmiła Marjańska


Ostatni wiersz miłosny

Ostatni wiersz miłosny - już bez adresata - 
niby ostatnia nić babiego lata
przejrzysta jak powietrze, przez które popłynie
nad oceanem i w otchłani zginie
wietrznej i wiecznej niewiadomych bytów.
I już ostatni raz będę do świtu
płonąć i czekać na znaną odpowiedź,
 że mam zawierzyć czarownicy sowie,
która mnie wzywa pohukując z cicha. 
I pójdę za jej słowem, chociaż mnie odpycha
jego barwa tak ciemna jak ostatnia miłość,
której się wypić do dna nie zdążyło.

Z tomu "Polska poezja miłosna"/ wyd.MARTEL
Ludmiła Marjańska


Opowiadanie o miłości

pamięci Stanisława Grochowiaka


"Czy ją znałem? Nie -
ja ją kochałem".
Była jak pióro ptaka
upuszczone w locie
między ziemią a niebem.
Uchodziła z niej
poezja z każdą kroplą
przetaczanej krwi.
Czy można było poznać ją,
gdy jej wiadome
było już  t a m t o,
co jest poza ciałem,
do czego wstępu my jeszcze nie znamy,
na długie życie skazani.
To ona - wyższa o mądrość - 
zniżała się do mnie
i otaczała białymi skrzydłami
jak sowa miękka, ptak, którego dziób
śmierć zaostrzyła już, ale pióra noc
gładzi jeszcze białością.
Ptak - pióro ptasie - lotka przełamana
mojej miłości nieodwzajemnionej,
bo jakże kochać, kiedy już wiadomo - 
jakże kochać na życie skazanego, gdy -


Z tomu "Polska poezja miłosna"/ wyd.MARTEL

19.10.2016

Ludmiła Marjańska*


"Mój życiorys? Szkic tylko:
codziennie od nowa
żyć zaczynam
i życie z życiem się przenika
dawnym, przyszłym, dzisiejszym,
własnym, cudzym, twoim."


*O sobie

2.06.2016

Ludmiła Marjańska


***
To jestem tylko ja
ograniczona sobą,
niemądra i świadoma,
uległa, ułożona,
niepełna i niecała
w zmiennych granicach ciała
dobra z nadmiaru zła


*** 
Bez ludzi nie istnieję.
Jestem pustym naczyniem,
wyschłym korytem, którym
piasek pustynny płynie.

Ich bliskość jest jak woda:
jałową ziemię użyźni
i dojrzeją w ogrodach
owoce dla moich bliźnich.


Ludmiła Marjańska

http://vk.com/iheartinspiration

Ewa I


Ezechielu, proroku, trwaj
na straży moich złudzeń.
Przechowaj moje kłamstwa,
odrzucaj prawdy cudze.
Pod jabłonią w rajskim ogrodzie
będę targować się z wężem;
jeśli zapewni mi raj,
archanioła Gabriela zwyciężę.
Nie pozwolę się wygnać na ziemię,
nie wyrzeknę się swojej nagości.
Będę dźwigać moich grzechów brzemię
i zostanę w moim raju sama,
w imię grzesznej miłości -
aby ocalić Adama. 

5.02.2016

Ludmiła Marjańska

Gioia Cordovani

***
Trzeba się z sobą przywitać
i trzeba siebie polubić
Twarz woalką czasu zakryta
blask oczu w nocach się zgubił
Nie ma już tamtej kobiety
nie można jej odmłodzić

10.03.2015

Jeszcze tyle muszę się nauczyć
Ludmiła Marjańska

Jenny Terasaki

Naucz mnie odchodzenia
od zielonych lęgów.
Jeszcze wciąż ziemia zbyt bliska
i nie umiem pozbyć się lęku,
Po mchu leśnym chodziłam
i po ostrych ścierniskach,
niemowlęta nosiłam w ręku.
I nic nie wiem
Nie umiem chodzić powoli
po gęstych od spalin ulicach.
Jeszcze tyle muszę się nauczyć,
niepoprawna, chaotyczna uczennica.
Naucz mnie, naucz szybko,
nie mamy zbyt wiele czasu,
i obiecać niewiele mogę.
Najważniejsze: jakie znaki drogowe
prowadzą przez Mleczną Drogę?

19.06.2014

Świadomość
Ludmiła Marjańska

Anny Maddock


To jestem tylko ja
w granicach pięciu zmysłów:

przez krótkowidza szkła
wpatrzona w pępek własny
wsłuchana w nocny krzyk
niemowląt i puchacza,
węsząca spaleniznę
i dym wygasłych pieców,
smakuję morską sól
i gęstą słodycz miodu
żywa przez dotyk twój.

To jestem tylko ja,
ograniczona sobą,
niemądra,nieświadoma,
uległa, ułożona,
niepełna i niecała
w zmiennych granicach ciała,

14.04.2014

Godzina Piotrowa
Ludmiła Marjańska
Anna Wach

Piej, kogucie, w godzinie Piotrowej:
zapieram się swojej przeszłości,
swoich zmarszczek i kurzych łapek
przebrania, w które mnie ustrojono
(Stary Yeats wiedział, że to łach niewarty
funta kłaków.)
Zapieram się siebie
serca, które dokucza niewczesnym porywem,
oparzelizn miłości,
zadawnionych blizn.
Zapieram się młodości,
która tkwi jak cierń
w zdeformowanej stopie
i każe utykać.
A przede wszystkim zapieram się strachu,
lat uległości, przemilczenia, zgody.
Zapieram się po trzykroć:
nie znam tej osoby,
której ciało już noszę
siedemdziesiąt lat.
Piej, kogucie.

24.03.2014

Próba opisania radości
Ludmiła Marjańska
Lorenz Irina Romanowa

Największą sztuką radość.
Wbrew i przeciw życiu.

Wyłuskanie ziarenka zielonego grochu
z suchego strąka. Słodycz, która się roztapia
na dnie dnia, w szklance słońca.

Pogoda przeciwwietrzna późnej pory, plonów.
Misy pełne owoców. Palce lepkie od soku.
Chłodne wnętrza kościołów, gdy upał
topi zapachem asfalt. Ostatnie sianokosy.
Trawa jeszcze zielona. Zielone dna oceanów,
żółte urwiska przylądków.

Przebudzenia mroczne, wtopione
w białe powłoki snu.
I dymy ognisk, płonących

wysoko w ciemność – jak radość.

16.02.2014

Moje prywatne c.v.
Ludmiła Marjańska
Laurent Botella

Odchodziły ode mnie po kolei
dziewczynka w białej sukience
do Pierwszej Komunii
uczennica w granatowym mundurku
z niebieską tarczą na rękawie
Zakochana dziewczyna
odjechała na rowerze
wioząc do lasu pistolet
Była jeszcze
studentka tajnej
wyższej szkoły dyplomatycznej
(nigdy nie została dyplomatką)
Doroślały
chociaż nigdy nie udało im się
naprawdę dorosnąć
Potem już dużo wolniej odchodziły

Osiwiała
zaczęłam pisać wiersze
o tamtych
które musiałam w sobie pochować
Mój niekochany, to ty jesteś
 Ludmiła Marjańska
LAURENT BOTELLA

Mój niekochany, to ty jesteś
 mym oczkiem w głowie, światłem źrenic,
 ciepłem, o które grzeję ręce
 zmarznięte w czasie srogiej zimy.

 Mój niekochany, ty najbardziej
 ze wszystkich ludzi ranie dotyczysz
 ty mnie ocalasz, ty mi rzucasz
 deskę ratunku ostateczną,
 po której wracam nad przepaścią
 do ciebie z tamtej strony świata.

 Mój niekochany, z tobą dzielę
 na czworo włos, pół na pół los.
 Główna przegrana: miłość,
 której nie umiem wygrać przeciw tobie.
   Przeciwko tobie jednemu.

15.10.2013

Ludmiła Marjańska


* * *

Proszę o sen Nie przychodzi
a przecież sen mnie odmłodzi
Znów będę szła sprężyście
depcząc jesienne liście
Będę łykać deszczowe krople
topić w dłoni przejrzyste sople
wbiegać szybko po schodach
Ach - znowu będę młoda
we śnie Lecz lampy już gasną
a ja nie mogę zasnąć
od tylu tylu godzin
Już sen mnie nie odmłodzi
a zresztą - tak naprawdę - po co
kiedy tak dobrze mi nocą
wspominać długie życie

Zasnę na pewno o świcie

1.10.2013


Ludmiła Marjańska 


* * * 
Jak to – więc starość może być tak płocha 
Odrzucać laskę biec w błękitną przestrzeń 
krzyczeć na wietrze 
Rzucać się w morze i płynąć w nieznane 
śpiewać wieczorem 
zasypiać nad ranem 
Kto ci powiedział że masz serce chore 
przecież kocha 

9.09.2013

Ludmiła Marjańska


* * * * *
„Jacyś ludzie” to my
wygnańcy Ewy
ze starej pieśni pielgrzymów
idących na Wzgórze

To my
szukający ucieczki przed życiem
do życia

Poszukiwacze skarbu
wolności
schronienia
ciepła
przyjaznego słowa

To my
pokaleczeni zranieni
ciągnący bagaż trosk
lat

Oślepieni
reflektorami spojrzeń
Jacyś ludzie nas widzą
omijają
sądzą

Grzebią w przydrożnej ziemi
obcych sobie
wygnańców.

30.08.2013

Ten obcy

 Ludmiła Marjańska

Deborah Deichler

Ten obcy obok mnie to mój najbliższy
Nienawidzi mnie bo mnie kochał
Zastępuję mu oczy
ale on widzi nimi inaczej
blask go razi
zieleń szarzeje
świat stracił barwy
potrawy smak
Nie słyszy stukania dzięcioła
moich słów niecierpliwych
Został jeszcze dotyk
Gładzi moją dłoń
gdy prowadzę go za rękę

ku nieuniknionemu

Przytul mnie

Ludmiła Marjańska



 Przytul mnie powiedz
że to nie koniec
miłości
życia
że noc
nie zamyka dnia
że istnieje poranek
pełen głosów
zapachów
nadziei

10.07.2013

Gniew

 Ludmiła Marjańska
http://galeria-sa.flog.pl

Razem, razem, na wszystkie niedziele razem,
na całe życie razem.
Nie do zniesienia wspólność;
przeżuwanie dnia
jak razowego chleba.
Gdy utkwi w przełyku,
popić go piwem
wspólnie nawarzonym:
tak wspaniale się pieni
żółć zbielała od gniewu.


z tomiku „Blizna” 1986

27.05.2013

Tylko ten most zawieszony...

Ludmiła Marjańska


Tylko ten most zawieszony
między pierwszą a drugą sekundą
między pierwszym a ostatnim krzykiem
między ziemią a niebem
ogniem i wodą
jawą i snem
ten most tylko
przejść