20.02.2019

Stanisław Grochowiak

Gwiazd na tarasie oglądanie

Bo jak zegar mnie minął, ja na gwiazdy patrzeć
Przetarłem szron ciemny na ciężkich powiekach...
Gwiazdom można sprzyjać, nigdy się napatrzeć,
Nie taka kondycja, Fabrizio di Salina, człowieka.

Co się zmierzy, małe. Za tęsknotą - krzyk...
Ledwo zaznaczony jako Betelgeuza...
Potem czoło zniżasz. Znów w ten wonny krzak,
Gdzie trzmieliną pachnie Galileusz we łzach.

Obojętny byłeś, Panie, żeby naraz
Księżycem i Karłem uderzyć w ten taras,
Gdzie pięć palców umiem. I tylko to tłumię,
 Co gwiazdą upadło, uwiera w rozumie.

Jeśli rozumujesz, dobrze ty mnie zrozum:
Rozum jest na gwiazdy, czy gwiazdy na rozum?

Z tomu" Liryki najpiękniejsze"

Luty

Izbę trzeba pochwalić. Stół z bierwion, bierwiono
Które dzbanki nad kuchnią podświetla czerwono. 

11.10.2017


Stanisław Grochowiak


Tęsknię za tobą jesiennie

Tęsknię za tobą jesiennie -
Za tobą odległą
O zimne deszcze -

Szukam cię w nocy ciemnej,
W taki mrok,
W taki chłód


Tęsknota za świeżością

I bywa taka także - taka także historia
Ona w chwilach zwątpienia,
W porę grzmotu wyobraźni...

Ja sam
Sam w tej norze, gdzie wszystko przepoczwarzone
Serca w małe motocykle,
Uszy w małe aerodromy,
Domy w maszyny pełne śpiewającego mięsa.

I wówczas ta tęsknota -
Ta złota trąbka serca:

Żeby ktoś wszedł, kwiaty rzucił,
Żeby ktoś wpadł, wodę podał,
Żeby ktoś wniósł pachnące potem ciało
Z małym deszczem na włoskach pod pachami.

Żeby ktoś tak suknią mocno zawiał
Na udręczony poezją
Aksamitny pysk.

27.02.2017

Stanisław Grochowiak
Zdzisław Beksiński

 CZYŚCI

Wolę brzydotę
Jest bliżej krwiobiegu
Słów gdy prześwietlać
Je i udręczać

Ona ukleja najbogatsze formy
Ratuje kopciem
Ściany kostnicowe
W zziębłość posągów
Wkłada zapach mysi

Są bo na świecie ludzie tak wymyci
Że gdy przechodzą
Nawet pies nie warknie
Choć ani święci
Ani są też cisi

24.06.2016

Stanisław Grochowiak


To chyba wszystko...

To chyba wszystko, dumna panienko,
wszystkom uczynił, czegoś pragnęła:
trochę płakałem, niewiele, maleńko...

A płacz właściwie był rzewną piosenką,
bo choć sądziłaś, żeś mną owładnęła,
kochałem trochę, niewiele, maleńko...

Ot, tyle tylko aby mieć pod ręką
szczyptę tęsknoty do tęsknego dzieła,
tkliwości trochę, niewiele, maleńko...

A dzisiaj wszystko dla innego wzięłaś,
wszystkiego trochę, niewiele, maleńko...

3.06.2016

Stanisław Grochowiak 



(To, co utrwalam...)

 ***
 To, co utrwalam, przelotne jest,
 To chwila jest - strzęp nieistotny.
 Wykopią słowa cienkie jak ości,
 Oni - o wargach soczystych jak miąższ.


 I tylko obraz im może zostanie,
 Przeczucie wiatru i nocy, i mgły.
 W ciemnym pokoju głupia dziewczyna,
 Loki jak brezent czarnozielone.


 Może zobaczą ściśniętą dłoń,
 Lichtarz przyssany do białej firany.
 Wysoki płomień, żółtość i kurz.
 Motyl popiołu wzlatujący w niebo.


Tak z moim wierszem. Tyle w nim trwania,
 Tyle w nim światła - zielone, zielone...
 - Ktoś chciał podpalić fundamenty światów,
 A teraz płacze, wyłamując dłonie. 

13.05.2016

Stanisław Grochowiak
Modlitwa


Matko Boska od Aniołów
Matko Boska od pająków
Śnieżnych żagli smagła Pani
Sygnaturko z kolczykami
Matko Boska z żółtą twarzą
Matko Boska z orlim piórem
Matko Boska kolonialna
Łzo astralna i kopalna
Wędrująca na pirodze
Fruwająca na korwecie
Na holendrze latającym
W dumnej pozie na lawecie
Długoręka długoszyja
Złotopalca krągłogłowa
Pysznooka wąskostopa
Żyzna w ludzi jak Europa
O kopalnio naszych natchnień
O fabryko naszych pogód
O kościele naszych cierpień
Na księżyca wąskim sierpie
Matko Boska mądra taka
Żeś jak ogród z plonem łask
Rzuć najmniejszy choćby blask
W ciemne wiersze Grochowiaka 
Stanisław Grochowiak

***
Tak żyć to trudno
To jest nie do zniesienia to życie
To jest nie do zniesienia w doliny
To jest nie do zniesienia nad morze
Tak żyć to trudno

Tak żyć to trudno
To jest nie do zniesienia to życie
To życie okropne i wstydliwe jak garb
Nie do zniesienia z poddasza suszonych ryb
Tak żyć to trudno

Tak żyć to trudno
To trudno tak kochac w kółko nad pustym szlafrokiem
Nad brudna koszulą popsutym grzebieniem
Nie do zniesienia w doliny
Nie do zniesienia nad morze
Nie do zniesienia na rękach

1.01.2016

Stanisław Grochowiak
Styczeń
Marek Szczepaniak

Jeszcze grudniem się złoci, lecz w styczniowe Idy
Wrósła śniegu zapłata w kostne światowidy.
Jeden patrzy drugiemu na tors bez oblicza,
Północy szuka wschodni. Wschód Zachód oblicza.
Wszakże tylko bieguny zna równina śniegów,
Poskromiła podróże w narkotycznym śnie głów.

Nowe drogi sznuruje mistrz niedbały – basior.
Żagiew ognia u pyska zapalił mu Hasior.
Ten się jeden co urwał z lodowatej smyczy,
Śmigłym smykiem skomlenia po pustkowiach smyczy
Czasem oko wytęży, z ironią przystanie,
Jako sanie się trudzą: tutaj nie – i tam nie.

Dymy z chałup – jedyne wiorsty dla wędrowca,
Co jak owca się błąka po znojnych manowcach.
Dawno z mrozu się odął giętki wicher bata,
Dla furmana gorzałka, dla podwik – herbata.
Ale z dębów jest łomot. Pies też przymarzł do wrót.
Dobrzy ludzie w pierzynach. Najeźdźcom wciąż odwrót.


z cyklu „Rok polski”, w tomie „Bilard”, 1975

15.10.2014

Stanisław Grochowiak
Alia Qunhua

***
Dla zakochanych to samo staranie — co dla umarłych,
Desek potrzeba zaledwie też sześć,
Ta sama ilość przyćmionego światła.

Dla zakochanych te same zasługi — co dla umarłych,
Pokój z miłością otoczcie bojaźnią,
Dzieciom zabrońcie przystępu.

Dla zakochanych — posępnych w radości — te same suknie.
Nim drzwi zatrzasną,
Nim zasypią ziemię,

Najcięższy brokat odpadnie z ich ciał.

2.09.2014

Wrzesień
Stanisław Grochowiak
Halina Kaźmierczak

Wśród ogrodów struchlałych, wszak jeszcze nie pustek
Puszcza w nieba się zwały maleńki Czelustek.
Na nitce pędziwietrznej lekkoduch ten lata,
Pajączek, kompan krzeczka, tkacz babiego lata.
Liść nerwy bandażuje, iskrzy ostu tutka,
Kiedy ówdzie brabanty, z kołowrotka nić tu tka.

Jest ich cała gromada, grad spadochroniarzy
Aluzją wiążą palce, palcują po twarzy -
A gdy warg całujących dotyka namiastek,
Któż nie wielbi tych dreszczu miłosnych namiastek?
Jak chłop o róg chałupy dąb o chaszcze trze pień,
Bo mu między łopatki łaskotny wlazł czerpień.

Ale jest to w naturze wieczne napomknienie,
Które w żarty frant kładzie, otrzebiają lenie.
Lekcja babich nitek zgrabnie napomyka:
Przyszła pora wieczora: niech kądziel pomyka.
Nie obrażaj się, babo, odpocznij se pilnie,
Umęczone swe rączki w ciszy zanurz i lnie. 

z tomu "Bilard"

1.03.2014

 Podmuchy tych pustek
Stanisław Grochowiak
William Whitaker

Kto z nas nie schodzi w kopalnie dzieciństwa?
Kto z nas nie błądzi światłem po tych ścianach
Gdzie w czarnych rzeźbach węgla kamiennego
Pełno odcisków
Paproci
I zwierząt

Tu ptak wiosenny -- z której wiosny? -- zastygł
Tu pocałunek -- nieśmiały czy grzeszny?
Tu własna postać
Rozpięta w podskoku
Do czarnej wiśni na węgielnym drzewie

Byle do wiosny
Więc dalej w pokłady
Na dno dzieciństwa gdzie nagle -- za rogiem
Jest tylko echo
I szum nietoperzy
Jakby ktoś miotał kule czarnej wełny

1.12.2013

Grudzień

Stanisław Grochowiak

Ptaki chodzą na obolałych nogach
- Miłość

Pleśń obeszła burak
Jak starca obeszła zdrada
- Miłość

Pole pole poletko
Pod śniegiem kostnieje poletko
- Miłość


z tomu „Wiersze nieznane i rozproszone”, 1996

28.11.2013

Delikatność miłości

Stanisław Grochowiak



Delikatność miłości
Którą mi dała -
Cytryny plasterek
Nabrzmiały po brzeg

To tak jakbym po ostrzach złotych brzytew szedł
Tak mnie przywabiał cienki głos jej ciała

Lecz nagle głową
Z wysokości spadła
W czerwony otwór
Moich chłonnych ust

To tak jakbym z nagła wbił brutalny gwóźdź
W środek na balu białego zwierciadła

27.11.2013

Upojenie

 Stanisław Grochowiak


Jest wiatr, co nozdrza mężczyzny rozchyla;
Jest taki wiatr.
Jest mróz, co szczęki mężczyzny zmarmurza;
Jest taki mróz.
Nie jesteś dla mnie tymianek ni róża,
Ani też "czuła pod miesiącem chwila" -
Lecz ciemny wiatr,
Lecz biały mróz.

Jest deszcz, co wargi kobiety odmienia;
Jest taki deszcz.
Jest blask, co uda kobiety odsłania;
Jest taki blask.
Nie szukasz we mnie silnego ramienia,
Ani ci w myśli "klejnot zaufania",
Lecz słony deszcz,
Lecz złoty blask.

Jest skwar, co ciała kochanków spopiela;
Jest taki skwar.
Jest śmierć, co oczy kochanków rozszerza;
Jest taka śmierć.
Oto na rośnych polanach Wesela
Z kości słoniowej unosi się wieża
Czysta jak skwar,
Gładka jak śmierć.

6.09.2013

Rozmowa o poezji

Stanisław Grochowiak

Danuta Szlaga

Dziewczyna:
Czy pan ją widzi? Czy ona się śni?
Czy też nadbiega - nagła jak z pagórka?

Poeta:
Ona wynika z brodawek ogórka...

Dziewczyna:
Pan kpi.
Pan ją jedwabnie - pan ją jak motyla
Po takich złotych i okrągłych lasach...
To jest jak z Dafnis bardzo czuła chwila...

Poeta:
Owszem. Jak ostro
całowany tasak.

Dziewczyna:
Rozumiem pana. Z wierzchu ta ironia,
A spodem czułość podpełza ku sercu...

Poeta:
Dlaczego z pani jest taka piwonia ,
Co chce zawzięcie być butelką perfum?...


28.07.2013

Zaproszenie do miłości

Stanisław Grochowiak

Vicente Romero Redondo


Masz być półsenna Teraz masz być siwa
Przy młodej twarzy to będzie jak gołąb
Masz być napięta Tylko z twarzą gołą
Którą blask wznieca to znów cień obmywa
Masz być o świcie Teraz masz być bosa
Przez szron biegnąca jak przez niski ogień
Masz być zabłąkana Wciąż myląca drogę
Jak dym przyziemny lub sarna w zakosach

Masz być zgoniona Teraz masz być stara
Drepcząca w kółko z różańcem przy ustach
Chuda - zjadliwa
Niezdarna - już tłusta
W peruce
W chórze
W gniewie
W okularach

Idę do ciebie przez zbutwiałe sny

W ciżmach z ołowiu - w koronie ze rdzy

24.07.2013

Archeologia II

Stanisław Grochowiak


Jaką nam duszę przypiszą po wiekach,
Gdy będą chodzić po tych chłodnych miastach,
Jak bosy chłopiec na wieczornej plaży
Pośród piaskowych - kiedy stąpa - fortec?

Jaką im czułość złoży na powiekach
Architektura cmentarno-graniasta,
Sanatoryjnych pełna korytarzy,
Gdzie lista nazwisk to rodowy portret?

Jak nas wykrzeszą z tych kościanych mebli,
Które są rzeczy - ale nie przedmioty,
Bo i przedmiotom nakładamy sztandar
Swej hojnej pychy - ten zwie się pokrowiec - ?

Czyżby zechcieli, aby nas dostrzegli
W eksperymentach kontentnej niemoty,
W klekocie dzwonów, jak strąków w girlandach?
Rzecz o poezji. Dzwonniku odpowiedz.

Widziałem we śnie ląd archeologów,
Gdy obracając wiatrakami łopat,
Z popiołów kręcąc konopiaste bicze,
Grób otwierali jak królewski poród.

Wreszcie u głównej katakumby progu
Stanęli ufni, a gdy kurz już opadł,
Starczyć musiały za całe zdobycze
Kości świecące w pustelni otworu.

Nie po to przyszli. Ale po człowieka
Przydatki próżne, którymi obrasta
Odmienność nasza na łąkach cmentarzy,
Czy dziełem będzie, czy skargi świadectwem.

Jaką nam duszę przypiszą po wiekach,
Jaką im czułość złoży na powiekach
Architektura cmentarno-graniasta
Piaskowych fortec na bezludnej plaży?
Pytam niedawny, kiedy byłem dzieckiem -

24.04.2013

Odeszli od siebie z powodu nieustaleń

Stanisław Grochowiak


Odeszli od siebie z powodu nieustaleń
Zgubili adresy i zapomnieli twarzy
Wracali do wspomnień co najwyżej z uśmiechem
Po którejś tam wódce kiedy robi się gorzko

Nie - ani ich pociąg ani też katastrofa
Ani deszcz też nie złączył To było bezpowrotne
to że bardzo kiedyś z powodu nieustaleń
Odeszli od siebie na dwa bieguny mostu