Dziadek w młodości
Iwan Bunin
Ten stary dom ze sto lat temu
Był moich zmarłych przodków pełen,
I był poranek, słońce, ogród, zieleń,
Rosa i kwiaty, a on stał, czarnymi
Skrzącymi się oczami patrzał w lustro
Ogromnej szafy w swej sypialni,
Na postać swą, na młode czoło, usta,
Kobiecą ręką najstaranniej
Upudrowany, uperfumowany,
A przez otwarte okno woń pokrzywy
Gorąca wlatywała, odgłos dzwonu,
Odświętny, uroczysty i szczęśliwy
Obwieszczał mu, że już niebawem
Iść będzie przez aleje, gdzie się snuje
Od pól idący lekki powiew
I złoty pył się rozpryskuje
W cieniu brzóz starych, wśród rozłogów,
Tam, gdzie na krzakach dzikich róż i głogów
Nagrzany miód spijają pszczoły,
Gdzie wilga to wydaje okrzyk szorstki,
To znowuż śpiewa jak flet czuły,
A w dali, obok ogrodzenia,
Lud wali tłumnie, i wśród innych- ona
Smukła i skromna, wystrojona,
Z płomieniem spuszczonego w dół spojrzenia.
przełożyła Maria Leśniewska
