10.11.2013

Na szyi drobnych sznur korali

Anna Achmatowa


Na szyi drobnych sznur korali,
W szerokiej mufce chowam ręce,
Wzrok z roztargnieniem błądzi w dali,
A oczy nie zapłaczą więcej.

I bledsza jest niż jedwab lila
Twarz moja od przeczucia losu,
I brwi dosięga mi co chwila
Nie zakręcony pukiel włosów.

I niepodobny jest do lotu
Mój chód powolny, jak u chorej,
Jak gdybym dotykała stopą
Tratwy, a nie parkietów wzorów.

Usta oddechem rozchylone,
Mgła dziwna oczy mi przysłania,
I drżą do piersi przytulone
Kwiaty naszego niespotkania.

Tł. Gina Gieysztor

16.10.2013

Trzy jesienie

Anna Achmatowa


Nie jestem wrażliwa na lata umizgi,
Zima też bez zagadek, na ogół,
Lecz opętana innym zjawiskiem
Wypatrzyłam – trzy jesienie co roku.
Ta pierwsza – świąteczna, gdy koniec i kwita
Z porządkami wczorajszego lata,
I liście fruwają jak strzępy zeszytów,
A dymek zanosi słodkawym błękitem.
Jak mokro, jak pstro, ile światła.

Już pierwsze do tańca zbiegają się brzózki
W przejrzystym stroiku na barkach,
Strząsają pośpiesznie ulotne swe łezki
Na sąsiadkę, ot tak, przez parkan.

Lecz bywa to ledwie zadatek splendoru,
Liczone minuty – i oto
Mknie druga – posępna, jak lekcja pokory,
Z nieodwracalnością nalotu.

I wszyscy od razu i bledsi, i starsi,
Zdewastowany szyk letni,
A trąb złocistych marsz coraz dalszy
W zapachu odlata, w mgłach rzednie…

W tych woniach stygnących, w kotarach tumanu
Twarda jakaś czai się wieść.
Wiatr szarpnął, odsłonił – i stało się samo,
Że wszyscy pojęli: to kończy się dramat,

To nie trzecia jesień, to śmierć

6.09.2013


Anna Achmatowa




* * *
Zawsze cicha jest czułość prawdziwa,
Nic jej przed okiem nie skryje.
Próżno twoja ręka troskliwa
Futrem otula mą szyję.
Próżno o miłości wschodzącej
Mówisz mi pokornym westchnieniem.
O, jak znam uparte, płonące,
Twe nigdy niesyte spojrzenie!


przeł. Józef Kramsztyk

15.07.2013

Nasze święte poezji rzemiosło...

Anna Achmatowa
E. Misiewicz

Nasze święte poezji rzemiosło
istniało przed epokami czterema...
Ono i w mroku światu blask przyniosło,
lecz jeszcze żaden nie mówił poemat,
że mądrości nie ma, starości nie ma,
a może i śmierci nie ma.

przekład Anna Kamieńska

12.07.2013

Żyć nauczyłam się prosto i mądrze

Anna Achmatowa


Żyć nauczyłam się prosto i mądrze,
Patrzeć na niebo, modlić się do Boga
I długo, długo chodzić o wieczorze,
By niepotrzebna ustąpiła trwoga.

Kiedy w wąwozie łopuch drży na wietrze,
Dygoce jarzębina drobnym ciałem,
Układam wtedy swe wesołe wiersze
O życiu płonnym - płonnym i wspaniałym.

Do domu wracam. Liże moje dłonie
Puszysty kocur, sierść przymilnie zjeża.
W tartaku za jeziorem zorzą płonie
Ze świeżych belek ustawiona wieża.

Jedynie z rzadka rozdzierając ciszę,
Bocian na dachu wrzaśnie czy zapłacze.
I zdaje się, że nawet nie usłyszę
Jeżeli ty do drzwi mych zakołaczesz.


tłum. Wiktor Woroszylski

3.06.2013

Spacer

Anna Achmatowa
Jean Beraud

O wierzch powozu zahaczyłam piórem,
W oczy spojrzałam mu - i serce drgnęło,
Przejęte nagle jakimś dawnym bólem,
Chociaż nieszczęścia przyczyn nie pojęło.

Pod stropem nieba i chmur skłębionych
Wieczór żałością skuty cichą.
I niby tuszem nakreślony
Buloński Lasek ze starych sztychów.

Benzyny woń i bzu aromat,
Spokój, co czujna drga udręką...
On znowu dotknął moich kolan
Prawie nieczułą, obcą ręką.

Maj 1913

przeł. Wanda Grodzieńska

18.05.2013

.."Ach nie strasz mnie".. 

Anna Achmatowa
Izaak Lewitan


Ach, nie strasz mnie dolą przeklętą 
I nudnym, półmrocznym wygnaniem, 
To pierwsze dziś jest nasze święto, 
To święto, co zwie się rozstaniem. 
To nic, że nam brzask nie zaświeci 
I że księżyc nie błądzi nad nami, 
Ja najpiękniejszymi na świecie 
Zasypię ciebie darami: 
Odbiciem na wodzie bieżącej 
W godzinie, kiedy wodom spać trzeba, 
Wzrokiem, co gwieździe spadającej 
Nie pomógł powrócić do nieba, 
Echem głosu, co teraz się zmienił, 
Ale kiedyś był letni i słodki, 
Abyś wysłuchać mógł bez drżenia 
Wron podmoskiewskich wszystkie plotki, 
Byś znalazł w tej jesiennej słocie 
Milszy smak od majowych rozkoszy 
I byś do pierwszego śniegu chociaż 
Wspominał mnie, mój najdroższy. 


Przełożył Jarosław Iwaszkiewicz 

19.04.2013

Ты выдумал меня 

Anna Achmatowa
Yuri Annenkov.1921

Wymyśliłeś mnie sobie. Nie ma takiej na świecie,
Takiej na świecie być nie może.
Lekarz mnie nie uleczy, brak nadziei w poecie
Twój cień duchem w dzień, nocą trwoży.
W niespokojnym czasie nasze spotkanie
Gdy na dobre zniknął na ziemi pokój
Wszystko w żałobie, prostym nic się nie staje
A świeży jest tylko grobów spokój.
Bez świateł newski wał, czarny jak smoła
Głucha noc wokół jak ściana stała…..
Wtedy mój głos cię po prostu zawołał!
Co zrobiłam – jeszcze nie rozumiałam.
Przyszedłeś do mnie jakby gwiazdą przygnany
Wchodząc po schodach tragicznej jesieni
W ten dom na zawsze opustoszały
Dym z wierszy spalonych unosił się w sieni.


przełożyła Jarzębina

18.04.2013


W blaskach zachodu pożółkł  świat

Anna Achmatowa

W blaskach zachodu pożółkł świat,
Czule kwietniowy chłód się skrada.
Spóźniłeś się o tyle lat,
A jednak jestem tobie rada.


Siądź bliżej, usiądź przy mnie tuż
I uśmiechając się oczami
Na ten niebieski zeszyt spójrz-
Dziecinny zeszyt mój z wierszami.


Przebacz, że tonąc w smutku złym
Cieszyć się słońcem nie umiałam
Przebacz i to, że w życiu mym
Innych za ciebie często brałam.

tłumaczenie:  Anatol Stern