14.07.2018

Tadeusz Borowski


* * *

Tak mi się twoja twarz rozpływa
i niknie we mnie jak widnokrąg,
z którego odejść trzeba. Głos twój,
twe oczy, uśmiech jak przelotny
wiatr, gdy się o twarz ociera,
jeszcze drży we mnie i jak ptak,
który tak lekko i ostrożnie
w powietrzu waży się, jak gdyby
oddechem był ulata ze mnie,
rozpływa się i niknie. Próżno
ty wiesz, że w szyby nocnej czerń
jak w życie swoje dawne patrzę,
lecz ciebie tam już nie ma.
Tylko mgła, która w górę się podnosi...

29.11.2016

Tadeusz Borowski


Czy wrócisz do mnie?

Czy wrócisz do mnie? Jakby fala,
jak mrokiem nocnym, który z dołu
oplata nogi i napływa
ciężko nawisłym, opuchniętym
niebem na piersi - tak ty jesteś:
jak cień mój przy mnie, jak me ciało
tak rzeczywista; nieuchwytna
i tak głęboka jak odbicie
mej zamroczonej twarzy w szybie
czarnej od nocy. Tylko wiem,
że coś się miesza we mnie, jakbym
po prostu tak od siebie odszedł,
jak się od stołu lub łóżka
idzie nie zostawiając nic. Lecz
ja jestem w sobie tak jak w cieżkim
śnię; wiem, śnie siebie, ale nic
już nie pamiętam, co prześniłem...

12.07.2016

Tadeusz Borowski

Mariska Karto

Wciąż jesteś przy mnie...


Wciąż jesteś przy mnie.
Wszelki dźwięk i ruch tak zwykły,
jak schylenie czoła ku rękom,
trzepot powiek i cichy uśmiech zamyślenia -
to jesteś ty.
Milczenie ust, puls serca i pieszczota dłoni
nie chwycą ciebie,
ani słowo, które w przemożny rośnie rytm
i jakby falą i ciemnością
ogarnia mnie...

Więc smutek, gorycz, tęsknota
- czyż naprawdę jestem struną,
na której ból mijania w dźwięk się przewija?

Tylko jedna ty, kiedy schylasz się nade mną
uważnie patrząc w moje oczy,
uciszasz drżenie i mój ból,
i chociaż ciebie nie ogarnę słowem i gestem,
jest mi dobrze
i mówię ci po prostu:
jesteś...

19.02.2014

Ja wiem
Tadeusz Borowski
Grzegorz Bialik- cisza Przemijania

Ja wiem, że w wiecznym kole przemian
zapadnie wszystko jakby w morze,
że minie czas i minie ziemia,
i to, com kochał i com tworzył.

Próżno bym, pełen wielkich tęsknot,
jak ślad na piasku wieczność tropił,
bo ludzki trud i ludzkie piękno
jest jak na wiatr rzucony popiół.

Więc dobrze okruch szczęścia dostać,
umiejąc fałsz od prawdy dzielić.
I życie szczere mieć i proste
jak uścisk dłoni przyjaciela.

15.02.2014

Tadeusz Borowski

Wiesz, myślę coraz częściej


Wiesz, myślę coraz częściej,że trzeba wrócić.
Może cię spotkam, a szczęście?
Przecież szczęście to się razem smucić.

Właśnie patrzę w księżycowe okno
i wzrok natężam.
Pusto. Gdzieś szumi wiatr. Samotny
wśród liści – księżyc.

Koło złociste zza liści wyszło,
toczy się wietrze.
Takie księżyce były nad Wisłą,
tylko, że bledsze.

Nawet Wielki Wóz przejazdem na drzewie
tkwi o północy
tak jak u nas. Ale tutaj? Nie wiem
naprawdę – po co.

Co tu? Tęsknota i noce bez snu,
jakieś ulice i czyjeś wiersze.
Żyję. I z ludzi nie-ludzi jestem
Displaced Person.

Myślę o tobie. Wiem, trzeba odejść
może powróci, co przeszło,
chociaż nie wiem, jaka będzie młodość
ani gdzie jesteś.

Ale będę, miła, zawsze twoim
albo niczyim.
Słuchaj,
słuchaj, przeczytaj ten wiersz,
jeśli gdziekolwiek żyjesz.

1.10.2013

Niebo października

Tadeusz Borowski


Październik był przepiękny. Tak jak dziś pamiętam.
Niebo dziwnie przejrzyste i dziwnie głębokie
drżało w żarze południa, jak drży liść na wietrze,
próżne i niedosiężne. Dziwnie jestem smętny,
kiedy ci o tym mówię, bo cóż znaczą słowa?
Widziałem smugi dymu, które wiatr rysował
na niedosiężnym niebie, i czekałem chwili,
gdy niedosiężne niebo ku nim się pochyli,
by je w siebie pochłonąć. Potem nic już nie ma,
tylko smutek poety i do wiersza temat.

A raz widziałem niebo przez okienne szyby.
Właśnie okna kazano pootwierać w bloku,
a ja, przechodząc mimo, ujrzałem w szkle niebo,
niebo niespodziewane, przedziwne, jak gdyby
było wielkim obozem. Słupy spięte drutem,
drogi tak mi znajome, a ter powietrzne,
i zieleń trawy ciemna, jakby z dna jeziora,
mieniła się w szkle szyby. Przez niebo szedł płomień
i rdzawo lśnił na trawie rudą strugą rzeczną.
A nad tym niebem niebo dymami zasnute,
inne niebo wisiało przejrzyste i próżne
i dym pierwszego nieba w drugim niebie tonął...

i wtedy pomyślałem, że nic nie wiem jasno,
że ziemia i to wszystko, co się dzieje wokół,
jest tylko szybą szklaną dla cudzego wzroku.
Gdy wiem ktoś obraz zmącił i okno zatrzasnął.
Chwila dawno miniona. Ziemia jest prawdziwa
I wiem już, jak prawdziwe jest ludzkie cierpienie.
Lecz jak fala do brzegu, tak chwila zwątpienia
wraca do mnie dziś jeszcze, jeszcze mnie przenika,
i zawsze, kiedy patrzę na grudniowe chmury,
widzę nad nimi niebo, niebo października.


z tomu „Poezje”, 1972