14.10.2013

Poniedziałek

Józef Baran


Yerka Jacek

raptem
rozpętała się
poranna burza budzika

łódź snu idzie na dno
ja rozbitek
wyrzucony na brzeg poranka
słucham jak człapie życie
wokół pieca
w rannych pantoflach żony

jeszcze przemycić powieki rozsunąć firanki
na oścież sześciu dniom tygodnia

świat nie jest
świat się zaczyna
od każdego poniedziałku
na nowo
z tomu „Na tyłach świata”, 1977

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz