6.01.2014

 Dzień dobry i do widzenia
Charles Reznikoff*
Krzysztof Musiał

Czekając na światło na skrzyżowaniu
zobaczyłem człowieka, który chodził ze mną do szkoły -
lubiliśmy się
toteż poznaliśmy się od razu.
„Okropny upał – powiedziałem,
jakbyśmy widzieli się zaledwie wczoraj. - Ponad dziewięćdziesiąt pięć”.
„Ależ skąd – zaoponował. - Jeszcze nie mam dziewięćdziesięciu pięciu!”
Potem uśmiechnął się smętnie i dodał:
„Wie pan, jestem taki zmęczony
że przez chwilę myślałem, że mówi pan o moim wieku”.

Szliśmy dalej razem i on zapytał, co porabiam.
Lecz oczywiście było mu to obojętne.
Wtedy ja zapytałem uprzejmie o niego
i on również dal mi zwięzłą odpowiedź.
Przy schodach prowadzących do stacji metra powiedział:
„Wiem, że powinienem się wstydzić
ale nie pamiętam pańskiego nazwiska”.
„Nie ma się czego wstydzić – odparłem -
ja również nie pamiętam pańskiego”.
Na te słowa obaj uśmiechnęliśmy się kwaśno,
przedstawili się sobie i pożegnali.


tłum. Piotr Sommer
*Charles Reznikoff (1894-1976) 
poeta amerykański żydowskiego pochodzenia, jego rodzice wyemigrowali z Rosji do Stanów Zjednoczonych na kilka lat przed jego urodzeniem. Studiował dziennikarstwo, ale ostatecznie ukończył studia prawnicze.
Początkowo wpływ na jego wiersze wywierała poetyka imagistyczna, później przejął się ideami obiektywizmu. Debiutował w 1918 tomem Rhythms (Rytmy). Dużym osiągnięciem artystycznym był ogłoszony w 1959 tom Insciptions. W 1969 ukazała się Family Chronicle (Kronika rodzinna). Twórca pracował nad obszernym poematem o historii amerykańskiej diaspory żydowskiej Testimony: The United States 1885–1915 (Świadectwo. Stany Zjednoczone 1885–1915), ale planowanej czterotomowej całości nie ukończył (publikacja części dzieła 1965, 1968). Ogłosił też tom Holocaust (1975). Ponadto jest autorem m.in. powieści By the Waters of Manhattan (Nad wodami Manhattanu) z 1930.
W 1971 otrzymał Morton Dauwen Zabel Prize przyznawaną przez The National Institute of Arts and Letters.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz