16.01.2014

 Pierwsza zima
Pablo Neruda
Olga Vorobyov

Obserwuję dzień, jakbym go wyhodował,
jakbym to ja wydał go na światło
od chwili, gdy przychodzi, mroczny, pod moje okno
niby czarny ptak,
aż przemieniony w śnieg i światło
ledwie pulsuje: żyje.

Żyje niewyraźne słońce: jego przeznaczeniem
rozjaśniać te nagie drzewa,
dotykać nieruchomej wody,
toczyć się bez miary, bez języka,
bez ciężaru, aż usta
nieba je połkną
i nawet nie błysną w świetle mrozu
pióra fruwające od wczoraj,
aż jutro znowu wrócą pod moje okno.

przełożył Jan Zych

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz