Pablo Neruda
![]() |
| Olga Vorobyov |
Obserwuję dzień, jakbym go wyhodował,
jakbym to ja wydał go na światło
od chwili, gdy przychodzi, mroczny, pod moje okno
niby czarny ptak,
aż przemieniony w śnieg i światło
ledwie pulsuje: żyje.
Żyje niewyraźne słońce: jego przeznaczeniem
rozjaśniać te nagie drzewa,
dotykać nieruchomej wody,
toczyć się bez miary, bez języka,
bez ciężaru, aż usta
nieba je połkną
i nawet nie błysną w świetle mrozu
pióra fruwające od wczoraj,
aż jutro znowu wrócą pod moje okno.
przełożył Jan Zych

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz