Milczenie
Maria Pawlikowska-Jasnorzewska
Siadłeś mnie naprzeciwko. - Czekaliśmy chwilę,
aż równocześnie pewność ogarnęła nas,
że trzeba ścierpieć ciszy bezlitosny głaz,
gdyż słowa będą tępe, śmieszne w swej bezsile.
Nie patrząc na mnie wziąłeś jakąś książkę w ręce
- ja wpiłam oczy w pismo znane mi od lat,
spoza szyby glicynii przyglądał się kwiat
ze smutkiem ametystu - naszej biednej męce.
Patrz w książkę i zaciskaj usta nieprzytomne,
bo potwierdzą me oczy drżenie twoich warg,
bo pękną wreszcie lody i ja się zapomnę...
a to musi być długi i okrutny targ...

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz