Wiosenne światło
Julia Hartwig
Wszystko co piękne zaczyna się w śpiewie
I ta wiosenna krzątanina,
Gniazd pracowite układanie,
Słów gra dziecinna.
Śpiew ten jest czasem jak gałąź kwiecista
Pieśni skowronka,
Czasem wybuchem,
Gdy lód zwątlały woda roztrąca.
Czasem, o – słyszę,
Znów się powtarza, sercem łomoce,
Aż bije jak oszalałe:
Skąd dziki gołąb ten krzyk dobywa
Miłości i rozpaczy!
Nocą księżyc lekki zawis
Nad młodą sylwetą drzewa.
Straszna jest ciemność.
Zanim przywyknie listek – omdlewa.
Rosa się z żyłek cieniutkich sączy,
Kret cicho stąpa,
Pszczoły się tulą ciaśniej w gromadę,
Sowa się w dziupli przeciąga.
Wtedy się człowiek w snach niespokojnych
Łączy z tą rzeszą,
Z grozy przerażeń, śmierci, narodzin
Wydźwiga swą ludzką przeszłość.
z tomu „Pożegnania”, 1956

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz