Adam Szyper
Kiedy żył jeszcze mój ojciec
Wszystko było jak Pan Bóg przykazał.
Czyste rzeki płynęły do czystego morza.
I kapała z nieba tylko czysta woda.
Dzieci miały jeszcze szacunek dla rodziców
Nie zamykały ich w domach starców.
A dzieci tych dzieci nie uczono w szkołach
kung-fu,
karate i sex education.
Młode mamy pchały wózki z niemowlętami
Jak gdyby nigdy nic – na ulicy.
I nikt się wtedy na naszą przeszłość nie patrzył
jak na wymierający gatunek.
Dżungle i Tarzana oglądało się w kinie.
Asfalt miast nie skażony był krwią, moczem i kałem.
W gazetach i w telewizji nie mówili: „walczcie
z przestępstwem – nie wychodźcie wieczorem z domu.”
Istniały jeszcze cztery pory roku.
Człowiek był człowiekiem, dolar był dolarem, księżyc był
księżycem.
Nikt się nie bał lekarza czy adwokata i każdego
było stać na to by umierać.

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz