Tadeusz Chabrowski
Dusza do remontu
Proszę księdza przyniosłem swoją duszę
do generalnego remontu,
co noc przytulam się do ciepłej piersi grzechu,
zmysłami swoimi się cieszę, każdym włosem
na mojej skórze, całuję czule ręce żony
oplatające moją nieśmiałość, jej rozkwitające
nad mną ramiona.
Księżycowi za oknem
zazdroszczę granatowej, metafizycznej łąki,
gwiazdom symetrycznych twarzy; natręctwami swoich
niedoskonałości się męczę, krechami grzechu
na bielutkiej tabliczce mnożenia mojego sumienia.
Mówią, że rurka z tlenem wiary w moim sercu zardzewiała,
że na pełnym morzu życia okręt mój zatonie,
że niebo nie wymyśliło świętego, który by mógł mi pomóc.

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz