Zbigniew Herbert
Brewiarz (I) "Panie, dzięki Ci składam..."
Panie,
dzięki Ci składam za cały ten kram życia, w którym
tonę od niepamiętnych czasów bez ratunku śmiertelnie
skupiony na ciągłym poszukiwaniu drobiazgów.
Bądź pochwalony, że dałeś mi niepozorne guziki
szpilki, szelki, okulary, strugi atramentu, zawsze
gościnne nie zapisane karty papieru, przezroczyste koszulki,
teczki
cierpliwe,
czekające.
Panie, dzięki Ci składam za strzykawki z igłą grubą i cienką
jak
włos, bandaże, wszelki przylepiec, pokorny kompres, dzięki
za kroplówkę, sole mineralne, wenflony, a nade wszystko
za pigułki na sen o nazwach jak rzymskie nimfy,
które są dobre, bo proszą, przypominają, zastępują
śmierć
***
Brewiarz (II) "Panie, obdarz mnie zdolnością..."
Panie
obdarz mnie zdolnością układania zdań długich, których linia
jak zwykle od oddechu do oddechu wydaje się linią rozpiętą
jak
wiszące mosty, jak tęcza, alfa i omega oceanu
Panie, obdarz mnie siłą i zręcznością tych, którzy budują
zdania
długie, rozłożyste jak dąb, pojemne jak wielka dolina, aby
mie-
ściły się w nich światy, cienie światów, światy z marzenia
a także aby zdanie główne panowało pewnie nad podrzędnymi,
kontrolowało ich bieg zawiły, ale wyrazisty, jak basso
continuo
trwało niewzruszenie nad ruchem elementów, aby przyciągało
je, jak jądro przyciąga elektrony siłą niewidoczny praw
grawi-
tacji
o zdanie długie tedy modlę się, zdanie lepione w mozole,
rozle-
głe tak, by w każdym z nich znalazło się lustrzane odbicie
kate-
dry, wielkie oratorium, tryptyk
a także zwierzęta potężne i małe, dworce kolejowe, serce
prze-
pełnione żalem, przepaście skalne i bruzdę losów w dłoni
Epilog Burzy, 1998
pełnione żalem, przepaście skalne i bruzdę losów w dłoni
Epilog Burzy, 1998

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz