20.12.2016

Emily  Dickinson 



Do nieba idę!


 Do nieba idę!
 Nie wiem - na kiedy,
 nie pytajcie, proszę was, kędy.
 Nawet bym nie wiedziała,
 jak odpowiedzieć bez błędu!
 Idę do nieba...
 Jakie to mętne!
 A jednak tego dokonać trzeba,
 jak powrotu na wieczór trzód
 do owczarni otwartych wrót!


 Może idziesz tam i ty też?!
 Kto wie?
 Gdybyś więc dotarł pierwszy,
 zarezerwuj dla mnie miejsce
 tuż blisko obok mych utraconych!
 Z "szat" najmniejsza i najmniejsza "korona"
 najlepiej dogodzą mi, drodzy moi,
 bo czyż się dobiera strojów,
 kiedy się wraca do domu?


Całe szczęście, że nie dowierzam,
 bo oddech by wnet w piersi mi stanął,
 a rada bym, rada szczerze
 jeszcze tę ziemię dobrze pooglądać nieznaną...
 Szczęściem - oni na pewno wierzyli,
 ci, których nie mogę odnaleźć
 od tej wzniosłej jesiennej chwili,
 kiedy się pod darń przede mną schowali.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz