20.06.2018


Stanisław Barańczak

Spójrzmy prawdzie w oczy

        Spójrzmy prawdzie w oczy: w nieobecne
        oczy potrąconego przypadkowo
        przechodnia z podniesionym kołnierzem; w stężałe
        oczy wzniesione ku tablicy z odjazdami
        dalekobieżnych pociągów; w krótkowzroczne
        oczy wpatrzone z bliska w gazetowy petit;
        w oczy pośpiesznie obmywane rankiem
        z nieposłusznego snu, pośpiesznie ocierane
        za dnia z łez nieposłusznych, pośpiesznie
        zakrywane monetami, bo śmierć także jest
        nieposłuszna, zbyt śpiesznie gna w ślepy zaułek
        oczodołów; więc dajmy z siebie wszystko
        na własność tym spojrzeniom, stańmy na wysokości
        oczu, jak napis kredą na murze, odważmy sie spojrzeć
        prawdzie w te szare oczy, których z nas nie spuszcza,
        które są wszędzie, wbite w chodnik pod stopami,
        wlepione w afisz i utkwione w chmurach;
        a choćby się pod nami nigdy nie ugięły
        nogi, to jedno będzie nas umiało rzucić
        na kolana. 

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz