w marcu
Szydzik Zofia
to ostatni mój spacer
po białej kartce
zimą
wiersz rankiem
pokrywa się jeszcze szronem
chucham w „o”
nadyma się
pęcznieje
ornamentem szadzi siwej
srożą się jeszcze
słowa
wersy
posuń zszarzałą biel
spłyń krą
oddaj miejsce
przebudzeniu
już tańczę
dla „w”
co sokiem nabrzmieje
i
wiarą
spod rudości rozbłyśnie nowym żarem
wiosennego spełnienia
by nowym życiem
wypełnić czarę

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz