Mama
Anna Wojdecka
świat ciągle przyśpiesza
nawet nie hamując
na ostrych zakrętach
do blichtru
neonów
żądzy posiadania
a ona jak zagon
i w świetle poranka
wypada dość blado
na śniadanie szczery
podaje mi uśmiech
na obiad empatię
na kolację wiarę
w drugiego człowieka
w jej szorstkich dłoniach
najczulsza pieszczota
i gdy bez powodu
do zmechacałego
przytula mnie serca
wiem,
że coś ważnego
mieszka w tych ramionach,
że nie mogę tego
nigdy zaprzepaścić

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz