6.10.2013

poranne prześwity

Zofia Szydzik


zanim sen z powiek zgarnę
i spojrzę z żalem
na miejsce obok siebie puste
ty już zapachem kawy
przepraszasz

już nic nie widzę
tylko oczy twoje
nad wyraz niebieskie
jakby promień słońca 
przeszył pogodnie niebo
rozmieniamy nasz poranek
na drobne ciepłe chwile
na łyki kawy 
we dwoje

i nie wiem
czy jeszcze sen to 
czy rzeczywistość
czy to już mityczne „niebo”
czy tylko senna mglistość
gdzie będzie lepiej
bardziej bezpiecznie

milczę i myślę
tak dobrze - tak chcę
miłości, czułości
jak najwięcej

i budzi się we mnie pragnienie 
wybitnie niewieście…
aż boję się…

że cię kiedyś
za wszystko 
zapieszczę

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz