poranne prześwity
Zofia Szydzik
zanim sen z powiek zgarnę
i spojrzę z żalem
na miejsce obok siebie puste
ty już zapachem kawy
przepraszasz
już nic nie widzę
tylko oczy twoje
nad wyraz niebieskie
jakby promień słońca
przeszył pogodnie niebo
rozmieniamy nasz poranek
na drobne ciepłe chwile
na łyki kawy
we dwoje
i nie wiem
czy jeszcze sen to
czy rzeczywistość
czy to już mityczne „niebo”
czy tylko senna mglistość
gdzie będzie lepiej
bardziej bezpiecznie
milczę i myślę
tak dobrze - tak chcę
miłości, czułości
jak najwięcej
i budzi się we mnie pragnienie
wybitnie niewieście…
aż boję się…
że cię kiedyś
za wszystko
zapieszczę
i spojrzę z żalem
na miejsce obok siebie puste
ty już zapachem kawy
przepraszasz
już nic nie widzę
tylko oczy twoje
nad wyraz niebieskie
jakby promień słońca
przeszył pogodnie niebo
rozmieniamy nasz poranek
na drobne ciepłe chwile
na łyki kawy
we dwoje
i nie wiem
czy jeszcze sen to
czy rzeczywistość
czy to już mityczne „niebo”
czy tylko senna mglistość
gdzie będzie lepiej
bardziej bezpiecznie
milczę i myślę
tak dobrze - tak chcę
miłości, czułości
jak najwięcej
i budzi się we mnie pragnienie
wybitnie niewieście…
aż boję się…
że cię kiedyś
za wszystko
zapieszczę
.jpg)
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz