5.10.2013

 Modlitwa wieczorna

Dorota Kiersztejn Pakulska



Nie mogę zasnąć

Boże

który docierasz do bram
oświetlonych marną żarówką
i wspinasz się po zabłoconych schodach
odrapanych korytarzy

Który wiesz dlaczego
i potrafisz przechować pod śniegiem motyla
na następne lato
czuwając nad jego snem
z palcem na ustach

Zrób coś
z taką miłością
nie w porę
gdy bezlistne drzewa kołyszą sie na marcowym wietrze
wszyscy mają katar
a rozmiękły śnieg
wlewa się do butów

Śnisz nas Boże razem
na brzegach talerzy gdy nakładam obiad
i na rąbku wystygłej małżeńskiej pościeli
we wgłębieniach zmarszczek wokół oczu

i na paznokciach
moich zniszczonych rąk
gdy zmywam naczynia
i piorę dziecięce skarpetki
trwożąc się na myśl
o rychłym potępieniu

A Ty śnisz nas uparcie razem
i splatasz nam dłonie
tak że nie możemy uciec od siebie

A jeśli nie
a jeśli nie
to nie wódź już nas na pokuszenie
niech już oplącze mnie
domowy makaron na niedzielę
daj zasnąć
i zbaw nas 
każde osobno

Amen

* Fotografia z blogu: http://chihiro.blox.pl/html / Dziękuję :-)

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz