Hiszpańska tancerka
Josif Brodski
Ptak przestaje ćwierkać.
Zmrok zapada z nagła.
Rozpościera wachlarz
hiszpańska tancerka.
Księżyc w rytm wytrwały
dobywa z bębenka
i pomrukiem tętna
wtórują gitary.
Odbija znienacka
jej czarny pantofel –
jakby wiatru profil –
lustrzana posadzka.
O, kobiecy taniec!
To język gwiazd, jasno
mówiących, co zaszło
i co się stanie.
Odlew, co ból w piersi,
wybuch myśli w czaszce
utrwala – wbrew śmierci,
prędszy od niej zawsze!
Jest w nim żal przestrzeni
o to, że punktowi
z wysiłkiem daremnym
tło chce ustanowić.
Wszystko w nim: pogróżki,
nadzieje, dążenia
róż, pragnących wrócić
do swego korzenia.
W tańcu rozżarzonym
ruchu trwa świadomie
obraz zemsty pionu
na płaskim poziomie.
Jest karcącym wzrokiem
błyskawicy, który
zygzaku wyrokiem
rozpruwa czerń chmury.
Krwią, co wyjściem rany
wymyka się z ciała
w krajobraz bez ramy:
od dawna już chciała
tej swobody! Jasno
wykaże sztyletem
śmierć, kto mógł na własność
posiąść tę kobietę!
O, niech dalej z tańca
bucha żar zgęszczony,
jak protuberancja
z słonecznej korony!
Niech się w pianie falban
wzajemnie nakłada
na zagładę chwalba,
na chwalbę zagłada.
Jak piorun, podobnie
sukni błysk i szelest
nie mieści się w ciele,
wymyka się z objęć.
Świta w nim przeczucie:
w tkaninie kosmosu
trwa w każdej minucie
napięcie rozrostu.
Ten migot jedwabi,
ten spadochronowy
desant bioder – nagich,
pomimo osłony!
Hiszpańska tancerka
nie próbuje tłumić
czubkiem pantofelka
pożaru. Jak tłumy
dusz, tak płomień rwie się,
w nicość obróciwszy
łuczywo, w powietrzne
przepaście, wciąż wyższy
swoją wizją Raju
nad ziemskie ciążenie,
aby – ogarniając
najdalsze przestrzenie –
odziać w szkarłat trony
nieb, aż sam się stanie
otchłanią zgłębioną
ten hiszpański taniec.
tłum. Stanisław Barańczak
*Fotografia zaczerpnięta ze strony:
http://www.alfama.pl/pages/show/130-flamenco---taniec-i-muzyka
Dziękuję :-)

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz