Wiosna do poety
Maria Konopnicka
![]() |
| Jacek Yerka |
Pójdź, pójdź, poeto!
Pójdziemy na pole,
Jak skowronkowi, skrzydła ci
rozwinę,
Jak rybkę, puszczę na wodną
głębinę,
Jak bujnym wiatrom, dam taką
ci wolę!
Będziemy słuchać, jak zboża
szum rośnie,
W błękit wpatrzeni i w
chmurek przeloty,
Jak muszka brzęczy, jak huczy
żuk złoty,
Jak dzięcioł puka w gęstwinie
na sośnie...
Nad jasną strugą siądziemy na
trawie,
Kędy się niebo w wód dwoi przeźroczu;
Ty będziesz patrzał, jak
ciągną żurawie,
Ja, jak łzy jasne padają ci z
oczu.
Będziesz mi śpiewał,
śpiewał... Wszystkie głosy
Dam fletni twojej, słowiki
uciszę,
By gaje drżały srebrzyste od
rosy,
Gdy nimi pieśń twa, jak
wiatr, zakołysze.
Miesięczną pełnię wyzłocę dla
ciebie,
Rankom dam świeżość, a nocom
tęsknotę
I takie gwiazdy rozpalę ci
złote,
Jakie świeciły na młodym twym
niebie.
Brzozom twym srebrne warkocze
rozczeszę,
Z ziół wonnych stopom
zaścielę kobierce,
Wszystko ożywię, rozbudzę i
wskrzeszę...
Pójdź, pójdź, poeto! -
Poeta
A wskrzesisz ty serce?...

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz