Leżę w łóżku jak w oliwnym ogrodzie
I udaję że śpię
Bo co robić
Ci co przejdą tę noc - będą zdrowi
A goryczy
I tak nie dosłodzę
On za ścianą cieńszą niż listek
O coś prosi
A Bóg wie kogo?
Głos przenosi
Rura pod podłogą
Jak złe pnącze
Ściśle
Czego pukasz. Czego marudzisz
I na lepsze chcesz mnie przeinaczyć
Że zdrzemnąłem tylko
Ty mnie budzisz
I jak uczniom twardy sen przebaczasz
Ja udaję że śpię - całym ciałem
Ale sobą wszystko słyszałem
Drzwi trzasnęły.
Po ciebie przyszli
co oglądasz się
Jeszcze myślisz
Że się spóźnię tylko - bo zaspałem?
Płaczesz Panie - a ja jem śniadanie
Bo zgłodniałem od kolacji ostatniej
Jeśli chleb kamieniem ustanie
To przegryzę
Mój pysk się nie zatnie
Teraz skromnie
Na brudnym balkonie
Wypatruję z betonowej wieży
Jak prowadzą ciebie żołnierze
Ty odwracasz się
Coś wołasz do mnie
Jeszcze wierzysz we mnie
Jeszcze wierzysz?

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz