Adam Ziemianin
Żółć i ocet
Wciąż miesza się w naszych oczach
w tyglu bezpańsko porzuconym
żółć z octem - siostra z bratem
napój firmowy moich czasów
Z trzecią nad ranem pełnię wartę
zmiana zmęczone karty daje
i mówią nie dziw się niczemu
kto z nami ten się asem staje
Wtem włócznia bok przebija ognia
w najczulszym miejscu kładąc rysę
i cieknie strużka octu z żółcią
na dzień co jeszcze do przeżycia
Na wolnym ogniu wolność moja
piekli się piekłem napoczęta
z woreczka który zdążył być żółciowym
kradną kamienie nieszlachetne
Cukiernika świt zaskoczył z żoną
słodkie masz życie - mówię mu
lecz on podając mi manierkę
szyderczo mówi weź i pij
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz