6.01.2016

Czesław Miłosz
Późna starość

Józef Czapski

Skończone budzenie się rano
ze stojącą pytą
która prowadzi i wskazuje drogę.
Ukazuje się Ja, i jest to
przepaść zupełnie czarna.

Nie ma dna gorszemu.
Pora na pobożną literaturę.
Żebym uczepił się którejś świętej osoby
na przykład błogosławionej Kunegundy
i żebym zawisł jak wiórek nad otchłanią.
Ona z kolei trzyma się szaty św. Franciszka
i tak połączeni w girlandę unosimy się.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz