Ryszard Mierzejewski
Po deszczu
jechała na rowerze
pomagał jej wiatr od strony gór
dmuchając lekko w plecy
młoda i śliczna
bez cienia zmartwień
na rozjaśnionej uśmiechem twarzy
złocisty snop włosów
opadał jej na czoło jak skoszone
na polach zboże
unosiła przed sobą
swą beztroską młodość
pełną radości
i zapachu łąki po lipcowym deszczu
tak znikła
za moimi plecami
popędziła w swoje młode lata
omijając nieuchronną
przeszłość

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz