27.01.2018


Jekatierina Polianskaja


Próba napisania listu

Umarła sztuka epistolografii.
Trudno napisać liścik nawet mały.
Tak wiele przecież pisać by się chciało,
A wciąż się zdaje: a jeśli nie trafię
W tonacje listu – chłodny jest lub suchy,
To się weń wślizgnie zbyteczny uśmieszek,
To obojętność jawna, gdy się spieszę –
Bo na papierze trudno zmieścić ducha.

Potomnym naszym, nawet tym najbliższym,
Nie zostawimy notatki ni dźwięku,
Ani linijki, gdzie zadrżała ręka,
Ani karteczki z natchnionym zapiskiem –
Rwiemy za sobą wszystkie nasze nitki…
Niby to dobrze – na co ból nasz komuś,
Kto o tym będzie czytać po kryjomu
I grzebać w naszym popiele wystygłym.

A mimo wszystko dzisiaj popróbuje
Coś ci napisać. Październik i deszcze
I ciągle wilgoć. A listopad jeszcze
Przed nami. Do pracy się snuję,
Przeklinam transport, deszcze i kałuże
I liście (złote, utonąć w tym złocie,
Tak niestosownym przy naszej biedocie),
A moją grzeczność przeklinam najdłużej.

Żyjemy jeszcze. Czego tobie życzę.
Pejzaż z mych okien pełen zmierzchu dzisiaj.
Nic się nie zmienia. Ponad stołem wisi
Ten sam żyrandol… Z jakichś dziwnych przyczyn
Nie wiem co pisać, chociaż mi się zdaje,
Że cię obrażę. Całuję, przytulam.
Wybacz, wybaczam, obejmuję czule
I pozostaję. Na wieki pozostaję.

Przełożył: Marek Wawrzkiewicz

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz