Piękno starości
Marianna Bocian*
piękno
starej kobiety nie jest urodą Wenery
przez
głębokie zmarszczki przenika błękitny
blask
ciepła jakbyś znalazł się obok
jabłoni
jesienią i posłyszał głos
-
podaj mi jabłko bo zaschło mi w ustach
taki
czuję wiatr wynoszący
ostatnie
iskry
eh!
taka sama jesień
jakie
wszystkie były
uroda
starej kobiety to ciężar
i
powaga słowa gdy czas staje się
owocem
który przerośnie każdego
cieszy
ją drobny szczegół dnia
patrzę
w najstarsze oczy świata
czytam
siebie i resztę
jej
twarz rzetelny atlas ziemi
do
której wędruję
jej łza
to
port i ocean
spokojny
w czas cuchnącej burzy
nad
czołem unoszą się troski
okiem
dnia jeszcze jak apostoł spojrzy
czy
rzeczy mają swoje miejsca
jej
starcza ręka kładzie się na życiu
odciskając
ślady
płodnego
piękna
czarne
linie kryształu i tylko oko
błękitne
i skarga
- nie
mam siły
jutro
zrobię porządek w ogrodzie
uroda
starej kobiety to uroczysta cisza
zasłuchana
w ostatni ruch skrzydeł motyla
stygnącego
w zimowy sen
z tomiku „Odczucie i realność”, 1983
*Marianna Bocian
studiowała na wydziale filologii polskiej i wydziale filozofii na Uniwersytecie
Wrocławskim. Pracowała jako bibliotekarka, korektorka, redaktor, m.in. w
miesięczniku "Nowator". Publikowała w "Odrze", "Kontrastach", "Akancie".
Opublikowała tomy wierszy: Poszukiwanie przyczyny (1966), Wieża Babel
Pospolita (1972), 14 wierszy (1973), Narastanie (1975),
Proste nieskończone (1977), Scalone z rozkładu (1977), Actus
hominis (1979), Strzępy fotografii (1979), Ograniczone z
nieograniczonego (1982), Odczucie i realność (1983), Spojenie
(1988), Stan stworzenia (1989), W kręgu stanów ludzkich (1995),
Bliskie i konieczne (1998); zbiory prozy: Odejście Kaina (1979),
Przebudzeni do życia (1984); wiersze dla dzieci Narodziny słowa
(1991). W latach 70. związana z ruchem poezji konkretnej, kierunkiem z
pogranicza plastyki i poezji. Do ostatniej chwili pracowała z piszącą młodzieżą
na warsztatach literackich w Nysie, Zgorzelcu i Brzegu. Zmarła w 2003 roku.

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz