Pablo Neruda
* * *
Lubię cię, kiedy milczysz, bo jesteś jak nieobecna
i słyszysz mnie z daleka, a mój głos cię nie dotyka.
Zdaje się, jakby twoje oczy odfrunęły od ciebie,
i zdaje się, jakby pocałunek usta ci zamykał.
Ponieważ wszystkie rzeczy pełne są mojej duszy,
ty wyłaniasz się z rzeczy, w których jest dusza moja.
Motylu ze snów, podobna jesteś do mojej duszy
i jesteś podobna do słowa melancholia.
Lubię cię, kiedy milczysz i jesteś jakby odległa.
I jesteś, jakby motyl na wpół senny się żalił.
I słyszysz mnie z daleka, a mój głos cię nie dosięga:
pozwól mi, ażebym twoim milczeniem zamilkł.
Pozwól, bym także mówił do ciebie twym milczeniem
jasnym jak lampa, a zwyczajnym jak pierścień.
Ty jesteś jak moc, milcząca i gwiaździsta.
Milczeniem gwiazdy milczysz, tak proste jest i dalekie.
Lubię cię, kiedy milczysz, bo jesteś jak nieobecna.
A tak daleka i smutna, jak gdybyś umarła.
I wtedy jedno słowo, jeden uśmiech wystarczy.
I cieszę się, cieszę się wtedy, że to nieprawda.
tłum. Jan Zych

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz