Michał Maczubski
Ku szczytom pragnę iść
Ku Wierchom Czerwonym i Kozich snów
Myśl ma zbudzona głosem gór
Wtulona w siwą mgłę
Wciąż błądzi o poranku
Szybuje cieniem nad doliną
Z łoskotem pędzi wciąż do celu
Powróci wiosną z nadziejami
Od Wierchów wiatr zatańczy
Rozpłynie się milcząca toń
Z wieczoru spłynie tęczą
By raz przytulić słowa w trawach
I zerknąć górom w twarz
Ku szczytom pragnę iść
Zdobywać własny kącik nieba
By móc rozpalić nocy świt
Tak dziś niewiele mi potrzeba
Nie znikać w wiecznych snach
Gdy śnieg pierwszego lata

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz